U wybrzeży Kilonii w Niemczech pojawiły się tysiące martwych ryb – informują niemieckie media. Zdaniem ekspertów zjawisko to jest tylko jednym z widocznych skutków niedoboru tlenu w Bałtyku. W głębszych warstwach morza przez całe lato utrzymują się obszary silnie niedotlenione, a miejscami całkowicie pozbawione tlenu. Problem nasila dodatkowo coraz wyższa temperatura wody.
Tysiące martwych ryb w Kilonii. „Wierzchołek góry lodowej”
Tysiące martwych ryb, które w weekend pojawiły się między innymi w centrum Kilonii, przy południowym krańcu Zatoki Kilońskiej, zaniepokoiły mieszkańców i turystów odwiedzających niemieckie wybrzeże Bałtyku. Przyczyną masowego śnięcia zwierząt był – jak wskazują eksperci – niedobór tlenu w wodzie.
W rozmowie z portalem taz.de Christopher Zimmermann – dyrektor Instytutu Rybołówstwa Bałtyckiego Thünena w Rostocku – podkreśla, że to, co można było zobaczyć na brzegu, stanowi jedynie część znacznie większego zjawiska. Zdaniem niemieckiego naukowca nie wszystkie umierające – lub już martwe – organizmy są wyrzucane na ląd. Dotyczy to między innymi krewetek, małży, jeżowców i rozgwiazd. Co więcej, podstawowy problem – czyli występujące w głębszych warstwach Bałtyku obszary o bardzo niskiej zawartości tlenu albo całkowicie go pozbawione – utrzymuje się przez całe lato. Sytuację pogarszają dodatkowo sezonowe procesy rozkładu organizmów, które zmniejszają i tak niewielką ilość tlenu w wodzie.
Problem staje się widoczny jesienią, zwykle we wrześniu. Jak wyjaśnia Zimmermann, duże znaczenie ma wtedy kierunek wiatru. Gdy wieje on od lądu w stronę otwartego morza, przesuwa natlenioną wodę z powierzchni. Jej miejsce zajmuje wtedy woda z głębszych warstw Bałtyku, w której tlenu jest znacznie mniej. Właśnie taki układ warunków wystąpił ostatnio w Zatoce Kilońskiej i Lubeckiej.
Zjawisko to obserwowano już wcześniej – rok temu podobny przypadek wystąpił w rejonie Warnemünde w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Do śnięcia ryb na tym terenie doszło także w 2020 r.
Czytaj więcej
Czy linia brzegowa Polski zmieni się nie do poznania? IPCC wskazuje, że dalszy wzrost poziomu mórz jest praktycznie pewny. Na polskim wybrzeżu szcz...
Śnięte ryby w Bałtyku. Niemcy alarmują
Dotychczas nie pojawiły się dane pozwalające dokładnie określić częstotliwość i skalę takich wydarzeń w Bałtyku, zwłaszcza na wodach niemieckich. Tematem zajmował się były pracownik Instytutu Thünena, który w ramach rozprawy doktorskiej przeanalizował doniesienia prasowe z ostatnich 40 lat. Wyniki jego badań nie zostały jednak jeszcze opublikowane.
Zimmermann zwraca uwagę, że trudno również ocenić, na ile kompletne były zgromadzone informacje. „Przy pierwszym śnięciu ryb wszyscy są poruszeni. Jeśli jednak takie sytuacje zdarzają się częściej, media mogą już na nie nie reagować” – wskazuje naukowiec.
Dodatkowym problemem jest znaczny spadek liczebności ryb w Bałtyku, który utrudnia porównywanie skali kolejnych przypadków masowego śnięcia. „To, czego już nie ma, nie może umrzeć” – zauważa Zimmermann.
Niedobór tlenu w Bałtyku
Poważny niedobór tlenu w głębszych częściach zachodniego Bałtyku obserwowany jest od sześciu-siedmiu lat. We wschodniej części morza problem występuje znacznie dłużej, a w niektórych rejonach prawdopodobnie istniał od zawsze.
Zachodnia część Bałtyku znajduje się w nieco innej sytuacji – może docierać tam bowiem bogata w tlen woda z Morza Północnego. Dzieje się tak jednak wyłącznie przy odpowiednim układzie wiatrów. Pierwszy jesienny sztorm z północnego zachodu, który mógłby poprawić sytuację, jeszcze jednak nie nadszedł.
Eksperci zaznaczają, że dla części obszarów może być już za późno. Duński fiord Vejle, położony na północny zachód od Fionii, uznawany jest za biologicznie martwy. Podobny los może spotkać też kolejne fiordy i zatoki – wskazują eksperci.
Czytaj więcej
Morze Bałtyckie dotyka szereg problemów, a naukowcy przewidują, że wraz z pogłębianiem się kryzysu klimatycznego będą się one nasilać. Czy
W Bałtyku brakuje tlenu. Zagrożone populacje ryb
Zdaniem cytowanego przez taz.de Christophera Zimmermanna jednym z najpoważniejszych problemów jest powtarzalność takich zdarzeń. „Problemem jest cykliczne występowanie tych zjawisk” – mówi biolog. Jak wyjaśnia, jeżeli dochodzi do nich regularnie, populacje zwierząt nie mają czasu na odbudowę. Młode osobniki giną, zanim zdążą się rozmnożyć.
Zimmermann podkreśla, że bardzo pomocna byłaby możliwość wcześniejszego przewidywania takich zdarzeń. „Dobrze byłoby, gdybyśmy potrafili je prognozować. Wtedy bylibyśmy przygotowani i moglibyśmy odpowiednio wcześnie pojawić się na miejscu, zmierzyć zawartość tlenu, określić gatunki ryb i je policzyć” – wskazuje.
Jest to szczególnie istotne dlatego, że zjawisko zwykle szybko ustępuje. Po jednym lub dwóch dniach – w zależności od tego, jak szybko zmienia się kierunek wiatru – sytuacja zazwyczaj wraca do normy. Tak było również tym razem.
Jak zaznacza rozmówca taz.de, problem jest znany od dziesięcioleci, ale nasila się wraz ze zmianami klimatu i wzrostem temperatury mórz. Ciepła woda może bowiem zawierać mniej tlenu niż zimna.
Zimmermann dodaje, że ocieplanie się wód Bałtyku w dużej mierze osłabia efekty działań, które miały poprawić ich stan, między innymi poprzez ograniczenie dopływu substancji odżywczych. Naukowiec zaznacza jednak, że także w tej kwestii nadal potrzebne są dalsze działania.
Czytaj więcej
Gigantyczny zielony wir uchwycony przez satelitę Landsat nad Bałtykiem zwrócił uwagę naukowców. Choć z kosmosu wygląda niezwykle efektownie, jest o...
Eksperci domagają się szerszego monitoringu Bałtyku
W reakcji na masowe śnięcie ryb organizacja ekologiczna BUND Schleswig-Holstein zaapelowała o rozszerzenie monitoringu środowiska morskiego, którego prowadzenie państwa członkowskie Unii Europejskiej uzgodniły blisko 20 lat temu.
Zdaniem ekspertów konieczne jest uwzględnianie nie tylko pojedynczych zagrożeń, ale również ich wzajemnego oddziaływania.
Na stan morza mogą jednocześnie wpływać między innymi żegluga, rybołówstwo, aktywność wojskowa, podwodny hałas, zmiany dna morskiego oraz procesy związane ze zmianami klimatu. Czynniki te mogą się wzajemnie wzmacniać i wpływać na środowisko w sposób trudniejszy do oceny, jeśli analizuje się je osobno.
BUND podkreśla również, że należy sprawdzać skuteczność już wprowadzonych działań ochronnych.