Komisja Europejska zaproponowała umieszczenie gazu w unijnej taksonomii, uznając go za zrównoważone źródło energii, pod warunkiem spełnienia określonych warunków.

W ciągu ostatnich kilku tygodni temat możliwości zakwalifikowania gazu jako „zielonego” źródła energii budził poważne kontrowersje. Pomysł krytykowali m.in. naukowcy, ekonomiści, europarlamentarzyści, przedstawiciele think tanków, aktywiści oraz inwestorzy. Przeciw umieszczeniu gazu w unijnej taksonomii protestowały również niektóre kraje członkowskie – sprzeciw wyrazili ministrowie Hiszpanii, Irlandii, Danii, Luksemburga oraz Austrii.

Czytaj więcej

80 europosłów poparło PO i PiS, żeby gaz był paliwem przejściowym

Ostrożnie o projekcie wypowiedziała się również powołana przez Komisję Europejską grupa ekspercka pod nazwą Platforma Zrównoważonych Finansów, podkreślając, że nawet najbardziej efektywnych elektrowni gazowych nie można uznać za “zielone” lub “przejściowe” ze względu na fakt emisji gazów cieplarnianych.

Szwedzka aktywistka klimatyczna Greta Thunberg skomentowała na swoim profilu na Twitterze: „Dzisiejsza taksonomia UE przenosi greenwashing na zupełnie nowy poziom. Ludzie u władzy już nawet nie udają, że się tym przejmują. Teraz wkraczają na niezbadane terytorium greenwash. #LudzieZamiastZysku”. Warto podkreślić, że co do zasady to właśnie greenwashingu przede wszystkim unijna taksonomia ma unikać.

Zgodnie z wydanym przez Komisję aktem delegowanym, projekty elektrowni gazowych mających pozwolenia na budowę do końca 2030 roku należałoby określać jako zrównoważone pod warunkiem spełnienia następujących warunków: ich bezpośrednie emisje nie przekraczają 270g CO2e/kWh lub w sytuacji, gdy ich roczne emisje gazów cieplarnianych nie przekraczają średnio 550 kg CO2e/kW mocy wyjściowej instalacji w ciągu 20 lat.

Ustalone progi znacząco przekraczają zalecenia Grupy Ekspertów Technicznych Komisji Europejskiej, stworzonych w oparciu o naukowe podstawy. Z uwagi na skalę wyzwania, jakim jest weryfikacja i egzekwowanie progu 550 kg w ciągu najbliższych 20 lat, należy je również uznać za niezbyt wiarygodne.

Czytaj więcej

Gaz zamiast węgla w Polsce? Słono za to zapłacimy

Biorąc pod uwagę, że celem taksonomii jest pomoc inwestorom w odróżnieniu inwestycji rzeczywiście ekologicznych od tzw. greenwashingu, propozycja Komisji zdaje się przeczyć jej naturze. Należy też podkreślić, że uśrednienie dopuszczalnych emisji na przestrzeni 20 lat, tworzy swoistą lukę, uznając projekt emitujący ponad 550 kg CO2e/kW rocznie za ekologiczny, jeśli jego twórcy zobowiążą się do zmniejszenia emisji w czasie. W tym celu mogą wykorzystać np. nieopłacane jeszcze komercyjnie technologie wychwytywania i składowania dwutlenku węgla (CCS).

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

W przedstawionej przez Komisję wersji taksonomii unijnej niektóre kryteria okazują się być jeszcze bardziej osłabione, niż wynikało to projektu, który wyciekł 31 grudnia. W poprzedniej wersji znajdował się m.in. przepis, zobowiązujący elektrownie gazowe do stopniowego spalania większej ilości gazów niskoemisyjnych, począwszy od roku 2026, aż do osiągnięcia 100 proc. udziału gazów niskoemisyjnych do roku 2035. Data 2026 roku zniknęła z aktualnej wersji, a jedynym pozostałym wymogiem jest spalanie 100 proc. gazów niskoemisyjnych do roku 2035. Usunięto zatem jedyne możliwe do wyegzekwowania kryterium sprzed 2030 roku.

Laurence Tubiana, dyrektor generalna European Climate Foundation przypomina, że unijna taksonomia została stworzona jako narzędzie dostosowujące przepływy finansowe do porozumienia paryskiego.

„Zamiast tego, Europa podważa swoje przywództwo klimatyczne i obniża standardy w UE i poza nią. W ostatnich tygodniach słyszeliśmy, jak sektor finansowy, naukowcy i eksperci od zrównoważonego finansowania wzywają do stworzenia opartej na nauce taksonomii UE. Zamiast ich wysłuchać, Komisja Europejska osłabiła kryteria jeszcze bardziej. Etykietowanie gazu jako "zielonego" to po prostu greenwashing. Sektor finansowy potrzebuje jasności: ten kompromis w sprawie gazu podważa całe ambicje UE dotyczące taksonomii. Skłoni inwestorów do poszukiwania bardziej wiarygodnych kryteriów opartych na nauce. Korzystanie z taksonomii UE jest dobrowolne. Wartość tego narzędzia polega na napędzaniu głębokich zmian, których potrzebujemy, aby osiągnąć neutralność klimatyczną do roku 2050. Nie chodzi tu o pozostawienie miksu energetycznego w takim samym stanie, w jakim jest obecnie.” – mówi Tubiana.