W wywiadzie udzielonym tygodnikowi Zeit, niemiecki minister wyraził opinię, że kraj raczej nie osiągnie celów klimatycznych w 2022 roku. Przyznał również, że również w przyszłym roku będzie to „wyjątkowo trudne”. „Zaczynamy z drastycznymi zaległościami. 2022 będzie jednym z najbardziej wyczerpujących lat, jakich to ministerstwo doświadczyło od dłuższego czasu” – stwierdził Habeck.

Czytaj więcej

Nowy niemiecki rząd na drodze do zielonej transformacji

Najnowsze dane sugerują, że sytuacja spowodowana jest tym, że choć zużycie węgla wzrosło, to wykorzystanie energii odnawialnej pozostało niemal bez zmian.

Niemiecki minister podkreślił, że spodziewa się „rozczarowania, a być może gniewu” części niemieckiej ludności, ponieważ nowy rząd oraz Unia Europejska szerzej dążą do przekształcenia swoich gospodarek i dostaw energii w kierunku energii odnawialnej w nadchodzących latach. Wezwał także do ambitniejszych celów klimatycznych w sektorze transportu.

Nowa ustawa o ochronie klimatu przyjęta na początku ubiegłego roku wyznacza Niemcom konieczność redukcji emisji gazów cieplarnianych o co najmniej 65 proc. do 2030 roku w porównaniu z poziomami z 1990 roku. Zakłada również osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2045 roku.

Zgodnie z obowiązującym prawodawstwem unijnym dotyczącym klimatu, Niemcy muszą zredukować swoje emisje bardziej niż większość innych krajów unijnych. W tym roku największa gospodarka Unii Europejskiej powinna obniżyć swoje emisje przemysłowe do 177 mln ton CO2, czyli o 38 proc. w stosunku do 1990 roku. Z kolei emisje pochodzące z transportu powinny zostać zredukowane o 15 proc., czyli o 6 mln ton CO2. Wzrosnąć będzie za to musiała liczba budowanych turbin wiatrowych, do 1500 rocznie.

W ramach prawa klimatycznego niemiecki rząd dąży do zaspokojenia 80 proc. zapotrzebowania na energię w kraju za pomocą odnawialnych źródeł energii. Na budowę takiej ilości turbin konieczne będzie przeznaczenie ok. 2 proc. powierzchni kraju.

Informacja o tym, że Niemcy prawdopodobnie nie spełnią swoich celów klimatycznych pojawiła się niemal jednocześnie ze sprzeciwem niemieckiego rządu w sprawie uznania energetyki jądrowej jako zrównoważonej technologii w przełomowym unijnym systemie oznakowania zielonych inwestycji, mającego kluczowe znaczenie dla europejskich planów dekarbonizacji gospodarki bloku. Minister Habeck nazwał ten pomysł „greenwashingiem”.