Erin Brockovich to słynna aktywistka na rzecz ochrony środowiska, która w latach 90. ujawniła, że firma Pacific Gas & Electric Company (PG&E) zanieczyszczała ściekami zasoby wody pitnej. Sprawa kobiety samotnie rzucającej wyzwanie korporacji przykuła uwagę mediów, czego efektem był głośny film z 2000 roku zatytułowany po prostu „Erin Brockovich”.
Erin Brockovich bierze na celownik sztuczną inteligencję
Teraz amerykańska aktywistka zdecydowała się zaangażować w kolejną sprawę, w której interesy wielkich korporacji zagrażają mieszkańcom Ameryki. Erin Brockovich zwróciła uwagę na fakt, że lokalizacja centrów danych obsługujących sztuczną inteligencję jest trudna do ustalenia, gdyż nie rejestruje tego żadna agencja rządowa. Aktywistka na swojej stronie informuje, że otrzymała wiele wiadomości od ludzi, którzy skarżyli się na powstawanie kolejnych centrów danych w ich sąsiedztwie bez uprzedzenia. Pod koniec kwietnia Brockovich poprosiła o przesłanie szczegółowych informacji i jak twierdzi, „została nimi zalana”.
Czytaj więcej
Wśród wizji rządzących wciąż dominują plany zabudowy świata, a gdy mówi się o retencji, to w takim sensie, żeby gromadzić wodę w ogromnych zbiornik...
– Zaczęliśmy od 30 zgłoszeń na mapie BrockovichDataCenter.com. W ciągu miesiąca 3862 mieszkańców przesłało zgłoszenia. Mapa ma teraz 2716 pinezek i reprezentuje 49 stanów. – czytamy na stronie.
Brockovich podkreśla, że autorzy zgłoszeń skarżyli się na szereg niedogodności związanych z funkcjonowaniem centrów danych, takich jak hałas czy zużycie wody. Wspominali też o braku transparentności ze strony lokalnych władz oraz o tym, że czują się uciszani oraz ignorowani.
– Piszą o układach tajnych i umowach o zachowaniu poufności. Opisują, jak pojawiają się na spotkaniach planistycznych, tylko po to, by dowiedzieć się, że decyzje zostały już podjęte. Obserwują rosnące rachunki za media, znajdują chore zwierzęta, których przyczyn nie potrafią wyjaśnić, i martwią się o długoterminowy wpływ na swoje zdrowie i wartość nieruchomości. Te skargi nie są małe. Wykazują ogólnokrajowy trend. – pisze aktywistka, która zdecydowała się stworzyć interaktywną mapę tych obiektów, pod nazwą Brockovich AI Data Center Reporting.
Strona jest oparta na crowdsourcingu, a więc umożliwia ludziom jej współtworzenie, poprzez zgłaszanie danych dotyczących zarówno funkcjonujących centrów danych, jak i tych, które dopiero mają powstać. Celem witryny jest zapewnienie ludziom „platformy do zabierania głosu i wyrażania obaw dotyczących centrów danych AI w ich społecznościach”. Dotychczas na stronie opublikowano 2716 raportów dotyczących obiektów sztucznej inteligencji w całym kraju, z czego najwięcej dotyczyło Teksasu.
Nie chcemy, by sztuczna inteligencja była naszym sąsiadem
Według przeprowadzonego w marcu badania Instytutu Gallupa, siedmiu na dziesięciu Amerykanów deklaruje, że nie chce mieszkać w sąsiedztwie centrum danych AI. Respondenci zwracali uwagę na nadmierne zużycie zasobów, w tym wody i energii, oraz inne problemy środowiskowe, m.in. hałas i zanieczyszczenie wody i powietrza.
Jak wynika z danych Data Center Map przeprowadzonej przez Pew Research Center, obecnie w Stanach Zjednoczonych działa ponad 3000 centrów danych, a kolejne ponad 1500 nowych obiektów jest w trakcie budowy. Większość powstających projektów znajduje się w południowej części Stanów Zjednoczonych, głównie z uwagi na dostępność gruntów, ulgi podatkowe i rozwijającą się infrastrukturę energetyczną. Dynamiczny rozwój tych projektów stanowi jednak zagrożenie dla regionu zmagającego się z suszą i coraz bardziej narażonego na stres cieplny oraz deficyt wody. Jest również bardzo niebezpieczny dla mieszkańców miast – według naukowców z Arizona State University, centra danych wzmacniają efekt „wyspy ciepła”, podnosząc temperaturę nawet o 4°C.
Zgodnie z danymi Environmental and Energy Study Institute, jedynie na chłodzenie serwerów duże centra danych AI zużywają tyle samo wody, co miasta liczące od 10 tys. do 50 tys. mieszkańców. Obciążenie infrastruktury energetycznej wymaga modernizacji linii przesyłowych i podstacji, a kosztami obciążani są odbiorcy, którzy zapłacą wyższe rachunki. Opublikowane w kwietniu przez Narodowe Biuro Badań Ekonomicznych badanie wykazało, że w 2025 r. amerykańskie centra danych zużyją ok. 250 TWh energii elektrycznej, czyli ok. 6 proc. amerykańskiej produkcji i spowodowały szkody środowiskowe o wartości ok. 25 mld dolarów.
Dane te, choć bardzo niepokojące, nie są raczej brane pod uwagę przez przedstawicieli administracji Donalda Trumpa, który nie ukrywa, że rozwój infrastruktury AI jest jednym z jego głównych celów. W ubiegłym roku amerykański prezydent ogłosił, że nadchodzi „złoty wiek amerykańskiej produkcji i dominacji technologicznej”, obiecywał złagodzenie regulacji prawnych i zadeklarował, że do budowy kolejnych centrów danych wykorzystane zostaną grunty i zasoby stanowiące własność federalną.