Jak wynika z analizy, plany hodowli przemysłowej ośmiornic, rozwijane np. w Hiszpanii, stanowią poważne zagrożenie dla ekosystemów morskich. Ośmiornice są zwierzętami mięsożernymi, co w przypadku ich hodowli na masową skalę wiązałoby się z koniecznością zapewnienia im odpowiednich ilości mięsnego pokarmu. To z kolei w zasadzie wyklucza możliwość ich zrównoważonego pozyskiwania i stanowi ryzyko dla środowiska. Szacuje się, że obecnie około jedna trzecia światowych połowów ryb jest przetwarzana na paszę dla innych zwierząt, z czego mniej więcej połowa trafia do akwakultury.

Czytaj więcej

Hodowla zwierząt zabija 12 tys. Amerykanów rocznie

Raport podkreśla również, że ośmiornice są wyjątkowo inteligentnymi zwierzętami, dociekliwymi i ceniącymi samotność. Do realizacji swoich potrzeb gatunkowych potrzebują stymulującego, dynamicznego otoczenia i wolności. Hodowanie ich w zamkniętej przestrzeni z wieloma innymi przedstawicielami swojego gatunku przysparzałoby im więc ogromnego cierpienia. Dodatkowo nie istnieje obecnie żadna humanitarna metoda ich uboju – powszechną praktyką jest duszenie, krojenie ich mózgu oraz bicie pałką po głowie. Ich dobrostanu w hodowli nie chronią obecnie również przepisy prawa.

- Oskarowy film Netflixa „Czego nauczyła mnie ośmiornica” w poruszający sposób pokazał światu życie tych wyjątkowych, inteligentnych zwierząt. Wszyscy, którzy go obejrzeli, będą przerażeni, że istnieją plany zamknięcia tak fascynujących stworzeń na podwodnych fermach. Powinniśmy zatrzymać ten pomysł na najwcześniejszym etapie, zanim stanie się poważnym problemem dla zwierząt i naszej planety – uważa dr Krzysztof Wojtas, dyrektor zespołu ds. dobrostanu ryb i ochrony środowiska wodnego w fundacji Compassion Polska.

- To naprawdę przygnębiające, że w XXI wieku człowiek chce jeszcze powiększać hodowle zwierząt zamiast je eliminować. Zastanawiam się, gdzie – i czy w ogóle - jest granica, po przekroczeniu której ludzkość kolektywnie powie „dość” w tym temacie. Hodowle ośmiornic to po prostu przepis na kolejną katastrofę, a już w tej chwili zmagamy się ze środowiskowymi konsekwencjami przemysłowych i nadmiernie rozwiniętych hodowli ssaków, ptaków i ryb - dodaje Małgorzata Szadkowska, prezeska fundacji Compassion Polska i ekspertka Koalicji Klimatycznej.

Dziko odławiane ośmiornice stanowią przysmak w wielu krajach, zwłaszcza w Europie, Azji i Meksyku. W Polsce co roku spożywa się ponad 320 ton ośmiornic złowionych w naturalnym środowisku a w latach 2008-2018 ich konsumpcja w naszym kraju wzrosła ponad 10-krotnie.

W Unii Europejskiej pod względem ośmiornicy przodują Włochy, gdzie konsumuje się jej ponad 60 tysięcy ton rocznie. Z kolei w innych krajach, m.in. Stanach Zjednoczonych i Japonii, odnotowano ostatnio zwiększony popyt na mięso tych zwierząt. Od lat 80. ubiegłego wieku globalna produkcja wzrosła ponad dwukrotnie. Liczba dzikich ośmiornic drastycznie spada z powodu przełowienia, w związku z czym Hiszpania prowadzi obecnie badania nad klatkami sieciowymi i zbiornikami na otwartym oceanie. Próby hodowli ośmiornic są również podejmowane w Azji, Ameryce Południowej, Australii i Stanach Zjednoczonych. W odpowiedzi na nie, Compassion Polska skierowała listy do rządów w Hiszpanii, Japonii, Meksyku i Stanach Zjednoczonych, wzywając je do wstrzymania hodowli ośmiornic.

Mimo, że mięso ośmiornicy uchodzi w wielu krajach za przysmak, nie należy zapominać o ryzyku związanym z ich konsumpcją. Warto przypomnieć badanie z 2018 roku, w którym analizowano zawartość potencjalnie toksycznych pierwiastków w ciałach ośmiornic w Zatoce Kalifornijskiej. Zwierzęta zamieszkujące wodę bliżej terenów kopalń miały wyjątkowo wysoki poziom metali ciężkich, takich jak kadm, rtęć i ołów.