Dominika Lasota: kryzys – dzieło i przekleństwo człowieka

Udostępnij

Każdy kolejny raport o stanie klimatu i natury pokazuje, że dalszy wzrost gospodarczy oraz zwiększająca się konsumpcja doprowadzi nas globalnie do zapaści.

Miałam wtedy chyba 7 lat. Kolejna godzina jazdy z Bydgoszczy do Katowic. Siedziałam w foteliku z tyłu samochodu, buzia przyklejona do szyby, a za oknem sunęły pola, czasem trafił się jakiś dom. Nagle z oddali wyłoniły się szare kominy. Spowite gęstymi kłębami pary, zasłaniały słońce. – Co to? – zapytałam. – Bełchatów. Największa w Polsce – i w Europie! – elektrownia. Robią tam dla nas prąd. –  entuzjastycznie odpowiedział ojciec. Nie bardzo wiedziałam o czym mówił, ale radość w jego głosie w obliczu ponurego olbrzyma wywołała u mnie wówczas silny dysonans.

Kryzys klimatyczny “zobaczyłam” po raz pierwszy w filmie dokumentalnym “Before the Flood”, gdy miała kilkanaście lat. I zrozumiałam, co mi nie pasowało w tamtej chwili sprzed lat. Bełchatów, czyli największa elektrownia w Europie, choć stanowiła podstawę energetycznego funkcjonowania naszego państwa, stała się symbolem ludzkiej pogoni za rozwojem, okupionej eksploatacją natury ponad jej możliwości. Ja i pokolenie młodych, tak właśnie widzi Bełchatów oraz obecny system społeczno-gospodarczy.

Pokolenia mojego taty tymczasem widzi to inaczej. W ich rozumieniu elektrownia od młodości jawiła się jako zwiastun postępu, którego tak silnie w czasach PRL-u wyczekiwano. Kiedy żelazna kurtyna opadła i otworzyła przed pokoleniami naszych rodziców nieograniczone możliwości, wolność obywatelska i ekonomiczna były ideami, które głęboko zakorzeniły się w zbiorowej polskiej tożsamości. Brak ograniczeń był rodzajem leku na dekady opresji. Podszewką systemu gospodarczego i społecznego, które zostały rozwinięte przez pokolenie ojca, był progres – dążenie do dalszej władzy, większych przywilejów, udowodnienie naszej zbiorowej wyższości. Jednakże opowieść o niekończących się możliwościach dziś jest już nieaktualna.

Każdy kolejny raport o stanie klimatu i natury pokazuje, że dalszy wzrost gospodarczy oraz zwiększająca się konsumpcja doprowadzi nas globalnie do zapaści. I to już za mojego życia. Społeczeństwo Zachodu kiedyś, lata temu, zgodziło się aby system naszego funkcjonowania był oparty na nadmiernej eksploatacji natury. Zawładnięto przyrodą, traktując ją jak “złoża” oraz ludźmi, widząc w nich przede wszystkim “zasoby”.

Z poczuciem cywilizacyjnej wyższości odrzucono odpowiedzialność za cały świat, a własne interesy stały się obowiązującą, zbiorową mantrą. Młodych ludzi, którym przyjdzie spędzić większość swojego życia w tak skonstruowanym świecie kazano wrócić do ławek i siedzieć cicho.

Natura doświadczała już dawniej zmian klimatycznych. Trwały tysiące lat i głęboko transformowały życie na naszej planecie, ale nie doprowadziły do jej końca. Zagrożenie, o jakim my dziś mówimy, dotyczy NASZEGO życia. Klimat, który rozregulowaliśmy nadmiernym wykorzystaniem dóbr natury, to teraz susze, które zmniejszają ilość dostępnej dla ludzi żywności i wody; to huragany, które stopniowo odbierają ludziom schronienie; to upały, których ludzki organizm nie jest w stanie znieść i powodzie, które erodują fundamenty naszych domów. Bioróżnorodność jaką teraz znamy drastycznie zmaleje, a wraz z nią stopniowo wymierać będziemy i my. To nasze dzieło – i nasze przekleństwo.

Życie ludzi na Ziemi ma swój termin ważności, a my dziś jesteśmy bliżej niego, niż nam się wydaje. Młodzież wychodząca na ulice, oczekuje podstawowych możliwości przeżycia. Zaakceptowania tego, że nie jesteśmy, jako gatunek, wszechmogący, że dalsze próby udowadniania bycia czymś pokroju istot boskich może doprowadzić nas jedynie do upadku. Głos młodych ludzi, to wołanie o zredefiniowanie naszej społecznej tożsamości. Zrozumienie, że nie jesteśmy silniejsi od natury, nie będzie aktem poddania się, a zielonym światłem dla nowych postaw funkcjonowania na tym świecie. Zerwanie z nałogiem ciągłego wzrostu gospodarczego, natychmiastowe osiągnięcie neutralności klimatycznej, oddanie wolności naturze, służebne przywództwo, prawdziwie zrównoważone społeczeństwa, odejście od paliw kopalnych i wsparcie społeczności zależnych od tych paliw w procesie sprawiedliwej transformacji – to w tych działaniach widzimy możliwości.

Każde pokolenie ma przed sobą dziejowe wyzwania. To, które dziś stoi przed nami, jest jednak postawione przed nami wszystkimi, niezależnie od wieku. Każda i każdy z nas musi zdać sobie sprawę, jaka jest nasza rola w tej układance. Od nas, protestujących w obronie klimatu, po decydentów, którzy do niczego się nie poczuwają, a na pewno do odpowiedzialności za obecny kryzys. Tylko nadanie klimatowi priorytetu w naszych działaniach daje nam szansę na własne przeżycie i godność. Na życie w bezpieczeństwie i z pełnią praw człowieka. I na jasne słońce nad Bełchatowem.


Udostępnij
Zamknij
© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone Źródło: Rzeczpospolita
Zamknij