Międzynarodowa organizacja EuroNatur wraz z polskim Stowarzyszeniem Ekologicznym EKO-UNIA oraz niemiecką organizacją ochrony przyrody BUND złożyły w czwartek (17.11.2022) do Komisji Europejskiej skargę „przeciwko dalszemu niszczeniu cennego ekosystemu rzeki”. Prace na Odrze prowadzi strona polska.

Zdaniem organizacji ekologicznych plany regulacji rzeki naruszają jednocześnie kilka dyrektyw Unii Europejskiej, w tym Ramową Dyrektywę Wodną oraz Dyrektywę Siedliskową. Jak wskazują ekolodzy, polskie władze zatwierdziły projekt bez przeprowadzenia wystarczającej oceny oddziaływania na środowisko, co również jest naruszeniem prawa UE. „Chociaż prace budowlane mają miejsce po polskiej stronie rzeki, można założyć, że działania te będą miały wpływ również na niemieckie obszary NATURA 2000. Wpływ ten został albo zignorowany, albo niewystarczająco uwzględniony w ocenie oddziaływania na środowisko” – informują ekolodzy w komunikacie prasowym.

– Tego lata widzieliśmy dokładnie, co może się stać z nadmiernie eksploatowaną rzeką – mówi Annette Spangenberg, szefowa działu ochrony przyrody organizacji EuroNatur. – Masowe interwencje planowane obecnie przez polski rząd będą miały negatywny wpływ również na stronę niemiecką, zwłaszcza że nie podjęto żadnych środków, aby zapobiec lub zrekompensować te oddziaływania.

Czytaj więcej

Niemcy krytykują Polskę. Zawartość soli w Odrze znów jest wysoka

Ucierpi natura

Zdaniem niemieckich ekologów istotne fragmenty oceny oddziaływania na środowisko nie zostały przetłumaczone na język niemiecki, co uniemożliwia stronie niemieckiej zgłaszanie uwag do polskich projektów. Obrońcy przyrody wskazują też, że Odra jest jedną z ostatnich dużych, niemal naturalnych rzek w Europie. Na ponad 500-kilometrowym odcinku nie ma zapór wodnych, a otoczenie rzeki stanowią lasy łęgowe. Plany regulacji rzeki i jej pogłębienia dla budowy kanału żeglugowego niekorzystnie wpłyną, zdaniem ekologów, na ekosystem Odry. Ucierpią na tym siedliska zagrożonych i chronionych gatunków ptaków i zwierząt.

Polski rząd uzasadnia prace prowadzone na Odrze ochroną przeciwpowodziową. Obrońcy przyrody uważają jednak, że jest to jedynie pretekst i w rzeczywistości chodzi o zwiększenie możliwości żeglugi śródlądowej.

Zatrzymać rozbudowę

– Od 2016 roku skarżyliśmy się na kanalizację Odry do Komisji Europejskiej i Banku Światowego, które to instytucje mają swój udział w finansowaniu inwestycji. Katastrofa latem udowodniła, że mamy rację: już nie tylko organizacje pozarządowe, ale wszyscy najważniejsi polscy i niemieccy naukowcy domagają się wstrzymania przekształcania wciąż dzikiej, swobodnie płynącej Odry w żeglowny kanał. Poprawa stanu rzeki oznacza renaturyzację, a nie jej regulację – komentuje Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia EKO-UNIA.

Z kolei Olaf Bandt, przewodniczący niemieckiej organizacji BUND, apeluje do instytucji europejskich o jak najszybsze podjęcie działań. – Wzywamy Komisję Europejską do dołożenia wszelkich starań, aby osiągnąć to w ramach wymiany z polskim rządem i do natychmiastowego wstrzymania wykorzystania funduszy unijnych na kanalizację Odry – uważa Bandt.

Czytaj więcej

Straszny odór. Rozkładające się ryby z Odry leżą pod domami

Rozmowy z Bankiem Światowym

Sprawa finansowania rozbudowy Odry budzi kontrowersje już od dłuższego czasu. Większość środków pochodzi z kredytu udzielonego przez Bank Światowy. Jak informuje dziennik „Maerkische Oderzeitung” (MOZ), w ostatni wtorek (14.11.2022) polscy i niemieccy parlamentarzyści i samorządowcy spotkali się w Brukseli z szefową europejskiej sekcji Banku Światowego, aby wyjaśnić, że środki przeznaczone na prace na Odrze służą rozwojowi rzeki dla żeglugi towarowej, a nie ochronie przeciwpowodziowej. W skład polsko-niemieckiej delegacji weszli: posłanka do Parlamentu Europejskiego Ska Keller, posłanka Zielonych do parlamentu Brandenburgii Sahra Damus, szczeciński radny Przemysław Słowik oraz przedstawicielka partii Zielonych Beata Bliska.

Jak informuje „MOZ”, podczas rozmów w Brukseli politycy mieli się dowiedzieć, że Polska już wielokrotnie wskazywała Bankowi Światowemu konieczność rozszerzenia projektu o żeglugę towarową. Ten jednak miał odrzucić te żądania. „Bank Światowy chce jeszcze raz przeanalizować projekt i przyjrzeć się, na co dokładnie przeznaczane są środki. Zasadniczo możliwe jest zamrożenie finansowania. Ale Bank Światowy nie jest jeszcze na to gotowy” – powiedziała na łamach „MOZ” brandenburska posłanka Zielonych Sahra Damus.