Ustępujący premier Węgier, Viktor Orbán, zasłynął ze sceptycznego podejścia do antropogenicznych zmian klimatu. Unijne wysiłki w kierunku redukcji emisji gazów cieplarnianych nazywał „utopijną fantazją” i sugerował, że Bruksela swoją politykę klimatyczną opiera na „ideologii, nadmiernym alarmizmie i panice”.

W ramach rozmywania wagi problemu kryzysu klimatycznego powiązany z Orbánem think tank MCC Brussels, w ciągu ostatnich lat angażował się w organizację debat i spotkań, na których padały twierdzenia typowe dla klimatycznej dezinformacji. Mówiono m.in. o „zagrożeniach związanych z neutralnością klimatyczną”, a także podważano naukowy konsensus w sprawie zmian klimatu.

Organizacja oświadczyła, że jednym z jej celów jest pomoc w stworzeniu „Europy wolnej od ekologii”. Działalność think tanku od lat budziła kontrowersje – choć od 2022 r. organizacja lobbowała w Unii Europejskiej, nie ujawniła danych finansowych ani źródeł finansowania. Wiadomo jednak, że jest częścią instytucji Mathias Corvinus Collegium (MCC), która otrzymała ponad 1,3 mld dol. węgierskiego dofinansowania państwowego.

Polityka klimatyczna Węgier. Co zmieni zwycięstwo Pétera Magyara?

Zdaniem Istvana Barta, starszego dyrektora w organizacji Environmental Defense Fund, sceptycyzm klimatyczny ustępującego premiera Węgier był raczej wyrazem populizmu niż skrajnie antyklimatycznych poglądów.

Czytaj więcej

„Ekonomiści stworzyli fikcyjny świat”. Zmiany klimatu dławią światową gospodarkę

– Orbán z pewnością nie był tak wojującym przeciwnikiem działań na rzecz klimatu, jak np. Donald Trump. Podczas konferencji stron COP29 w Baku w 2024 r. ogłosił, że Węgry zwiększają swój cel redukcji emisji z 40 proc. do 50 proc. do 2030 r., choć wiadomo było, że ten kraj i tak osiągnie ten poziom bez wysiłku. Węgry mają prawo klimatyczne, jednak trudno mówić o szczególnych ambicjach w tym zakresie – dokument liczy zaledwie dwie strony. To jeden z pierwszych krajów, które ogłosiły, że do 2050 r. osiągną neutralność klimatyczną. Spory wpływ na to miał były prezydent János Áder, który wielokrotnie wypowiadał się na temat zmian klimatu i koniecznych działaniach w tym zakresie. Choć jako prezydent realnie niewiele mógł zrobić, wykorzystywał swoją pozycję do edukowania ludzi – twierdzi Istvan Bart. 

Od 1990 r. Węgrom udało się zredukować swoje emisje gazów cieplarnianych o niemal 50 proc., w ciągu ostatniej dekady dynamicznie rozwinęły się tam również moce produkcyjne elektrowni słonecznych. Znacznie gorzej wygląda sytuacja z energetyką wiatrową, co w dużej mierze wynika z niekorzystnego ustawodawstwa. W 2016 r. na Węgrzech ustanowiono zasadę minimalnej odległości 12 kilometrów, która w zasadzie uniemożliwiała rozwój nowych projektów w pobliżu obszarów zaludnionych. Zmieniono ją dopiero w 2024 r., zmniejszając wymaganą odległość do 700 metrów.

Mimo sporego potencjału OZE, gospodarka Węgier w ogromnej mierze opiera swój miks energetyczny na paliwach kopalnych, głównie z Rosji. Po ataku Rosji na Ukrainę w 2022 r. Unia Europejska zaczęła ograniczać swoją zależność od rosyjskiej ropy i gazu, Węgry obrały całkowicie inną strategię. Zgodnie z raportem Centrum Studiów nad Demokracją, kraj od 2021 r. zwiększał swoje uzależnienie od rosyjskich surowców. W 2025 r. rosyjska ropa naftowa stanowiła aż 93 proc. węgierskiego importu, co stanowi wzrost o 32 proc. w stosunku do 2021 r. Autorzy wspomnianego raportu określili Węgry mianem „najważniejszego bastionu rosyjskiej zależności energetycznej” i uznali, że rząd Orbána celowo zwiększa zależność kraju od rosyjskich paliw. Szacuje się, że od 2022 r. Węgry wydały na rosyjską ropę i gaz ponad 15 miliardów euro.

– Orbán nie tyle był zwolennikiem paliw kopalnych, co chętnie wykorzystywał argument o tanim gazie z Rosji, aby przekonać społeczeństwo, że jest to gwarancja utrzymania niskich cen energii. Jednocześnie w ciągu ostatnich lat wykorzystanie energii słonecznej drastycznie wzrosło, jeszcze dekadę temu w zasadzie nie istniała, a obecnie stanowi mniej więcej 25 proc. krajowego miksu energetycznego. Nie należy jednak na tym poprzestawać – warto rozwijać zarówno fotowoltaikę, jak i energetykę wiatrową, która na Węgrzech była dotąd traktowana po macoszemu – uważa Istvan Bart.

Węgry: Péter Magyar zamiast Viktora Orbána

Jak się zmieni podejście do paliw kopalnych i odnawialnych źródeł energii po objęciu rządów przez Pétera Magyara? Jak wynika z jego dotychczasowych deklaracji, Węgry mają się uniezależnić od rosyjskich paliw kopalnych do 2035 r., a do 2040 r. moce OZE mają się podwoić. Przyszły premier obiecał również, że Węgry zaangażują się w unijne działania na rzecz dywersyfikacji dostaw ropy naftowej i gazu. Jednocześnie zastrzegł, że „geografia się nie zmieni”, a rząd węgierski będzie „zaopatrywał się w ropę naftową i gaz w najtańszy i najbezpieczniejszy możliwy sposób”.

Nie ulega jednak wątpliwości, że przyszły premier Węgier reprezentuje postawę zdecydowanie bardziej prounijną niż Orbán, a dotychczasowe deklaracje Magyara dają nadzieję na to, że zmiany, które wprowadzi nowy rząd, zakończą łamanie praworządności, co jest jedną z głównych kości niezgody w sporze z UE.

To z kolei może doprowadzić do uwolnienia zamrożonych przez unijne sankcje środków, np. w ramach funduszy spójności, z których finansowana jest m.in. transformacja energetyczna, niskoemisyjny transport czy adaptacja do zmian klimatu. A są to tematy bliskie węgierskiemu społeczeństwu, które nie jest obojętne na problem kryzysu klimatycznego – zgodnie z badaniem Europejskiego Banku Inwestycyjnego z 2024 r., aż 95 proc. popiera działania adaptacyjne do zmian klimatu.