Konieczność uniezależnienia się od rosyjskiego gazu w obliczu bieżącej sytuacji wydaje się być oczywista, tymczasem wciąż 50 proc. gazu ziemnego w Polsce pochodzi z Rosji.

Jak stwierdził niedawno minister aktywów państwowych Jacek Sasin, polskie magazyny gazu ziemnego są nawet w 90 proc. wypełnione. Według ministra Polska znajduje się w znacznie bardziej komfortowej sytuacji niż np. Niemcy, które w większym stopniu polegają na rosyjskim gazie.

Czytaj więcej

KE chce uznać gaz za zieloną energię. Thunberg: nowy poziom greenwashingu

Tymczasem jak zwraca na Twitterze uwagę rzecznik Greenpeace Polska, Marek Józefiak, nacisk należy położyć na odchodzenie od paliw kopalnych. „Transformacja klimatyczna, rozwój transportu publicznego, OZE, oszczędzanie energii – to nie wymysły, a konieczność i droga do uniezależnienia się od Putina” – napisał Józefiak.

Zdaniem Diany Maciągi, koordynatorki ds. klimatu i energii Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, ekspertki Koalicji Klimatycznej, inwestując nadal w gaz, polski rząd stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa zarówno energetycznego, jak i ekonomicznego kraju:

„Przytłaczająca większość paliw kopalnych sprowadzanych do Polski pochodzi z Rosji. Forum Energii podaje, że w ostatnich 20 latach było to średnio 87 proc. importu ropy naftowej, 72 proc. gazu ziemnego i 62 proc. węgla kamiennego. Przez ostatnie dwie dekady rosyjskie koncerny zarobiły ponad 733 mld zł i to nie licząc gazu, którego koszt jest niejawny. Zamiana tego kierunku na uzależnienie od gazu z USA nie jest żadnym rozwiązaniem. W odpowiedzi na wzrost cen krajowych spowodowanych eksportem, już pojawiły się apele do Departamentu Energii USA o jego ograniczenie w celu ochrony amerykańskich gospodarstw domowych przed wzrostem cen. Naiwnością jest sądzić, że w kryzysowej sytuacji Stany Zjednoczone przedłożą bezpieczeństwo energetyczne Polski nad dobro własnych obywateli. Szoki cenowe z 2021 r. dobitnie pokazują, że dalsze inwestycje w gaz to zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego i ekonomicznego Polski. Gaz był, jest i będzie geopolityczną kartą przetargową a o jego cenie i dostępności decyduje sytuacja na rynku globalnym, na który UE, a tym bardziej Polska, nie mają wpływu. Pod tym względem to paliwo znacznie bardziej niestabilne, niż jakiekolwiek OZE. Nie mówiąc już o tym, że metan, czyli główny składnik gazu kopalnego, jest 86 razy silniejszym gazem cieplarnianym niż dwutlenek węgla. Katastrofalne skutki kryzysu klimatycznego właśnie odczuliśmy w postaci wichur pustoszących całe miejscowości. Zamiast pytać jak uniezależnić się od rosyjskiego Gazpromu najwyższy czas by uniezależnić się od gazu i innych paliw kopalnych w ogóle” – podkreśla Maciąga.