Szef Dogecoina: tworząc walutę nie myślałem o klimacie

Udostępnij

Kryptowaluta, która zaczęła się od żartu, jest dziś bardziej ekologiczną alternatywą dla Bitcoina. Teraz jej twórca wraz z Elonem Muskiem będzie próbował jeszcze zmniejszyć koszt jej pozyskania, a na rynku pojawiają się kolejne pomysły na „zielone” wydobycie.

Założyciel i dyrektor generalny Tesli, Elon Musk, w ubiegłym tygodniu na Twitterze podkreślił negatywny wpływ Bitcoina na środowisko, jednocześnie deklarując, że Tesla przestanie akceptować płatności w kryptowalucie, co wdrożono zaledwie w marcu. W odpowiedzi na wypowiedź Muska, Billy Marcus, współtwórca innej kryptowaluty, Dogecoina, przyznał, że powstanie tej waluty zajęło 2 godziny i w tym czasie nie zastanawiał się nad potencjalną szkodą, jaką mogłaby wyrządzić środowisku. Tego samego dnia Musk ujawnił, że nawiązał współpracę z twórcami Dogecoina, aby wspólnie zwiększyć wydajność systemu transakcji energetycznych.

Centrum Alternatywnych Finansów  Uniwersytetu Cambridge twierdzi, że Bitcoin generuje obecnie około 0,59 procent globalnej produkcji energii elektrycznej, czyli ilość wystarczającą do zasilania wszystkich czajników w Wielkiej Brytanii do gotowania wody przez 33 lata.

Według BloombergNEF, Dogecoin generuje 0,12 KWh, podczas gdy Bitcoin aż 707 KWh, co może prowadzić do wniosków, że jest to kryptowaluta bardziej przyjazna dla środowiska. To zasługa sposobu wydobycia: podczas gdy Bitcoin wykorzystuje złożony i energochłonny algorytm SHA-256, Dogecoin sięga po własny, energooszczędny, choć zarazem mniej bezpieczny Scrypt. Mimo to Dogecoin nadal potrzebuje olbrzymich ilości energii i trudno uznawać go za „ekologiczną alternatywę”. Po tym, jak Musk odciął się od Bitcoina pozostaje pytanie o to, czy w przypadku kryptowalut można w ogóle mówić o aspekcie ekologicznym, biorąc pod uwagę, że zdaniem ekspertów procesy ich wydobywania są z definicji energochłonne. Tymczasem nacisk położony na ten aspekt, jak pokazały ostatnie dni, może pomóc zyskać (lub stracić) miliardy dolarów.

Przykładem na dążenie branży do bardziej ekologicznych działań jest nowa kryptowaluta, reklamowana jako całkowicie „zielona” – Chia. Zamiast wydobywania jako sposobu pozyskiwania nowych tokenów, Chia wykorzystuje system „dowodu czasu i przestrzeni”, co oznacza, że do jej rozwoju potrzeba wielu pustych dysków twardych, które mają pomieścić działki, na które przydziela się następnie tyle bloków, ile znajdzie się tam wolnego miejsca. Twórca Chia, Bram Cohen, człowiek, który założył platformę wymiany plików BitTorrent, nazywa swoją kryptowalutę bardziej niezawodną, bezpieczną i ekologiczną, niż jakakolwiek inna.

Mimo jednak, że Chia wydaje się być wydajniejsza na poziomie energetycznym, znajdują się również głosy krytyczne – jej rozwój wymaga ogromnych ilości sprzętu. Jedną z konsekwencji wzrostu popularności tej kryptowaluty jest na przykład skrócenie okresu trwałości dysku twardego 512 GB do zaledwie 40 dni, przy jego zwykłej żywotności około dziesięciu lat. Między innymi z tego powodu zmianą, która mogłaby rzeczywiście zmienić wizerunek rynku kryptowalut na bardziej ekologiczny, pozostaje przejście na energię ze źródeł odnawialnych.

Czytaj też: Chipageddon: susza na Tajwanie ogranicza technologię

Udostępnij
Zamknij
© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone Źródło: Rzeczpospolita
Zamknij