Kalifornia oraz niemal cała zachodnia część Stanów Zjednoczonych od dłuższego czasu znajduje się w stanie permanentnej suszy. W najgorszej sytuacji poza samą Kalifornią jest stan Teksas i Nevada, w tym w Las Vegas. Susza w rejonie miasta trwa co prawda od wielu lat, ale w tym roku przybrała rekordowy wymiar. Aby ratować sytuację, lokalne władze zdecydowały się wprowadzić szereg zasad, mających na celu oszczędzanie wody. Mieszkańców, którzy ją marnują, karze się mandatami.

Czytaj więcej

Kim Kardashian i innych susza nie rusza. Przekraczają limity wody o 1400 proc.

W najgorszym okresie obowiązywał letni reżim korzystania z wody, który zakładał między innymi, że zabronione było podlewanie roślin. Eksperci zaznaczali, że temperatury były na tyle wysokie, że woda i tak wyparowywała, zanim udało jej się wsiąknąć w glebę. 

Jak podaje Sky News, władze stanu Nevada planują wprowadzić teraz nowe ograniczenia związane między innymi z korzystaniem z fontann, rzek czy jezior. Dotyczyć to będzie między innymi słynnej części Las Vegas – Las Vegas Strip. Choć władze Nevady wiedzą, że elementy wodne są jedną z najbardziej charakterystycznych dla miasta atrakcji, zdecydowano, że hotele, które będą w przyszłości budowane w tym rejonie, nie będą mogły zawierać w swoich projektach fontann. 

Czytaj więcej

Tegoroczna susza może być najgorsza od 500 lat w Europie

Miejski Okręg Wodny ogłosił stan wyjątkowy i wezwał do obowiązkowego ograniczenia zużycia wody, ale nie wszyscy się do tego stosują. Władze zagroziły, że osoby, które będą zużywały zbyt dużo wody, będą karane grzywną. Właściciele domów jednorodzinnych w Nevadzie będą obciążani opłatą w wysokości 9 dolarów za każde 1000 dodatkowych galonów wody. 

Las Vegas Strip to odcinek Las Vegas Boulevard, przy którym działa dziewiętnaście z dwudziestu pięciu największych hoteli na świecie pod względem liczby pokoi. Charakterystyczną cechą dla tego rejonu miasta jest różnorodność architektoniczna.