Przez ostatnie pięć miesięcy stan opadów był poniżej średniej we wszystkich regionach geograficznych w Wielkiej Brytanii. Lipiec był najbardziej suchym miesiącem od 1935 roku, a poziom wody w rzekach jest najniższy od dwóch dekad. Obecnie w aż 11 z 14 regionów panuje stan suszy. Najgorsza sytuacja jest w całej południowo-zachodniej Anglii.

Eksperci z Natural England, publicznego organu sponsorowanego przez Ministerstwo Środowiska, który odpowiada za zapewnienie ochrony środowisku naturalnemu w kraju, twierdzą, że wiedzą, jak poradzić sobie ze skutkami katastrofalnej suszy. Badacze uważają, że zastąpienie betonu podmokłymi terenami, może pomóc systemom wodnym lepiej radzić sobie ze skutkami ekstremalnych warunków pogodowych. Szef Natural England, Tony Juniper, podkreśla, że Brytyjczycy powinni zalewać swoje ogrody wodą i „tworzyć w nich mini bagna”, aby powstrzymać skutki suszy i odwrócić utratę bioróżnorodności.

Czytaj więcej

Objawy największej w Europie suszy od co najmniej 500 lat

- Wybetonowane ogrody przydomowe i podwórka, które nie mają dużej ilości wody, mogą przyczyniać się do wycieku ścieków do cieków wodnych, gdy woda powierzchniowa spływa po twardych lub suchych powierzchniach - powiedział i zaznaczył, że „zamieniając swoje ogrody w tereny podmokłe, które mogą zatrzymać wodę i zapobiec jej spływaniu, Brytyjczycy mogą zrobić wiele dla środowiska”. - Stworzyłoby to również siedliska dla wielu stworzeń - zauważył. - Rozmawiałem z kilkoma kolegami z branży wodnej. Częścią problemu jest to, że woda szybko spływa z twardych powierzchni. Jednym ze środków, o których myślą teraz myślą firmy wodociągowe, jest „łapanie” wody w ogrodach. Rozwiązaniem może być właśnie tworzenie miniaturowych mokradeł na podwórkach - stwierdził Juniper. - To ciekawy sposób na to, aby ludzie się zaangażowali. Zwykle nie widzą oni związku między swoimi domami a rzekami. Kiedy sprawimy, że ogrody staną się bardziej dzikie, będziemy mieć więcej wody - dodała.

Pomysł przypadł do gustu także organizacjom ekologicznym, które zgadzają się z tym, że tworzenie „ogrodów bagiennych” może pomóc w przechowywaniu wody. Do sprawy odniosła się między innymi Ali Morse, kierownik ds. polityki wodnej w Wildlife Trusts. - W Wielkiej Brytanii jest 400 tys. hektarów przydomowych ogrodów. To rozległy obszar obejmujący znacznie więcej powierzchni niż wszystkie główne rezerwaty przyrody w kraju razem wzięte. Mają one ogromny potencjał - powiedziała. - Sprawiając, że wasze ogrody będą bardziej podmokłe, pomożecie dzikiej faunie i florze, a także odegracie ważną rolę w zmniejszeniu podatności ogrodu na suszę i zmniejszycie zanieczyszczenia w lokalnych rzekach - dodała i podkreśliła, że utrata lub degradacja naturalnych terenów podmokłych, wiąże się z ogromnymi szkodami dla dzikiej przyrody. - Jeśli nie macie miejsca na tradycyjny staw, róbcie kąpiele ptakom, przygotujcie naczynie na wodę dla jeży i innych ssaków albo stwórzcie ogród bagienny lub oczko wodne, które może być kołem ratunkowym dla owadów, takich jak motyle czy pszczoły. Pamiętajmy, że wszystko dookoła nas potrzebuje wody. Ludzie często są zdumieni, gdy odkrywają ogromną różnorodność fauny wodnej - stwierdziła Morse.

Rzecznik Rivers Trust, organizacji charytatywnej, która działa na rzecz ochrony środowiska, zgodził się z tym i dodał, że „Anglia straciła prawie wszystkie swoje tereny podmokłe w wyniku rolnictwa i rozwoju”. - Wody gruntowe z warstw wodonośnych mają krytyczne poziomy podczas suszy, przy ekstremalnych warunkach klimatycznych. Wiele warstw wodonośnych jest odcinanych przez nieprzepuszczalne, twarde nawierzchnie, takie jak drogi, podjazdy czy budynki. Musimy odbudować lokalne obiegi wody i pozwolić wodzie na podążanie jej naturalną ścieżką - powiedział.