Autonomiczny transport coraz częściej pojawia się jako realny kierunek zmian w komunikacji. Już teraz wiele przedsiębiorstw transportowych zaczyna korzystać z innowacyjnych technologicznie rozwiązań, umożliwiających przyśpieszenie oraz automatyzację przewozów i dostaw.
Na jakim etapie znajduje się ta rewolucja? Jakie są korzyści, a jakie zagrożenia? Jak wyjaśnia Maciej Maroszyk, dyrektor operacyjny w TC Kancelarii Prawnej, transport autonomiczny to wprowadzenie autonomicznych pojazdów, prowadzonych bez ingerencji kierowcy. – Istnieje pięciopoziomowa skala autonomiczności, stworzona przez organizację inżynierów – SAE International. Na jej dwóch najwyższych pułapach znajdują się pojazdy, które nie tylko samodzielnie się poruszają, ale i monitorują oraz reagują na zmieniające się warunki na drodze, nie będąc nawet wyposażone w takie elementy jak kierownica. Jedyną „ludzką” ingerencją pozostaje wytyczenie kierunku podróży. Przykładem spotykane lokalnie, bezzałogowe taksówki lub prototypy Tesli i General Motors. Najniższe poziomy dotyczą częściowej automatyzacji – maszyny poruszają się autonomicznie tylko w określonych sytuacjach, a kierowca używa systemów wspomagających jazdę – podaje dyr. Maroszyk.