Tragiczne w skutkach zmiany klimatu widać nie tylko w na termometrach czy w coraz to bardziej intensywnych zjawiskach pogodowych takich jak susze, huragany czy powodzie, ale także w corocznych kosztach, idących na pokrycie strat, które spowodowały. Jak informuje Schweizerische Rückversicherungs-Gesellschaft (Swiss Re), szwajcarskie towarzystwo reasekuracyjne z siedzibą w Zurychu, katastrofy naturalne oraz te, które spowodował człowiek, w bieżącym roku kosztowały łącznie 268 miliardów dolarów. Ubezpieczenie przeznaczone na straty, które spowodowały klęski, pokryły jedynie 122 miliardy dolarów, czyli mniej niż połowę. 

"Ekstremalne zdarzenia pogodowe, takie jak huragan Ian, zimowe burze w Europie, powodzie w Australii i Afryce Południowej, a także burze gradowe we Francji i Stanach Zjednoczonych, spowodowały w tym roku straty o szacunkowej wysokości 115 miliardów dolarów” – czytamy. Kwota ta jest znacznie powyżej średniej z ostatniej dekady – ta wynosiła bowiem 81 mld dol.

Czytaj więcej

Słony rachunek za zmiany klimatu. To dopiero początek spirali strat

Potężne straty drugi rok z rzędu

To drugi rok z rzędu, w którym suma ubezpieczonych strat z tytułu klęsk żywiołowych przekroczyła 100 miliardów dolarów, przy czym w zeszłym roku liczba ta sięgnęła 121 miliardów dolarów. Jeśli dane z tego roku się potwierdzą, uczyni to rok 2022 piątym najbardziej kosztownym rokiem w historii pod względem ubezpieczonych strat. 

- Rozwój miast, akumulacja bogactwa na obszarach podatnych na klęski żywiołowe, inflacja i zmiany klimatu to kluczowe czynniki, które zamieniają ekstremalne warunki pogodowe w coraz większe straty – wyjaśnił w rozmowie z „Financial Times” Martin Bertogg, szef ds. zagrożeń katastroficznych w Swiss Re. - Kiedy huragan Andrew uderzył 30 lat temu, nie doszło do straty w wysokości 20 miliardów dolarów. Teraz było siedem takich huraganów w ciągu zaledwie ostatnich sześciu lat - dodał. 

Jak oszacowano, huragan Ian pozostawił straty w sektorze od 50 do 60 miliardów dolarów — drugą największą ubezpieczoną stratę w danych Swiss Re, po huraganie Katrina w 2005 roku. Był to huragan czwartej kategorii, który spowodował ponad 150 zgonów. Jedna z najpotężniejszych burz, jakie kiedykolwiek nawiedziły Stany Zjednoczone, zrównała z ziemią całe dzielnice i pozbawiła prądu miliony ludzi. Fale sztormowe i ogromne ulewy sprawiły natomiast, że zalane zostały nawet dzielnice, znajdujące się w głębi lądu.

Powodzie, burze i huragany słono kosztują

- To podkreśla potencjał zagrożenia pojedynczego huraganu uderzającego w gęsto zaludnioną linię brzegową – zaznaczył Bertogg. Ekspert dodał także, że tak zwane wtórne klęski żywiołowe, takie jak powodzie i burze gradowe – w porównaniu do poważniejszych katastrof, takich jak trzęsienia ziemi czy huragany – doprowadziły do ponad 50 miliardów dolarów ubezpieczonych strat. Sztormy w Europie w lutym spowodowały natomiast straty szacowane na ponad 3,7 miliarda dolarów. Francja doświadczyła zaś najpoważniejszych burz gradowych, jakie kiedykolwiek zaobserwowano wiosną i latem w Europie, z ubezpieczonymi stratami rynkowymi sięgającymi szacunkowo 5,3 miliarda dolarów.

Czytaj więcej

Najczarniejsze scenariusze globalnego ocieplenia. O nich się nie mówi

W Australii w lutym i marcu ulewne letnie deszcze doprowadziły też do ​​powszechnych powodzi, których skutki kosztowały około 4 miliardów dolarów. To najbardziej kosztowna katastrofa naturalna w historii tego kraju.

Jak zaznacza Swiss Re, branża ubezpieczeniowa i reasekuracyjna pokryła dotychczas w przybliżeniu jedynie 45 proc. strat ekonomicznych w tym roku.

Ogólne straty gospodarcze wywołane klęskami żywiołowymi i katastrofami spowodowanymi przez człowieka osiągnęły w tym roku 268 mld dol., jak przewiduje Swiss Re, mniej niż w zeszłym roku, ale wciąż powyżej średniej z ostatniej dekady. 260 mld dol. strat związane jest z klęskami żywiołowymi, a 8 md z katastrofami, do których doprowadził człowiek, takich jak wypadki przemysłowe. Kombinacja klęsk żywiołowych do tej pory spowodowała natomiast straty ubezpieczone w wysokości 115 mld dol.