Na całym świecie w ubiegłym roku spadał popyt na mięso, i choć na razie pomogła w tym pandemia, to przekroczenie „mięsnego szczytu”, po którym zapotrzebowanie będzie tylko spadać i którego nadejście prognozują ekonomiści i naukowcy, wydaje się coraz bardziej realne. W Stanach Zjednoczonych sprzedaż mięsa spadła w ubiegłym roku o 19% w porównaniu do roku poprzedniego, w Polsce w 2019 roku spożycie mięsa spadło o 2,3% na osobę. Szacuje się, że w Europie w tym roku o 1% zmniejszy się popyt na wołowinę, a w Argentynie, gdzie wołowina stanowi jeden z kluczowych elementów diety oraz flagowy produkt eksportowy, jej spożycie spadło o 4% w stosunku do 2020 roku.

Analizy wskazują, że na obwieszczenie „szczytu” jeszcze za wcześnie – najpierw czeka nas odbicie. Globalna produkcja mięsa może w tym roku ponownie wzrosnąć, m.in. w związku z wychodzeniem przez Chiny z epidemii ASF, która zdziesiątkowała stada świń. Na bazie tych prognoz, Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa szacuje, że globalne spożycie mięsa na mieszkańca wzrośnie o 1,2% w 2021 r., po spadku o 0,7% w roku ubiegłym.

Jednym z najistotniejszych czynników obniżających popyt był wzrost cen mięsa, związany z problemami logistycznymi w zakresie m.in. transportu paszy dla zwierząt. Już teraz znajduje się ono na półce cenowej niedostępnej dla coraz większej części społeczeństwa. Mimo że ceny mięsa z reguły wzrastają w okresie letnim, w tym roku wystrzeliły w górę znacznie szybciej, do czego przyczyniło się ponowne otwarcie restauracji po pandemii czy sezon grillowy – pisze „New York Times”. Dziennik przytacza dane, wg hurtowe ceny wołowiny w Stanach Zjednoczonych wzrosły o ponad 40%, o 40-60% skoczyły też ceny wołowiny czy drobiu w Polsce. Konsekwencje zmian klimatycznych, takie jak susza, będą też coraz bardziej ograniczać produkcję np. kukurydzy, będącej również istotnym składnikiem paszy dla zwierząt hodowlanych, a której cena w tym roku wzrosła już o niemal połowę w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Nie bez znaczenia pozostaje rosnąca popularność diety roślinnej, do której przekonuje się coraz więcej osób – często także z powodu trwającej pandemii COVID-19 i korzystnego wpływu, jaki dieta bezmięsna wywiera na zdrowie. Jak wynika z badania opublikowanego w ubiegłym miesiącu na łamach BMJ Nutrition, Prevention & Health, stosowanie diety roślinnej oraz pescatariańskiej, wiązały się z niższym prawdopodobieństwem wystąpienia umiarkowanej oraz ciężkiej formy Covid-19. W Polsce immunolodzy z Państwowej Akademii Nauk zalecali dietę roślinną już w ubiegłym roku, tłumacząc to zapewnieniem przez nią lepszej odporności.

Znalezienie roślinnych zamienników mięsa i nabiały jest coraz łatwiejsze na całym świecie, w związku z ekspansją produktów takich jak Beyond Meat czy OmniPork, coraz częściej wraca się też do podstaw, czyli uzupełniania diety roślinami strączkowymi i warzywami – obie wersje są zdecydowanie bardziej korzystne nie tylko dla zdrowia, ale też dla klimatu. Wyjątkowo wysokie emisje gazów cieplarnianych, pochodzące z rolnictwa, to w ogromnym stopniu „zasługa” produkcji zwierzęcej.

W marcu firma Boston Consulting Group opublikowała raport, z którego wynika, że „szczyt mięsa” w Europie i Stanach Zjednoczonych może nastąpić już w 2025 roku. Wpływ na to będą miały nowe technologie produkcji alternatyw i stopniowe obniżanie ich cen tak, by były tańsze od mięsa, a także nowe regulacje rządowe i międzynarodowe oraz rosnące naciski na odchodzenie od zabójczej dla planety hodowli przemysłowej. Z kolei naukowcy z Uniwersytetu w Augsburgu opublikowali pod koniec ubiegłego roku badanie, w którym analizowali jak wzrosłyby ceny produktów żywnościowych, gdyby uwzględniać ekologiczny koszt ich pozyskania i przygotowania. Okazało się, że uwzględnienie negatywnego wpływu produkcji podwyższyłoby ceny nabiału o 91%, a ceny mięsa – aż o 146%. Gdy do inflacji, wzrostu cen transportu czy pasz i innych przyczyn, które skutkują podwyżką cen mięsa, dodamy potencjalne wliczenie opłat ekologicznych, widać wyraźnie, że mięso staje się towarem luksusowym – i ten proces wydaje się już nie do zatrzymania.