Boom na sztuczną inteligencję nie pozostaje bez konsekwencji dla klimatu. Część firm technologicznych, choćby Microsoft, przekonuje, że AI może być wsparciem w ograniczaniu skutków zmian klimatu. Zapewniano przy tym, że sztuczna inteligencja „może odegrać kluczową rolę” w redukcji emisji gazów cieplarnianych i przyspieszyć transformację energetyczną.
Szansa na realizację tych założeń znajduje również odzwierciedlenie w badaniach naukowych. W 2025 r. na łamach „npj Climate Action” ukazało się badanie, w którym skupiono się na potencjale sztucznej inteligencji w zakresie redukcji emisji CO2 w wysokoemisyjnych sektorach: transporcie, produkcji mięsa i nabiału oraz pojazdów. Jego autorzy ocenili, że dzięki rozwojowi AI do 2035 r. możliwe byłoby wyeliminowanie nawet 5,4 mld ton emisji CO2 rocznie. Do realizacji tego celu konieczne byłoby jednak wykorzystywanie technologii dla dobra publicznego, a nie – jak obecnie – do dalszej eksploatacji zasobów.
Rośnie popyt na centra danych
Rozwój sztucznej inteligencji napędza popyt na centra danych, które wyrastają niczym grzyby po deszczu. Do sprawnego funkcjonowania wymagają one ogromnych ilości energii i zasobów takich jak woda.
Według danych Data Center Map, obecnie na świecie funkcjonuje ponad 12 tys. centrów danych, rozmieszczonych w 179 krajach, z czego ok. 40 proc. znajduje się w Stanach Zjednoczonych. Ponad połowa jest zasilana paliwami kopalnymi, generując rocznie ponad 105 mld ton CO2. Jak ocenia Międzynarodowa Agencja Energetyczna, do 2030 r. zużycie energii elektrycznej przez centra danych na świecie osiągnie ok. 945 terawatogodzin, czyli mniej więcej tyle, ile zużywa rocznie Japonia.klim
Centra danych mają też ogromne zapotrzebowanie na wodę. Według szacunków firmy doradczej Rystad Energy, w 2025 r. globalne centra danych wykorzystały do chłodzenia aż 222 mld litrów. To niewiele mniej niż roczna konsumpcja wody przez mieszkańców całej Unii Europejskiej, którzy spożywają od 270 do 330 mld litrów. Jak ostrzega Rystad, do końca dekady ta liczba może wzrosnąć niemal trzykrotnie.
Czytaj więcej
Według danych unijnej usługi ds. zmian klimatu Copernicus, miniony sierpień był, ex aequo z lipcem 2023 roku, najgorętszym miesiącem w historii pom...
Co więcej – dane dotyczące zużycia zasobów przez centra danych nie są precyzyjne, co wynika z faktu, że firmy niechętnie publikują szczegółowe informacje.
Niedawno głos w tej sprawie zabrał sekretarz generalny ONZ António Guterres, wzywając technologicznych gigantów do publicznego ujawniania „pełnego śladu środowiskowego” swoich centrów danych, w tym detali dotyczących emisji dwutlenku węgla oraz zużycia wody i gruntów.
Z dotychczas opublikowanych raportów Google, Amazona oraz Microsoftu można wyciągnąć wnioski, że rozbudowa infrastruktury AI doprowadziła do wzrostu emisji gazów cieplarnianych oraz zużycia wody, brakuje jednak wielu informacji. Alex de Vries-Gao, naukowiec z Vrije Universiteit w Amsterdamie stworzył ranking wiodących firm technologicznych w kontekście ich transparentności w tym zakresie. Amazon, choć wykazuje najlepszy wskaźnik efektywności zużycia wody, znalazł się na ostatnim miejscu w zestawieniu w związku z tym, że bardzo niechętnie dzieli się danymi, w tym informacjami o całkowitym zużyciu energii elektrycznej. Z kolei Google nie ujawnia swojego wskaźnika efektywności zużycia wody, tłumacząc się tym, że średnia globalna zaciera obraz lokalnego podejścia uwzględniającego ryzyka dla danych obszarów. Najlepiej w zestawieniu wypada Meta, która ujawnia dane dotyczące zużycia wody powiązanego z wytwarzaniem energii elektrycznej. Jak zauważa de Vries-Gao, to szczególnie istotne z uwagi na fakt, że to zużycie często wielokrotnie przewyższa ilość wody wykorzystywanej bezpośrednio w centrach danych.
Centa danych: Pożeracze energii i zasobów
Wśród najbardziej dotkliwych skutków funkcjonowania centrów danych należy wymienić ich wpływ na wzrost temperatury w okolicy. Naukowcy z Uniwersytetu w Cambridge zbadali skalę zjawiska powstawania „wysp ciepła” w sąsiedztwie centrów danych, analizując ponad 6 tys. takich punktów. Do badania wybrali jedynie centra oddalone od gęsto zabudowanych miejskich obszarów, aby wyeliminować potencjalny wpływ innych czynników, takich jak ogrzewanie domów czy działalność przemysłowa. Ustalili, że po uruchomieniu centrum danych wzrost temperatury powierzchni wynosił średnio 2°C, natomiast w skrajnych wypadkach sięgał nawet 9,1°C. Tendencję tę odnotowano w punktach na całym świecie – w meksykańskim regionie Bajío czy hiszpańskiej Aragonii temperatura w ciągu ostatnich 20 lat wzrosła o ok. 3,6°C. Co więcej, wzrost ten wystąpił nie tylko w bezpośrednim sąsiedztwie centrów, ale również na obszarach oddalonych od nich o 10 km. Oznacza to, że globalnie funkcjonowanie centrów danych negatywnie wpływa na życie ponad 340 mln ludzi.
Czytaj więcej
W holenderskim Sluiskil ruszyła największa w Europie instalacja wychwytywania dwutlenku węgla. Od 2026 roku ma przechwytywać i skraplać nawet 800 t...
Szczególne obawy budzi rozbudowa infrastruktury AI w miejscach szczególnie cennych przyrodniczo. Fatalna sytuacja panuje np. w chilijskim Quilicura, gdzie od ponad dekady funkcjonują centra danych firmy Google. Na terenie znajduje się kilkaset hektarów mokradeł, które obecnie są niemal całkowicie suche. Chile od kilkunastu lat zmaga się z potężną suszą, coraz rzadszymi opadami i rosnącymi temperaturami. Jedynie w 2024 r. Google zużyła tam 461 mln litrów wody, czyli mniej więcej tyle, ile zużywa rocznie 8,5 tys. gospodarstw domowych. W ramach rekompensaty i udowodnienia swoich klimatycznych ambicji, Google zadeklarowała posadzenie w miejskim parku 1500 drzew, co zostało odebrane jako nieudolna próba greenwashingu.
Kolejne ambitne, a zarazem niepokojące plany budowy centrów danych dotyczą regionu Patagonii, której atrakcyjność w tym zakresie wzrosła w wyniku zachęt inwestycyjnych i korzyści podatkowych, wdrożonych z inicjatywy prezydenta Argentyny, Javiera Mileia. Potencjalni inwestorzy doceniają również dość niskie temperatury, obfite zasoby energii wodnej i wiatrowej, jedne z największych na świecie złóż gazu łupkowego oraz rozległe tereny.
Patagonia ma ok. 3 mln hektarów torfowisk, pochłaniających niemal 5 mld ton emisji CO2. W latach 1980-2007 wskaźnik zagrożenia pożarowego w regionie wzrósł niemal o jedną trzecią, a sezon pożarowy wydłużył się o prawie 25 dni. Poza zagrożeniem dla lokalnych ekosystemów, budowa centrów danych zagroziłaby również lokalnej, rdzennej społeczności Mapuche.
AI potrzebuje branży paliwowej
Istnieją też dowody na to, że zamiast pomagać ograniczać emisje płynące ze spalania paliw kopalnych, rozwój AI może je dodatkowo napędzać. Artykuł na ten temat opublikowali Will i Holly Alpine, naukowcy pracujący wcześniej dla Microsoftu, którzy zdecydowali się zakończyć tę współpracę w 2024 r. z uwagi na, ich zdaniem, bliską współpracę amerykańskiego koncernu z branżą paliw kopalnych.
Will i Holly Alpine zauważyli, że firmy z branży naftowej od lat korzystają ze sztucznej inteligencji, aby wesprzeć wyszukiwanie i eksploatację złóż surowców, co w efekcie zwiększa globalną zależność od paliw kopalnych, utrudniając zarazem osiągnięcie celów klimatycznych. Związek między AI a branżą kopalną nazwano w dokumencie „samonapędzającym się efektem podaży i popytu”.
Czytaj więcej
Upały sięgające 50 stopni Celsjusza, brak prądu i puste półki w sklepach. Lato w Tunezji zamieniło się w prawdziwy koszmar – zarówno dla mieszkańcó...
Zdaniem autorów opracowania, sztuczna inteligencja może przyczynić się do wzrostu globalnych emisji związanych z energią o 1,2-4,8 proc., czyli więcej niż zakładały wcześniejsze prognozy dotyczące emisji pochodzących z zużycia energii w centrach danych. Will i Holly Alpine wskazali też, że wykorzystanie AI przez branżę kopalną do zwiększenia produkcji ropy naftowej oraz gazu może generować od 3,3 do 13,3 razy więcej zanieczyszczeń dla klimatu niż zasilanie centrów danych. W najbardziej optymistycznym scenariuszu dodatkowe emisje CO2 byłyby równe rocznym emisjom Meksyku, w najgorszym – rocznym emisjom Rosji, znajdującej się na czwartym miejscu na świecie pod względem ilości generowanych zanieczyszczeń.
Sztuczna inteligencja: Korzyści – i szkody dla środowiska
Iluzje dotyczące klimatycznych korzyści AI rozwiał też opublikowany niedawno raport „The AI Climate Hoax: Behind the Curtain of How Big Tech Greenwashes Impacts”. Jak wynika z analizy, niemal trzy czwarte zapewnień ze strony firm z branży AI oraz instytucji takich jak Międzynarodowa Agencja Energetyczna, są niepotwierdzone badaniami. Jedynie 26 proc. spośród 154 zbadanych deklaracji opierało się na opublikowanych pracach naukowych. Więcej niż co trzecie twierdzenie dotyczące korzystnego wpływu sztucznej inteligencji na klimat nie było poparte żadnym dowodem.
Warto też podkreślić, że twierdzenia dotyczące możliwych korzyści dla klimatu ze strony AI, dotyczyły wyłącznie „tradycyjnej” sztucznej inteligencji. „Konsumenckie” systemy generatywnej sztucznej inteligencji takie jak ChatGPT, Gemini czy Copilot, odpowiadają za znacznie większe emisje CO2, a przypisywane im szkody klimatyczne przewyższają potencjalne zyski płynące z wykorzystania tradycyjnej AI. Autorzy raportu zaznaczyli też, że nie udało im się ustalić żadnego przypadku, w którym narzędzia generatywnej AI doprowadziłyby do konkretnej, weryfikowalnej i znaczącej redukcji emisji..
Oczywiście, technologiczni giganci nie ustają w zapewnieniach dotyczących deklarowanych celów klimatycznych. Niedawno największe firmy w branży zapewniły, że przeznaczą niemal 1 mld dol. na nowatorskie projekty technologicznego usuwania dwutlenku węgla. Problem w tym, że usuwanie CO2 niewiele da, jeśli dalszy rozwój AI będzie się odbywał na tych samych zasadach, co obecnie, czyli w oparciu o paliwa kopalne. Naukowcy z amerykańskiego Uniwersytetu Cornell oszacowali, że przy obecnym tempie rozwoju sztucznej inteligencji, do 2030 r. rocznie AI będzie emitować do atmosfery od 24 do 44 milionów ton dwutlenku węgla. Z kolei zużycie wody wyniesie wówczas od 731 do 1125 milionów metrów sześciennych rocznie. Autorzy badania wskazują jednak na możliwe rozwiązania, uwzględniające m.in. szybszą dekarbonizację sieci, które pozwoliłyby ograniczyć te skutki o ok. 73 proc. w odniesieniu do emisji CO2 oraz 86 proc. w odniesieniu do wody.