Turkiestan, południowa część Kazachstanu, to jeden z filarów gospodarczych tego kraju. To właśnie tam ulokowane są największe, najbardziej wydajne uprawy bawełny. Problem jednak w tym, że od początku obecnej dekady kazachski Turkiestan doświadcza suszy, pogłębiającej się z każdym rokiem.
Władze w Astanie postanowiły sięgnąć po meteorologiczną „broń atomową”: technologie służące do wywoływania deszczu, znane jako cloud seeding. Operacja ma objąć obszary o łącznej powierzchni 9110 km kw., zwiększając ilość spadających tam na ziemię opadów o mniej więcej 15-20 proc. oraz przynosząc finalnie Kazachstanowi korzyści szacowane na 75 mln dol. rocznie.
Cloud seeding: Ratunek w czasie suszy?
Ogłoszenie kazachskiego programu „wspierania opadów” w połowie maja szybko przyniosło efekt. Dwa dni później tamtejsze służby meteorologiczne zapowiedziały na południu kraju rzęsiste deszcze – i opady rzeczywiście się pojawiły. Bez względu na to, czy był to pierwszy efekt cloud seeding czy też przypadek, reakcja sąsiadów, zarówno władz państw Azji Centralnej, jak i tamtejszych społeczeństw, była natychmiastowa.
Czytaj więcej
Greckie wody opanowuje inwazyjny gatunek ryb, który potrafi przegryźć metal i zawiera śmiertelną neurotoksynę. Władze uruchamiają specjalny program...
– Jeśli technologie sztucznego wpływania na atmosferę zaczną być szeroko używane w regionie, ich konsekwencje mogą być długoterminowe i dotknąć całego ekosystemu Centralnej Azji – cytował portal eurasianet.org kirgiskiego premiera Akyłbeka Dżaparowa. Jego rodacy na platformach społecznościowych ujmowali to bardziej lapidarnie: Kazachstan kradnie wodę, którą w innych okolicznościach natura rozdzieliłaby między wszystkie państwa regionu. Z kolei Uzbekistan nikogo nie potępiał – za to zapowiedział własny program cloudseedingowy.
Zwycięzcami w tym „wyścigu wodnych zbrojeń” będą zapewne Zjednoczone Emiraty Arabskie. W tym kraju cloud seeding uruchomiono już przed laty, dlatego obecnie posiada on niezbędne know-how oraz doświadczonych specjalistów: to oni odpowiadają za program wywoływania deszczu w Kazachstanie.
O tym, jakie budzi to emocje w regionie Zatoki Perskiej – i jakie może budzić w Azji Centralnej, czy gdziekolwiek indziej – świadczy fakt, że w apogeum konfliktu w Zatoce, w drugiej połowie kwietnia tego roku, irańska ambasada w Kabulu opublikowała (skasowany później) post w mediach społecznościowych, w którym poinformowała o zbombardowaniu „tajnego ośrodka” Emiratów, którego misją było manipulowanie pogodą w regionie. Irańczycy przypisali swojej akcji raptowną zmianę pogody w regionie: obfite deszcze oraz spadek temperatury o 5 stopni Celsjusza.
Na czym polega zasiewanie chmur?
Brzmi to bardzo serio, szybko napędzając spekulacje mediów i globalne sieci wielbicieli teorii spiskowych. Ale naukowcy dosyć sceptycznie oceniają skuteczność technologii cloud seeding. – To, czego o nich w rzeczywistości nie wiemy, to jaka jest ich skuteczność – uciął w rozmowie z magazynem „New Scientist” Kaveh Madani z UN University Institute for Water, Environment and Health. – Ale kiedy jesteś zdesperowany, brzmi to bardzo dobrze – dorzucił.
Czytaj więcej
Po tygodniach ekstremalnych upałów przekraczających 40 stopni Celsjusza, we Włoszech nastąpiło chwilowe ochłodzenie. Przerwa w skwarze potrwa jedna...
O tym, jak trudno oceniać efekty stosowania technologii cloud seeding, może świadczyć opracowanie opublikowane pod koniec ubiegłego roku na łamach magazynu „Nature”. Jego autorzy postanowili ocenić skutki stosowania tej metody w USA – za Atlantykiem pierwsze eksperymenty tego typu miały miejsce już w latach 40. ubiegłego stulecia, ale olbrzymia większość kluczowych informacji na temat takich działań nie była w żaden użyteczny sposób raportowana (co może dawać do myślenia co do ich skuteczności), a względnie usystematyzowane dane dotyczą lat 2000-2025. Tyle że także one niewiele mówią o skuteczności – skoro bowiem stanem, w którym najchętniej stosowano cloud seeding, była Kalifornia, a zatem region najbardziej dziś dręczony suszami i pożarami, to nie świadczy to najlepiej o efektywności technologii.
Nieco inaczej formułowane są wnioski z analizy 27 tysięcy przypadków zastosowania cloud seeding w Chinach (przeprowadzonej na University of Chicago). „Po pierwsze, uzyskane przez nas rezultaty wskazują, że cloud seeding efektywnie zmienia poziom opadów w regionach tak czy inaczej podatnych na opady. Po drugie, długotrwały efekt operacji cloud seeding jest lokalnie początkowo pozytywny (czyli zaczyna padać deszcz – red.), ale wkrótce przynosi efekt odwrotny i ostatecznie daje w ciągu tygodnia zerowe efekty. Po trzecie, są przykłady praktycznego zastosowania cloud seeding w Chinach, obejmujące np. zapobieganie niepożądanym zjawiskom pogodowym podczas znaczących wydarzeń” – opisują autorzy.
Czy da się wywołać opady deszczu?
– Deszcz na żądanie? Absolutnie nie – kwituje z kolei prof. Ulrike Lohmann z ETH Zurich, badaczka, która pilotuje szwajcarskie eksperymenty z cloud seeding. – Wiele krajów inwestuje w sztuczne deszcze z desperacji, potrzebują większych opadów, im bardziej wysychają im grunty. Ale ilość uzyskanej w ten sposób wody jest tak mała, że interwencje tego typu graniczą z marnowaniem czasu i środków – uzupełnia.
Czytaj więcej
Dla meteorologów tegoroczne pogodowe ekstrema nie są wielkim zaskoczeniem: 2026 rok może nie pobije rekordu, ale zawalczy o miejsce na podium najgo...
Na tym właśnie polega problem: Chińczycy byli w stanie rozpędzić chmury nad ceremonią otwarcia (i zamknięcia) olimpiady w Pekinie w 2008 r., ale z punktu widzenia „bilansu wodnego” czy korzyści dla rolnictwa – dotychczas stosowane technologie nie mają wielkiego znaczenia. Można wywołać krótkotrwały opad, efekty liczone w godzinach raczej niż dniach, ale w dłuższej perspektywie raczej nie ma mowy o zmianie warunków pogodowych – czyli np. zażegnaniu suszy – w danym regionie.
To oczywiście również otwiera pewne perspektywy – np. związane ze stosowaniem tego typu technologii w przypadku wspierania akcji gaszenia pożarów, jak te, które spustoszyły Francję i Hiszpanię w ostatnich tygodniach, czy nękają obecnie Indonezję. Jeszcze inny pomysł to modyfikowanie tras huraganów: w ostatnich tygodniach pojawiło się opracowanie, którego autorzy twierdzą, że za pomocą cloud seeding można było w 2012 r. zmienić trasę huraganu Sandy (uderzył w Nowy Jork), przesuwając ją o 200 kilometrów.
Branża „rozpędzania chmur dopiero raczkuje
Oceny sytuacji nie ułatwia fakt, że w użyciu jest kilkadziesiąt technologii (co najmniej dwudziestu próbowano w Stanach Zjednoczonych), głównie wykorzystujących jodek srebra, sól czy suchy lód, często w połączeniu z innymi pierwiastkami czy mieszankami chemicznymi. W USA najchętniej sięgano po jodek srebra, Emiraty stosują sól wystrzeliwaną przy użyciu specjalnych flar (ta technologia trafiła teraz do Kazachstanu), suchy lód wychodzi powoli z użycia – to z nim eksperymentowano najczęściej w XX wieku, bez większych efektów.
Czytaj więcej
Japoński filozof i politolog Kohei Saito bywa nazywany „Zielonym Marksem”. Nie przypadkiem – jego koncepcje są bowiem osobliwym amalgamatem krytyki...
Pokusa wciąż jest wielka. Szacuje się, że z cloud seeding eksperymentuje dziś około pięćdziesięciu państw na świecie. W niektórych stosowanie tej technologii staje się rutynowe, np. ZEA w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku miały przeprowadzić operacje cloud seeding ponad sto razy.
Do tego należy dorzucić co najmniej kilkadziesiąt start-upów i prywatnych firm – jedna z nich twierdzi choćby, że „dodała” 7,5 miliarda litrów wody do statystycznych opadów w stanie Utah – które świadczą usługi polegające na rozpylaniu mieszanek z jodkiem srebra, zwłaszcza w USA. Biorąc pod uwagę jednak liczbę kataklizmów, jakie funduje ludzkości klimat, skuteczność ich działań jest niewielka.