Jak wskazują przed 56 mln lat doszło do globalnego ocieplenia klimatu: o pięć-osiem stopni Celsjusza. Musiało minąć 20-50 tys. lat, zanim klimat ustabilizował się. Ocieplenie klimatu oznacza również większą częstotliwość ekstremalnych zjawisko pogodowych, takich jak burze, ulewy czy powodzie. Jest to odczuwalne także dzisiaj. W pewnym uproszczeniu można to opisać tak, że w atmosferze znajduje się więcej energii, która z kolei destabilizuje klimat.

Czytaj więcej

Zmiana klimatu winą człowieka, potwierdza 99,9 proc. badań

Zespół Philipa Pogge von Strandmanna z Uniwersytetu Gutenberga w Moguncji (Niemcy) badał ocieplenie klimatu z przełomu paleocenu i eocenu. Zostało ono prawdopodobnie wywołane przez erupcje wulkaniczne, które wyrzuciły do atmosfery duże ilości dwutlenku węgla. Im wyższe temperatury, tym szybciej wietrzeją skały. Ponadto jeśli w atmosferze jest dużo CO2, część będzie reagować z wodą, tworząc kwas węglowy. On z kolei również przyczynia się do wietrzenia.

Wietrzenia sprawia jednak, że atmosferyczny dwutlenek węgla, który został związany z glebą, spływa rzekami do morza, gdzie zostaje uwięziony.

Czytaj więcej

Kiedy narodziło się pojęcie globalnego ocieplenia?

- Nasza teoria głosi, że jeśli skały wietrzeją szybciej za sprawą wyższych temperatur, pomaga to również przekształcić atmosferyczny dwutlenek węgla w nierozpuszczalną postać węgla, która zatrzymuje się w wodzie morskiej – wyjaśnia von Strandmann. Jak dodaje, po bardzo długim czasie poziom CO2 w atmosferze obniża się i klimat się stabilizuje.

Ten efekt przyczyniał się do stabilizacji klimatu ziemskiego przez miliardy lat i mógł zapobiec zagładzie życia na naszej planecie. W przypadku badanego epizodu zajęło to dziesiątki tysięcy lat.