Susza coraz mocniej daje się we znaki w Europie. W wielu regionach poziom wody w rzekach systematycznie spada, co utrudnia transport, wpływa na działalność przemysłu i zwiększa ryzyko niedoborów wody. Niemcy wdrażają nowy system monitorowania zasobów wodnych, a Holandia przygotowuje się na możliwość wystąpienia faktycznego deficytu wody. Co niepokojące, eksperci ostrzegają, że sytuacja przypomina tę z wyjątkowo suchego 1976 r.
Susza w Niemczech. Coraz niższy poziom Renu
Jak podaje agencja Reutera, Niemcy uruchomiły ogólnokrajowy system informacji o niskich stanach wód NIWIS (Niedrigwasserinformationssystem), którego celem jest skuteczniejsze zarządzanie zasobami wodnymi w warunkach nasilających się skutków zmian klimatu. Nowa platforma gromadzi codziennie dane dotyczące poziomu rzek, wód gruntowych oraz wilgotności gleby z federalnych i krajowych źródeł, zastępując dotychczas funkcjonujące rozproszone systemy regionalne.
Czytaj więcej
Podczas gdy poziom wody w rzece Kolorado spada do poziomu, którego nie notowano od dekad. Tymczasem siedem zależnych od zbiornika stanów w USA nie...
Minister środowiska Niemiec Carsten Schneider podczas prezentacji systemu podkreślił znaczenie ochrony zasobów wodnych. „Woda jest naszym najcenniejszym zasobem” – powiedział.
Szef resortu ostrzegł również, że brak odpowiednich działań może mieć poważne konsekwencje gospodarcze. Powołując się na wyniki badań, wskazał, że do 2050 r. niedobór wody może kosztować Niemcy nawet 625 mld euro, czyli około 25 mld euro rocznie.
Schneider poinformował, że w ciągu ostatnich 25 lat Niemcy – w wyniku zmian klimatu – utraciły około 60 miliardów metrów sześciennych wody. Jak zaznaczył, jej dostępność staje się obecnie jednym z kluczowych czynników wpływających na decyzje inwestorów. „Debata o przyciąganiu firm technologicznych czy centrów danych nie dotyczy już wyłącznie energii i wykwalifikowanych pracowników – dotyczy także dostępności wody” – wskazał minister.
Niski poziom Renu uderza w przemysł i transport
Skutki suszy są już odczuwalne przez niemiecki przemysł. Niski poziom wody w Renie zakłócił transport towarowy, a część koncernów – w tym Thyssenkrupp Steel, największy producent stali w Niemczech – poinformowała o ograniczeniu produkcji z powodu utrudnionych dostaw surowców. Firma zawiesiła też działalność własnej floty barek.
Szczególnie trudna sytuacja panuje w rejonie Kaub, wąskiego odcinka Renu w pobliżu Koblencji. We wtorek poziom wody wynosił tam zaledwie 42 centymetry i według prognoz miał dalej spadać. Dla porównania rekordowo niski poziom z października 2018 r. wynosił 25 centymetrów.
Eksperci zaznaczają, że problemy związane z suszą dotykają także innych regionów kraju. W Monachium, po kilku tygodniach wysokich temperatur, do 1 sierpnia obowiązują ograniczenia w korzystaniu z wody. Za złamanie przepisów grożą kary sięgające 50 tys. euro.
Czytaj więcej
Długotrwała susza i brak opadów coraz mocniej uderzają w węgierskie jeziora, które każdego roku przyciągają tłumy turystów. Poziom wody w Balatonie...
Holandia coraz bliżej niedoboru wody
Nie tylko Niemcy mierzą się z problemem suszy – również Holandia przygotowuje się na pogorszenie sytuacji hydrologicznej. Według przewodniczącego Krajowej Komisji Koordynacyjnej ds. Podziału Wody (LCW) Harolda van Waverena kraj może wkrótce przejść z poziomu „grożącego niedoboru wody” do poziomu „faktycznego niedoboru”.
Już 1 lipca LCW podniosła poziom zagrożenia do pierwszego stopnia ze względu na utrzymującą się suszę, niski poziom rzek oraz rosnące zapotrzebowanie na wodę. Trzeci poziom oznaczałby już sytuację kryzysową, w której odpowiedzialność za działania przejęłoby ministerstwo bezpieczeństwa. Uruchomione zostałoby wówczas także krajowe centrum kryzysowe.
W rozmowie z dziennikarzem publicznego nadawcy nos.nl Harold van Waveren – przewodniczący LCW – ocenił, że obecna sytuacja jest wyjątkowa jak na lipiec. „Poziomy rzek są wyjątkowo niskie jak na tę porę roku. Widzimy wartości, które statystycznie występują średnio raz na dwadzieścia lat. Także deficyt opadów osiągnął poziom obserwowany mniej więcej raz na dwadzieścia lat” – powiedział. Jednocześnie wskazał, że pewnym zabezpieczeniem pozostaje celowo utrzymywany wysoki poziom wody w jeziorze IJsselmeer. „To nasz zapas na trudniejsze czasy” – zaznaczył.
Ekspert zwrócił też uwagę, że największym problemem jest jednoczesny wzrost zapotrzebowania na wodę i spadek jej dostępności. Jak wyjaśnił, wysoka temperatura zwiększa parowanie oraz zapotrzebowanie roślin na wodę, a jednocześnie maleją przepływy Renu i Mozy w Niemczech, Szwajcarii, Belgii i Francji.
Harold van Waveren zaznaczył, że w przypadku przejścia na drugi poziom zagrożenia zarządcy będą musieli decydować o sposobie rozdysponowania – i tak już ograniczonych – zasobów. „Ostatecznie chodzi o podział niedoboru. Nigdy nie da się zadowolić wszystkich” – powiedział. Jak wyjaśnił, już teraz dodatkowe ilości słodkiej wody są kierowane do zachodniej części kraju, aby ograniczyć zjawisko zasalania. Odbywa się to jednak kosztem żeglugi śródlądowej – statki muszą bowiem dłużej oczekiwać przy śluzach z powodu niskiego poziomu wód.
Czytaj więcej
Znaczna część terytorium Stanów Zjednoczonych zostało dotknięte suszą – wynika z najnowszych danych. Rośnie ryzyko pożarów i braków wody, niewykluc...
Holandia: Mieszkańcy proszeni o oszczędzanie wody
Zdaniem przewodniczącego LCW większość mieszkańców Holandii nie odczuje na razie poważniejszych skutków suszy. Jednocześnie zaapelował jednak o rozsądne korzystanie z wody pitnej. „Najprawdopodobniej z powodu upałów wszyscy zużywają więcej wody. Samej wody pitnej jest wystarczająco dużo, ale jeśli wszyscy jednocześnie odkręcą krany, sieć nie będzie w stanie dostarczyć jej w tym samym czasie i ciśnienie może spaść. Jeśli będziemy korzystać z niej rozsądnie, dostawy pozostaną stabilne” – podkreślił. Jak dodał, skutki suszy w pierwszej kolejności odczuwają gospodarstwa rolne oraz żegluga śródlądowa. Spodziewa się także, że kolejne regiony będą wprowadzać zakazy podlewania roślin.
Van Waveren przyznał, że największe obawy budzi dalszy przebieg lata. „Jest dopiero początek lipca, a przed nami jeszcze dwa miesiące lata. Jeśli susza będzie się utrzymywać, może przerodzić się w poważny kryzys” – wskazał. Wspomniał przy tym o wyjątkowo suchym 1976 r., który określił jako punkt odniesienia dla obecnych analiz. Zaznaczył też, że ma nadzieję, iż podobne lato się nie powtórzy. Zmiany klimatu zwiększają jednak prawdopodobieństwo występowania takich zjawisk.