Żubr nie bez powodu stanowi polski symbol ochrony przyrody – to gatunek, który w czasie I wojny światowej całkowicie u nas wyginął, a obecna populacja pochodzi od kilku osobników sprowadzonych z zagranicznych hodowli. Ich potomkowie trafili do Puszczy Białowieskiej w 1952 r. – w tym samym roku żubr został objęty ochroną gatunkową, a w 1966 r. jako gatunek zagrożony wyginięciem został wymieniony w Czerwonej Księdze. W Unii Europejskiej jest chroniony na podstawie Dyrektywy Siedliskowej. Przyrodnicza wartość żubra wynika również z jego roli jako tzw. gatunku parasolowego, którego ochrona pociąga za sobą również ochronę innych gatunków, a także siedlisŻubry na drogach i torach

Żubry na drogach i torach

Szczególny status żubra przez lata nie chronił go jednak skutecznie. Dopiero w 2018 r. Lasy Państwowe całkowicie odeszły od organizowania komercyjnych polowań na te zwierzęta, co dyrektor generalny Andrzej Konieczny uzasadnił faktem „wzbudzania kontrowersji” oraz „brakiem społecznej akceptacji”. Eksperci oraz szereg organizacji środowiskowych, takich jak Greenpeace Polska, od lat apelowali o zakończenie tego procederu, podkreślając, że ofiarami odstrzałów często padały nie tylko osobniki chore. Obecnie odstrzał żubrów jest możliwy po uzyskaniu zgody Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (GDOŚ), jednak wymaga spełnienia szczególnych warunków. Wydanie takiej decyzji jest możliwe w odniesieniu do osobników chorych, rannych, agresywnych, posiadających niekorzystny genotyp lub w sytuacji przegęszczenia populacji, zagrażającego lokalnym ekosystemom lub gospodarce rolnej, gdy niemożliwe jest ich przesiedlenie.

Mimo formalnej ochrony, zwierzęta wciąż giną z rąk kłusowników – choć brakuje oficjalnych danych, według szacunków każdego roku ich ofiarą pada od kilku do nawet kilkudziesięciu żubrów.

Czytaj więcej

Jezioro w Małopolsce odsłoniło pozostałości wsi. Zniknęła pod wodą 30 lat temu

Żubrom zagrażają również samochody oraz pociągi. W związku ze wzrostem liczebności populacji, zwierzęta coraz częściej wychodzą poza obszary leśne, co bywa dla nich niebezpieczne. Jedynie w tym roku wydarzyły się co najmniej cztery wypadki z udziałem żubrów, w których zginęło co najmniej pięć zwierząt. Rok wcześniej odnotowano ich co najmniej 14, z czego aż 12 w powiecie hajnowskim. Jak twierdzi dr inż. Katarzyna Daleszczyk z Białowieskiego Parku Narodowego, rocznie dochodzi od kilku do nawet kilkunastu takich zdarzeń.

Puszcza przestaje być bezpieczna dla żubrów

– Wydaje się, że częściej mamy do czynienia z wypadkami z udziałem przejeżdżających pociągów. W oparciu o dane telemetryczne jesteśmy też w stanie ustalić, w jakim miejscu żubry np. często przekraczają przejście kolejowe i takie dane zgłaszaliśmy do kolei państwowych. Otrzymaliśmy zapewnienie, że przekazano te informacje pracownikom, aby zwalniali w tych okolicach, żeby uniknąć bezpośrednich kontaktów z żubrami. Wyszliśmy również z inicjatywą, podobnie jak Instytut Biologii Ssaków, aby wprowadzić oznaczenia na odcinku drogi, na którym żubry przechodzą najczęściej i skierowaliśmy w tej sprawie pismo do Zarządu Dróg. Zależało nam na tym, aby umieścić tam znak lub tablicę, inne niż tradycyjne znaki z jeleniem. Dostaliśmy odpowiedź, że nie istnieją formalnie zaakceptowane znaki z takim rysunkiem i jedyne, co można było wprowadzić, to tabliczka „uwaga żubry”, niestety nie rzucają się one w oczy i kierowcy mogą je łatwo przeoczyć – mówi ekspertka.

Dr hab Michał Żmihorski, Zastępca Dyrektora ds. Naukowych w Instytucie Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego przyznaje, że skuteczność w zakresie ograniczenia liczby kolizji z żubrami zależy w dużej mierze od kierowców.

Czytaj więcej

Skupieńce lipowe są już w Polsce. Wkrótce zaczną marsz w stronę budynków

– Prawdopodobieństwo wypadków jest funkcją prędkości pojazdu, zatem warto byłoby dążyć do redukowania tej prędkości, zarówno przez edukację, właściwe limity i oznakowanie, oraz pomiary odcinkowe. W samej Puszczy Białowieskiej kilka lat temu doszło do kilku wypadków z udziałem wojska, które jeździło wówczas dość często i szybko. Zdecydowanie warto byłoby przeprowadzić merytoryczną analizę tych wypadków, aby lepiej zrozumieć, kiedy najczęściej do nich dochodzi, w jakich okolicznościach, w jakim sezonie itd. Wówczas łatwiej byłoby projektować konkretne działania mające na celu zmniejszenie częstotliwości ich występowania. Wcześniej proponowaliśmy ograniczenia czasowe, które miałyby obowiązywać w określonych oknach czasowych, dobowych lub sezonowych, kiedy to ryzyko wypadku jest największe. Wypadków z dużymi ssakami jest więcej jesienią i po południu, więc nie trzeba ograniczać prędkości ruchu permanentnie, a jedynie czasowo. To mogłoby też ograniczyć niezadowolenie kierowców – twierdzi Dr hab. Michał Żmihorski.

Jakie jeszcze działania można wdrożyć, aby do tych kolizji nie dochodziło?

– Innym rozwiązaniem byłoby też mechaniczne odgradzanie zwierząt od drogi poprzez np. przejścia nad drogami. Nie ma ich nigdzie w okolicy Puszczy Białowieskiej, znajdują się jedynie przy większych drogach, zapewne z uwagi na koszty takich inwestycji, warto się zastanowić, czy tutaj mogłyby być użyteczne. Kolizja z ważącym kilkaset kilogramów żubrem jest zagrożeniem nie tylko dla życia zwierzęcia, ale również kierowcy i pasażerów pojazdu. To zresztą dotyczy nie tylko żubrów, ale innych dużych ssaków kopytnych. Ochrona żubrów i ten wymiar przyrodniczy nie jest więc jedynym aspektem, na który warto zwrócić uwagę w kwestii redukcji wypadków z ich udziałem. Skoro więc mamy wiedzę i mechanizmy, które moglibyśmy wdrożyć, aby zmniejszyć ryzyko kolizji, to wydaje mi się, że jest to obowiązkiem odpowiednich instytucji i resortów – uważa naukowiec.

Żubry w Polsce: Gatunek wrażliwy

Poza tym, że żubry giną pod kołami samochodów i pociągów, coraz częściej stają się obiektem ataków rolników, zarzucających im wyrządzanie szkód. W ciągu ostatnich miesięcy na portalach rolniczych pojawiły się artykuły poruszające temat zniszczeń dokonywanych przez żubry, ostrzegające przed przenoszonymi przez nie chorobami i zalecające odstrzał, jako rozwiązanie wspomnianych problemów. Czy rzeczywiście jest to jedyny sposób na załagodzenie konfliktu między ludźmi a tymi zwierzętami?

Dr inż. Katarzyna Daleszczyk z Białowieskiego Parku Narodowego podkreśla, że żubr jest gatunkiem dość wrażliwym, co wynika z faktu, że cała populacja żyjąca w Polsce pochodzi od zaledwie kilku osobników. To bardzo ogranicza zdolności tych zwierząt do przystosowywania się do nowych warunków oraz odporność na rozmaite choroby.

Czytaj więcej

„Klątwa bezchmurnego nieba” nad Europą. Ładna pogoda staje się przekleństwem

– Żubry to duże zwierzęta, które wymagają sporego terenu, co prowadzi niekiedy do konfliktów z miejscową ludnością. Mamy też dość ograniczony teren, na który można przesiedlać kolejne stada żubrów. Jeśli chodzi o choroby, to zdecydowanie bardziej na zarażenie się narażone są same żubry, które mogą zarazić się zarówno od zwierząt gospodarskich (np. gruźlicą od bydła), jak i dzikich. Żubry natomiast trudno traktować jako rezerwuary chorób. Jeśli zaś chodzi o kwestię powodowanych przez nie strat na polach, to jest to oczywiście możliwe, natomiast funkcjonuje system odszkodowań, choć z pewnością nie jest idealny i niewykluczone, że nie pokrywa całości strat. Z drugiej strony natomiast, instytucje, które te odszkodowania wypłacają, potwierdzają, że część osób zgłaszających szkody, wykorzystuje ten system i działa jako „zawodowi poszkodowani” – zauważa.

– Jeśli rolnicy nie są zadowoleni z działania mechanizmu wypłacania odszkodowań, czy też uważają, że kwoty odszkodowań są niewspółmierne do ponoszonych szkód, to powinni rozpocząć dyskusję merytoryczną na ten temat. Z pewnością należałoby zebrać dane terenowe, żeby ocenić realną skalę tych szkód. Odstrzał jest absolutną ostatecznością, natomiast w tej sytuacji wiele można zrobić, aby do niego nie dopuścić. Dysponujemy różnymi sposobami na przesunięcie aktywności tych zwierząt. Można próbować się odgradzać, płoszyć żubry i odstraszać je z miejsc, w których powodują konflikty – proponuje dr hab. Michał Żmihorski.Ļpppp

Z tym stanowiskiem zgadza się także dr inż. Katarzyna Daleszczyk: – Żubry są gatunkiem chronionym i priorytetowym dla Unii Europejskiej, a w Polsce żyje ok. 25 proc. globalnej populacji tego gatunku – to powód do dumy. Myślę, że w świadomości ludzi to zwierzę stanowi swoisty symbol ochrony przyrody. Żubry, jak wiele innych zwierząt, ucierpiały mocno w wyniku pierwszej wojny światowej – przywróciliśmy ten gatunek do życia, po tym, jak w 1919 r. zmarł jego ostatni polski przedstawiciel. Oczywiście, że ich sąsiedztwo bywa niekomfortowe, ale wydaje mi się, że powinniśmy częściej spoglądać na przyrodę z większą wyrozumiałością. Nie wszystko musimy sobie podporządkować, zwierzętom i roślinom też należy się miejsce do życia. My bez przyrody sobie nie poradzimy, ona bez nas tak – przypomina ekspertka.