Firma ExxonMobil przez 40 lat podważała istnienie zmian klimatycznych, przed pierwsze 2 dekady skupiając się na negowaniu argumentów naukowców. A potem postanowiła przerzucić poczucie winy na konsumentów. „Konsumenci oszczędzający energię mogą zrobić prawdziwą różnicę” – ogłosiła firma w 2007 roku. Rok później w reklamie skierowanej do branży motoryzacyjnej, obłudnie przekonywała, że „ważne jest, abyśmy również ograniczyli emisję gazów cieplarnianych. Jednym ze sposobów jest poprawa wydajności pojazdów, którymi kierują ludzie ”. A wszystko to ze świadomością, że nieporównywalnie bardziej dotkliwe skutki dla środowiska wywiera działalność koncernów naftowych.

Czytaj też: Bez spalin: czy Polska potrzebuje Stref Czystego Transportu?

Strategię firmy postanowił zrecenzować w swoich badaniu pracownik naukowy z Harvardu Geoffrey Supran oraz historyczka nauki z tej samej uczelni, Naomi Oreskes. W swojej analizie wskazują na wysiłek, jaki wykonywał przez lata gigant naftowy, żeby ukryć potężne szkody środowiskowe, jakie generują paliwa kopalne. Obnażając hipokryzję koncernów naftowych wyrażają nadzieję, że sprawi to, że rządy pociągną do odpowiedzialności faktycznych, głównych zanieczyszczających.

Warto zaznaczyć, że Exxon to jedna z 20 firmy odpowiedzialnych za 1/3 globalnej emisji dwutlenku węgla związanego z przemysłem energetycznym od 1965 roku. Mimo to, bez zastanowienia postanowiła chronić swój wizerunek, obarczając winą za degradację środowiska indywidualnych konsumentów, podobnie jak robiły to inne branże produktów niebezpiecznych, np. koncerny tytoniowe.

„Na najniższym szczeblu ludzie są przez cały czas oskarżani o bycie hipokrytami” za latanie, jazdę samochodem lub używanie tworzyw sztucznych, również pochodzących z paliw kopalnych, twierdzi Supran. Badania przeprowadzone na Uniwersytecie Stanowym w Georgia pokazują, jak komunikaty zawstydzające przynoszą zazwyczaj odwrotny skutek do zamierzonego: w artykule z 2020 roku wykazano, że w niektórych przypadkach zalecenie ograniczenia jazdy lub zmiany diety, aby pomóc środowisku może sprawić, że ludzie paradoksalnie będą mniej skłonni do redukcji emisji gazów cieplarnianych.

Exxon nad wyraz często używała np. określenia „ryzyko zmiany klimatu”, co według Oreskes stanowi przebiegły zabieg retoryczny, który z jednej strony potwierdza istnienie problemu, z drugiej zaś – odsuwa go w przyszłość, czyniąc w zasadzie spekulacją, a nie faktem. Exxon nie zakomunikowałaby natomiast wprost, że „zmiana klimatu jest realnym problemem”, powtarzając w zamian, że jest to „uzasadnione długoterminowe ryzyko” lub „potencjalne długoterminowe ryzyko” zmian klimatycznych. Chętnie też używała wyrażenia „czysty gaz” lub „czyste spalanie„, co stanowiło klasyczny greenwashing, zwłaszcza w czasach, gdy coraz więcej badań koncentrowało się wokół aspektów emisji pochodzących z paliw kopalnych.

Według Carolla Muffetta, prezesa Centrum Międzynarodowego Prawa Ochrony Środowiska, Supran i Oreskes w swoim artykule „dowodzą ilościowo tego, co było jakościowo oczywiste od lat – że firmy naftowe i gazowe izolowały się od publicznej kontroli i działań regulacyjnych, nawet gdy kryzys klimatyczny przyśpieszał ”.