Samochód elektryczny lepszy dla klimatu i portfela

Inwestycje w pojazdy elektryczne mogą przynieść szereg korzyści nie tylko środowiskowych, lecz również ekonomicznych.

Publikacja: 13.07.2023 11:02

Koszty eksploatacji elektrycznego standardowego samochodu rodzinnego są tańsze lub równe kosztom eks

Koszty eksploatacji elektrycznego standardowego samochodu rodzinnego są tańsze lub równe kosztom eksploatacji modelu napędzanego benzyną w 19 z 22 analizowanych krajów

Foto: AdobeStock

W Stanach Zjednoczonych transport stanowi największe źródło gazów cieplarnianych, generując aż 27 proc. całkowitych emisji kraju. Drastyczne cięcia emisji w tym sektorze są więc koniecznością. Według najnowszego raportu American Lung Association mniej więcej co czwarty mieszkaniec Stanów Zjednoczonych oddycha powietrzem zanieczyszczonym w stopniu, który stanowi poważne ryzyko dla zdrowia i życia. Jak wynika z analizy, gdyby do 2035 roku z amerykańskich ulic zniknęły wszystkie pojazdy spalinowe, a zamiast nich pojawiły się wyłącznie bezemisyjne, do 2050 roku mieszkańcy kraju mogliby uniknąć 89 300 przedwczesnych śmierci oraz 2,2 miliona ataków astmy. Wiąże się to z uniknięciem straty aż 10,7 miliona dni roboczych oraz 978 miliardów dolarów.

USA w walce z brudnym transportem

W kwietniu amerykańska agencja ochrony środowiska (EPA) zaproponowała federalne normy emisji, mające na celu zapewnić, że do 2032 roku 67 proc. nowych pojazdów lekkich i co czwarty ciężki, sprzedawane w kraju, będą elektryczne. Oszacowano, że umożliwiłoby to ograniczenie do 2055 roku niemal 10 miliardów ton emisji dwutlenku węgla, czyli ponad dwukrotności ubiegłorocznej całkowitej emisji CO2 Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie kraj mógłby ograniczyć swoją zależność od importowanej ropy o mniej więcej 20 miliardów baryłek. Intensyfikacja przejścia na pojazdy elektryczne w dużej mierze pomogłaby w ograniczeniu ilości nie tylko dwutlenku węgla, ale również metanu, tlenków azotu, cząstek stałych i węglowodorów w powietrzu, co znacząco poprawiłoby jego jakość. Według administratora EPA, Michaela S. Regana, zaproponowane normy emisji są „najbardziej ambitnymi standardami zanieczyszczeń w historii dla samochodów osobowych i ciężarowych”.

Opublikowany w lutym raport EPA wykazał, że w latach 2020–2021 całkowite emisje gazów cieplarnianych wzrosły w Stanach Zjednoczonych o niemal 7 proc., przy czym największą część tych emisji generował sektor transportu. Emisje dwutlenku węgla z transportu wzrosły w latach 2020–2021 o 14 proc., a za ponad połowę odpowiadały pojazdy napędzane benzyną.

Choć Stany Zjednoczone są trzecim co do wielkości rynkiem pojazdów elektrycznych na świecie, tuż po Chinach oraz Europie, w ubiegłym roku zaledwie 5,8 proc. sprzedawanych pojazdów było elektrycznych. Tymczasem normy zgłoszone przez EPA mogą zwiększyć sprzedaż pojazdów elektrycznych ponad dziesięciokrotnie.

Korzyść dla kieszeni

Jak wynika z najnowszych analiz autorstwa organizacji pozarządowej Environmental Defence Fund (EDF) oraz firmy konsultingowej WSP, przejście na pojazdy bezemisyjne niesie za sobą również szereg korzyści finansowych dla ich właścicieli.

W pierwszym raporcie dokonano porównania całkowitego kosztu posiadania pojazdu elektrycznego w stosunku do kosztów związanych z posiadaniem pojazdów zasilanych benzyną. Jak się okazuje, koszty związane z posiadaniem wszystkich porównywanych pojazdów elektrycznych, zakupionych w tym roku, będą przez cały okres eksploatacji jednakowe lub niższe w stosunku do samochodów zasilanych benzyną. Obliczono, że pojazdy elektryczne wiążą się z oszczędnością sięgającą nawet 18 440 dolarów, przy czym oszczędności będą rosły z czasem, z uwagi na to, że ceny akumulatorów będą spadać, z kolei produkcja będzie rosła. Obecnie koszty początkowe zakupu oraz ubezpieczenia pojazdów elektrycznych są wyższe, jednak są równoważone przez oszczędności na paliwie oraz kosztach utrzymania. W analizie uwzględniono jedynie federalne ulgi podatkowe dla pojazdów elektrycznych, tymczasem wprowadzone mają zostać również ulgi stanowe, które pozwolą zaoszczędzić kolejne tysiące dolarów. Dokonano również porównania wzorców jazdy na obszarach miejskich oraz wiejskich i stwierdzono, że jazda samochodem elektrycznym we wszystkich scenariuszach jest podobna lub tańsza do jazdy samochodem napędzanym benzyną.

Zgodnie z drugim raportem Stany Zjednoczone już dzisiaj intensywnie inwestują w publicznie dostępne ładowarki do pojazdów elektrycznych na terenie całego kraju. Od 2021 roku ogłoszono inwestycje o wartości niemal 22 miliardów dolarów, co pozwoli na uruchomienie ponad 800 000 nowych stacji ładowania do końca dekady, czyli ok. 70 proc. stacji, których kraj będzie potrzebował do 2030 roku. W tym czasie inwestycje ogłoszone od czasu uchwalenia ustawy o ograniczaniu inflacji zaowocują rozmieszczeniem prawie pięciokrotnie większej liczby ładowarek niż obecnie. Autorzy analizy szacują, że przy uwzględnieniu inwestycji, które są jeszcze w trakcie potwierdzania, np. oczekują na przyznanie dotacji, można się spodziewać, że do 2030 roku Stany Zjednoczone będą dysponować większą, niż zakładana, liczbą stacji ładowania pojazdów elektrycznych.

Elektryki coraz tańsze także w Europie

Podobne wnioski przedstawiały analizy koncentrujące się na rynku europejskim. Badanie przeprowadzone przez holenderską firmę LeasePlan wykazało, że koszty eksploatacji elektrycznego standardowego samochodu rodzinnego, takiego jak Volkswagen Passat, były tańsze lub równe kosztom eksploatacji modelu napędzanego benzyną w 19 z 22 analizowanych krajów. Jedynie we Włoszech, Czechach oraz Polsce pojazdy z napędem elektrycznym były droższe. Z kolei pojazdy hybrydowe typu plug-in były tańsze od pojazdów w pełni elektrycznych jedynie we Włoszech.

Porównania dokonał również rząd Szwajcarii, w której popularność pojazdów elektrycznych mocno wzrosła. Analizie poddano ponad 50 modeli samochodów we wszystkich kategoriach cenowych i jak się okazało, samochody elektryczne są tańsze niż pojazdy z silnikami spalinowymi lub napędami hybrydowymi przez cały okres eksploatacji. Najbardziej drastyczną różnicę odnotowano w przypadku samochodów luksusowych.

Przegłosowana na początku roku przez Parlament Europejski ustawa zakłada, że od 2035 roku nowe samochody osobowe i dostawcze mają być zeroemisyjne. Do 2025 roku na terenie Unii Europejskiej ma się znaleźć co najmniej milion publicznych punktów ładowania pojazdów elektrycznych.

Transport
Porażka w sądzie linii lotniczej KLM. Oskarżenia o „greenwashing” w reklamach
Transport
Greenpeace bierze się za branżę moto. Aktywiści żądają: dość tych SUV-ów
Transport
Kaszubskie aleje pod topór? Społeczeństwo mówi „nie”
Transport
Strefa czystego transportu w Warszawie? „50 proc. mniej spalin w tej dekadzie”
Transport
OT Logistics obsługuje w portach coraz więcej towarów