W Pilchowicach na Dolnym Śląsku kończy się proces spuszczania wody z jeziora położonego przy największej kamiennej zaporze w Polsce. Jak podaje RMF FM, opróżnienie zbiornika jest niezbędne przed rozpoczęciem remontu zabytkowej zapory, która od ponad stu lat pełni ważną funkcję w systemie ochrony przeciwpowodziowej regionu, ujarzmiając wody rzeki Bóbr. Prace – wyceniane na 93 mln zł – obejmą między innymi kompleksową modernizację przelewu oraz remont korony zapory. Celem inwestycji jest zabezpieczenie obiektu i zachowanie go dla kolejnych pokoleń.

Śnięte ryby w Jeziorze Pilchowickim. Nowa katastrofa ekologiczna na Dolnym Śląsku?

Spuszczanie wody rozpoczęło się w lutym i dobiega końca. Obniżający się poziom jeziora odsłonił to, co przez lata znajdowało się pod wodą. Według RMF FM na dnie można zobaczyć między innymi wraki samochodów, pozostałości dawnej wioski oraz militaria z okresu II wojny światowej. Największe emocje budzi jednak widok tysięcy śniętych ryb. Mieszkańcy Pilchowic alarmują, że przed tym ostrzegali, zaznaczają, że ryby – mimo wcześniejszych zapewnień – nie zostały skutecznie odłowione przed opróżnieniem zbiornika i nazywają dno jeziora „cmentarzyskiem”. Ofiarami opróżniania zbiornika są nie tylko ryby, ale i inne zwierzęta, w tym skorupiaki, małe płazy oraz ssaki, które mogą zjadać martwe ryby.

Najtrudniejsza sytuacja ma być widoczna u podnóża zapory. Rozmówcy stacji radiowej podkreślają, że martwych zwierząt jest tam tak dużo, iż z daleka wyglądają one jak „długi biały dywan”. Z relacji wynika, że padły prawdopodobnie, dusząc się w końcowej fazie opróżniania jeziora. Lokalna społeczność obawia się skutków tej sytuacji zarówno dla ludzi, jak i dla przyrody.

Służby zbierają śnięte ryby do worków, a następnie wyciągają je na brzeg przy pomocy dźwigu. Potem martwe zwierzęta są przekazywane do utylizacji. Z relacji RMF FM wynika, że część z nich popłynęła jednak z nurtem rzeki w kierunku Żagania.

Mieszkańcy zwracają uwagę, że nadmiar mułu może prowadzić do powstawania niebezpiecznych substancji, między innymi siarkowodoru. Zauważają też, że przez lata w osadach na dnie jeziora mogły gromadzić się zanieczyszczenia, które teraz zostały poruszone.

Czytaj więcej

Straszny odór. Rozkładające się ryby z Odry leżą pod domami

Śnięte ryby w Jeziorze Pilchowickim. Tauron Ekoenergia odpiera zarzuty

Do sprawy odniósł się Jacek Bieńkowski, dyrektor Departamentu Inwestycji Tauron Ekoenergia – firmy, która realizuje prace remontowe obiektu. W rozmowie z RMF FM mężczyzna zaznaczył, iż zapora ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa przeciwpowodziowego Dolnego Śląska. 

Jak zapewnił Bieńkowski, przygotowania do remontu rozpoczęto, realizując obowiązki wynikające między innymi z decyzji nadzoru budowlanego. Nakazywała ona m.in. szybkie działania naprawcze, które powinny zostać wykonane do kwietnia 2026 r. 

Bieńkowski zaznaczył, że najważniejsze pozostaje „bezpieczeństwo, zdrowie i życie mieszkańców terenów zagrożonych powodzią”. Zapewnił też, że terminy oraz harmonogram opróżniania zbiornika wynikały z kilku czynników, między innymi z nakazu budowlanego, decyzji derogacyjnych ograniczających możliwość prowadzenia prac od 1 marca do 31 maja ze względu na chronione gatunki ryb i minogów, a także rekomendacji ekspertów przyrodniczych, którzy brali pod uwagę między innymi okres wiosennego tarła ryb. Bieńkowski dodał, że podejmowano działania mające ograniczyć straty w ekosystemie, jednocześnie jednak zastrzegł, że przy tak dużej skali działań i specyfice zbiornika nie było możliwe odłowienie wszystkich ryb.

Czytaj więcej

Tysiące martwych ptaków na plażach w Europie. Przegrywają z ekstremalną pogodą

Dolny Śląsk. „Śnięte ryby to cena za bezpieczeństwo przeciwpowodziowe” 

Przedstawiciel Tauron Ekoenergia przyznał w rozmowie z RMF FM, że śnięte ryby są skutkiem opróżniania zbiornika. Jak stwierdził, jest to „cena”, którą trzeba ponieść za bezpieczeństwo przeciwpowodziowe mieszkańców Dolnego Śląska.

Bieńkowski zauważył również, że niezależnie od wybranego terminu obniżania poziomu wody końcowa faza opróżniania jeziora wiązałaby się z podobnym stopniem zamulenia rzeki. Zapewnił też, że wszystkie działania prowadzone na zbiorniku i rzece odbywają się zgodnie z pozwoleniem wodnoprawnym oraz pod nadzorem specjalistów. Prace – według Bieńkowskiego – nadzorować ma zespół przyrodników, w tym specjalista do spraw ochrony środowiska, ichtiolog, herpetolog, fitosocjolog oraz ornitolog.

Firma Tauron Ekoenergia zapowiedziała, że po zakończeniu inwestycji Jezioro Pilchowickie zostanie zarybione na koszt spółki.