Debata „Rzeczpospolitej”: Producenci zapłacą za odpady

Udostępnij

Jakie wyzwania czekają na przedsiębiorców w związku z unijnymi dyrektywami?

Rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP) i system kaucyjny były tematem kolejnej debaty zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą” w  ramach cyklu „Walka o  klimat”. Co oznacza ROP? Unia Europejska uważa, że producenci towarów powinni odpowiadać za zagospodarowanie odpadów pokonsumpcyjnych. W 2018 r. został więc określony zestaw narzędzi, które mają sprawić, że wytwórcy będą uczestniczyć w kosztach selekcji i recyklingu lub utylizacji odpadów powstałych z  ich produktów. Polska na implementację dyrektywy o ROP miała dwa lata. Termin jej wdrożenia minął w lipcu 2020 r.

O tym, jak przedstawia się kalendarz wprowadzania ROP, mówił Jacek Ozdoba, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. – Ścieżka legislacyjna pakietu odpadowego obejmuje dwa obszary. Z jednej strony jest to implementacja dyrektywy UE, a  z  drugiej – rozszerzona odpowiedzialność producenta. Na przełomie listopada i grudnia powinien zostać przedstawiony schemat funkcjonowania systemu ROP i  będziemy dalej procedować – mówił. Dodał, że przygotowanie schematu nastąpiłoby wcześniej, gdyby nie pandemia. Jacek Ozdoba chce, by system ROP zaczął funkcjonować od 1 stycznia 2022 r. – Ale to wymaga konsultacji z branżą i wprowadzania przepisów, które będą jak najbardziej realne i pozwolą uniknąć nieprecyzyjnych sformułowań czy luk – zaznaczył.

Dla kogo wsparcie od rządu

Wskazał, że zanim zostanie przedstawiona propozycja schematu, rząd przewiduje wsparcie dla samorządów i recyklerów. – Bardzo ważne jest zachowanie strumienia środków finansowych na wsparcie samorządów, które słusznie go oczekują. Ale dla nas najważniejsze jest dochodzenie do odpowiednich poziomów recyklingu, które wynikają z zobowiązań płynących z przynależności do Unii Europejskiej. Muszą one być realizowane w określonych latach. Istotnym elementem ROP jest wsparcie recyklerów, którzy dzisiaj często borykają się z dużymi problemami. Dlatego recyklat, jako element uzupełniający ponad ten system, jest właściwą drogą, która w  ocenie Ministerstwa Klimatu i Środowiska powinna znaleźć odzwierciedlenie w procesie legislacyjnym – podkreślił.

– Trzeba pamiętać, że ROP nie tylko obejmuje zakres związany z dyrektywą, ale też oznacza rozwój całego systemu gospodarki odpadowej, w tym m.in. rozszerzenie funkcjonalności bazy danych odpadowych o moduł, który będzie narzędziem pozwalającym na monitoring wystawiania potwierdzeń wykonania recyklingu. Musimy uniknąć problemu braku kontroli nad recyklingiem. Dlatego niezależnie od tego, która z  propozycji zostanie przez ministerstwo przedstawiona do dyskusji, istotnym centrum działania będzie regulator, jako strażnik wykonywanych poziomów recyklingu, który będzie weryfikował i dawał gwarancję, że to faktycznie nastąpiło – mówił Jacek Ozdoba.

Resort bierze pod uwagę zgłaszane w  trakcie konsultacji postulaty interesariuszy uczestniczących w gospodarce odpadowej, m.in. samorządów, „tak aby dostosowywać system do realiów”. Chodzi także m.in. o odpady niebezpieczne czy medyczne.

– Nie da się prowadzić identycznej gospodarki odpadowej w małej gminie wiejskiej, w średnim i  dużym mieście. Dlatego została przewidziana pewna elastyczność – wyjaśnił wiceminister.

Zapowiedział powołanie zespołu, który ma usprawnić konsultacje. – Będzie się on składał z  przedstawicieli podmiotów będących uczestnikami systemu na wszystkich etapach gospodarowania odpadami, aby wypracowywać strategię związaną z  funkcjonowaniem gospodarki odpadowej. Oprócz tego będą utworzone podzespoły ds. kluczowych zagadnień – wskazał Jacek Ozdoba.

Dodał, że priorytetem jest budzący duże emocje temat zwalczania przestępczości zorganizowanej. – Działania głównego inspektora ochrony środowiska są bardzo mocno ukierunkowane w tym obszarze. Został powołany specjalny departament, który ma koordynować działania różnych podmiotów i służb – podkreślił.

Kolejny elementem domykania obiegu surowców ma być system kaucyjny. – Są tu proponowane dwa rozwiązania. Pierwsze to system obligatoryjny, drugie to system dobrowolny, umocowujący prawnie rozwiązania już istniejące, które wykorzystują choćby browary. W każdym jednak przypadku musiałaby być to forma bezparagonowa systemu – wskazał Jacek Ozdoba.

Udany pilotaż

O działaniach samorządów związanych z  szukaniem skutecznych systemów selektywnej zbiórki mówił Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa. Miasto jako pierwsze w  Polsce wdrożyło inteligentny system segregacji odpadów w zabudowie wielorodzinnej. Na miejsce testów wybrano osiedle Płońska.

– Początki były dość trudne, bo w  założeniu system ma zmusić mieszkańców do selektywnej zbiórki i dzięki temu przynieść efekty. Na osiedlu ustawiono nowoczesne pojemniki na odpady, a mieszkańcom – to ponad 300 gospodarstw – przydzielono kody QR umożliwiające ich bezdotykowe otwarcie. W  specjalnej aplikacji widzimy, który lokal ile odpadów wyrzuca, jakie to są odpady, jaka jest ich waga. Okazało się, że przez rok przeciętny mieszkaniec produkuje ponad 200 kg odpadów. Dane GUS mówią o  ponad 300 kg na osobę rocznie. Pytanie, skąd ta różnica i czy dane GUS nie są zawyżone, bo wydaje się, że to osiedle wielorodzinne nie różni się od innych, można je uznać za reprezentatywne – opowiadał Krzysztof Kosiński.

– Po roku pilotażu okazało się, że mieszkańcy nie wyobrażają sobie powrotu do starych pojemników. Nowe wyglądają bardzo estetycznie i  są higieniczne, co bardzo ważne w  czasie epidemii. Informują też, gdy są pełne i  wiadomo, kiedy je opróżnić, co poprawia efektywność logistyki. A selektywna zbiórka na tym osiedlu podniosła się do… 90 proc.! W systemie nie uczestniczą już tylko osoby, które można określić jako antysystemowe w stosunku do wszystkiego – ocenił prezydent. Dodał, że nie ma dziś możliwości osobnego ukarania tych 10 proc. mieszkańców, którzy nie segregują odpadów, gdyż w zabudowie wielorodzinnej nie ma odpowiedzialności indywidualnej. Zatem trzeba by ukarać całe osiedle. Dlatego samorząd postuluje uwzględnienie w przepisach zmieniających system gospodarki odpadami możliwości indywidualnego rozliczania mieszkańców z selektywnej zbiórki w zabudowie wielorodzinnej.

Krzysztof Kosiński podkreślił, że system się sprawdza, i  zapowiedział rozszerzenie go na kolejne osiedla. Dodał, że pilotaż nie wiązał się dla miasta z dodatkowymi kosztami, poza opłatami za energię elektryczną do zasilania pojemników oraz kamer monitoringu.

Co wejście ROP zmieni dla branży opakowań kartonowych na mleko czy soki? Łukasz Sosnowski, prezes Fundacji ProKarton – która zajmuje się edukacją ekologiczną i promowaniem kartonów do płynnej żywności– zwrócił uwagę na kilka kwestii.

– Przedsiębiorcy mają świadomość, że system gospodarki odpadami opakowaniowymi zostanie zmieniony zgodnie z  przepisami unijnymi, że zostanie wzmocniona odpowiedzialność. Oczekiwalibyśmy więc od tego systemu, że nie będzie on wyłącznie zasysał środków finansowych z rynku, ale będzie dawał rzeczywistą odpowiedzialność wprowadzającym produkty w  opakowaniach na rynek.

Kolejną sprawą jest różnorodność obciążeń finansowych dla wytwórców, którzy wprowadzają na rynek produkty w  opakowaniach. Ich przydatność do recyklingu to jeden z drogowskazów ROP – wymieniał.

Kartony do płynnej żywności to odpad wielomateriałowy, który, jak wszystkie podobne, powinien być zbierany do żółtego pojemnika, razem z metalami i tworzywami sztucznymi. – Tylko że odpady wielomateriałowe są bardzo różnorodne. To np. kartony do płynnej żywności, które są poddawane recyklingowi, ale mamy też szereg innych, które nie nadają się do recyklingu albo jest on bardzo trudny bądź nieopłacalny. Ważne zatem, by system, który stworzymy, pokazywał tę różnorodność odpadów wielomateriałowych i uwzględniał ją przy konstruowaniu obciążeń finansowych. W przypadku innych odpadów również można dostrzec taką różnorodność – wskazał Łukasz Sosnowski.

– Co więcej, gospodarka odpadami to tylko część gospodarki o obiegu zamkniętym. Ważne byłoby także, by system w jak największym stopniu uwzględniał wszystkie inne etapy cyklu życia produktów, a nie tylko zagospodarowanie odpadów. Recykling i przydatność do niego jest bardzo ważna, ale oddziaływanie opakowania na pozostałych etapach cyklu życia to jest też niezwykle istotna kwestia przy konstruowaniu systemu ROP – argumentował ekspert.

Jak taki cykl wygląda w przypadku kartonów do płynnej żywności? – Są one lekkie, zbudowane w ok. 75 proc. z celulozy, która jest surowcem odnawialnym. W transporcie i dystrybucji w przeważającej części nie wymagają także chłodzenia przed otwarciem. W efekcie, w porównaniu z innymi opakowaniami, ich ślad środowiskowy jest niższy – akcentował prezes Fundacji ProKarton.

Czy w przypadku tego typu opakowań koszty ich recyklingu w nowym systemie nie zostaną przerzucone na konsumentów? – Opłaty tworzące system ROP powinny pokazywać całe spektrum oddziaływania opakowania na środowisko. Kartony do płynnej żywności minimalizują wpływ produktu na środowisko na wszystkich etapach cyklu życia. I to powinno zostać uwzględnione. Nie powinny być traktowane jak inne odpady wielomateriałowe, które często albo nie są poddawane recyklingowi, albo jest on ciężki i kosztowny – twierdzi Łukasz Sosnowski.

Głos biznesu

O  skali nowych obciążeń dla biznesu mówił Krzysztof Baczyński, prezes Związku Pracodawców EKO-PAK, który skupia wiodące w Polsce firmy produkujące wyroby w  opakowaniach, jak i  wytwarzające same opakowania.

– W rozmowie o opłatach, które mają być nałożone przez taki czy inny urząd na producentów, czujemy się jak owca, do której ustawiła się kolejka potencjalnych strzyżących i  każdy się licytuje, ile z  tej wełny powinno trafić do niego – wskazał.

– Wszyscy chcemy budować ROP, ale musimy ją budować zgodnie z tym, co zostało zapisane w prawie europejskim. Mamy w dyrektywie precyzyjne przepisy, które muszą być wdrożone tak, jak zostały zapisane. Opublikowany niedawno projekt ustawy wdraża jednak te przepisy tylko częściowo i  to w ułomny sposób. Np. nie została do niego wpisana jedna z kluczowych zasad ROP: zasada kosztu netto, czyli pomniejszania kosztów wprowadzających o przychody ze sprzedaży surowców. Jeżeli w taki sposób będzie konstruowane prawo, to tylko nominalnie będzie się nazywało ROP. Obowiązkiem producenta jest wzięcie odpowiedzialności za cały cykl życia produktu, łącznie z  tym, kiedy powstaje po nim odpad, a nie tylko pokrywanie opisanych w dyrektywie kosztów. Chcemy wziąć realnie i fizycznie tę odpowiedzialność, czyli stworzyć system podobny jak w niektórych krajach Unii Europejskiej, w którym to organizacje, które realizują obowiązek w imieniu producentów, będą prowadziły i nadzorowały selektywną zbiórką frakcyjną obejmującą odpady opakowaniowe oraz przygotowanie tych odpadów do recyklingu. Nie jest zadaniem dla gmin, żeby zajmować się odpadem, który powstaje po produktach pokonsumenckich – tłumaczył Krzysztof Baczyński.

Jak podkreślił, chodzi o „efektywną gospodarkę odpadami, a nie redystrybucję strumienia pieniędzy w  oparciu o  nieznane kryteria”. – Pan minister Jacek Ozdoba powiedział, że to regulator będzie decydował, jakimi stawkami będzie obciążony dany produkt, czy będzie się łatwiej poddawał recyklingowi czy nie. Przypomnę, że półtora roku temu ówczesny minister środowiska pan Henryk Kowalczyk stwierdził, że opakowanie wielomateriałowe to samo zło, a najgorsze zło to opakowania po sokach, bo nic się z nimi nie da zrobić. Otóż jeżeli regulator będzie się kierował takimi przesłankami – a stoją one w sprzeczności z tym, co przed chwilą padło w debacie – to będzie to jaskrawy przykład arbitralności decyzyjnej. Bo co innego będzie w praktyce, a co innego się będzie regulatorowi wydawało – wskazał prezes EKO-PAK.

Spojrzenie branży

Jak wejście w życie ROP oceniają recyklerzy? Szymon Dziak-Czekan, prezes Stowarzyszenia Polski Recykling, wskazał, że już ustawa z 2001 roku mówiła o konieczności takiego projektowania opakowań, by były możliwe do recyklingu i miały jak najmniejszy wpływ na środowisko, ale w praktyce niewiele z tego wynikało. Wskazał też na krótkowzroczność działań firm wprowadzających w patrzeniu na odpady. – Bardziej chodziło o zapewnienie sobie wypełnienia obowiązku recyklingu niż o sam recykling. Jako branża recyklingu powtarzamy, że bez realnego recyklingu nie osiągniemy wymaganych jego poziomów. Nie możemy więc stawiać na system, który od kilkunastu lat funkcjonuje źle – stwierdził Szymon Dziak-Czekan.

– Bez dobrego, silnego regulatora w postaci instytucji państwowej nie jesteśmy w stanie wymóc na producentach uczestnictwa w  kosztach. EKO-PAK zrzesza największe koncerny na świecie, zamożne firmy, które stać na zajęcie się kwestiami recyklingu i CSR. Ale nie mówimy tylko o kilkunastu największych firmach. W Polsce jest kilka tysięcy mniejszych i większych podmiotów wprowadzających, są firmy, które importują opakowania.

Chodzi o system, w którym wszyscy wprowadzający muszą wnosić opłatę do wspólnej kasy i te pieniądze muszą zostać rozdystrybuowane tak, by rzeczywiście system zaczął działać – proponował prezes Stowarzyszenia Polski Recykling. – Jako branża twardo stoimy na stanowisku, że koniec drogi to nie jest brama recyklera, tylko moment, w którym produkt z surowca wtórnego pojawia się z powrotem w sklepie i ktoś go kupuje.

W trakcie debaty mowa była także o odzysku aluminium. Obecnie np. poziom odzysku puszek z  aluminium sięga 80 proc. Stanowią one ok. 2/3 masy opakowań z tego surowca. Nieco gorzej jest w  przypadku innych opakowań z tego metalu. Na ile zatem branżę dotkną nowe regulacje, mówił Jacek Wodzisławski, prezes Fundacji RECAL, która powstała z inicjatywy producentów puszek do napojów oraz wytwórców aluminium, a zajmuje się upowszechnianiem wiedzy na temat możliwości powtórnego wykorzystania wszystkich opakowań z aluminium.

Strategia dla frakcji

– 90 proc. aluminium, które się zbiera w  Polsce, jest przetwarzane w Europie. Nie wysyłamy tego surowca do Azji i nie udajemy, że trafił do recyklingu. Tylko faktycznie zamykamy cykl życia tego materiału, stosujemy recyklat do wytwarzania nowych produktów. Jeżeli chodzi o puszki na napoje, to niektóre firmy przekraczają nawet 70 proc. zawartości surowca pochodzącego z recyklingu w swoich produktach. Zatem tutaj, jeżeli mamy mówić rzeczywiście o  całym cyklu życia produktu, to oprócz przydatności do recyklingu należy również uwzględnić wskaźnik materiału, który już pochodzi z  recyklingu – akcentował Jacek Wodzisławski.

– Puszki napojowe wracają do recyklingu dzięki wysokiej wartości materiału, ale głównie dzięki punktom skupu. Dlatego że my, zaczynając już 25 lat temu, na początku nie mieliśmy możliwości rozmowy z samorządami. Ludzie na pytanie o  recykling albo zmieniali temat, albo wpadali w zakłopotanie. Cieszę się, że to się zmieniło i punkty skupu zbierają większość surowca, który trafia do recyklingu.

Oczywiście rola instalacji komunalnych w przypadku opakowań aluminiowych wzrasta, ale gdybyśmy hipotetycznie całkowicie odłączyli punkty skupu, to system zbiórki aluminium w Polsce by się załamał – mówił prezes Fundacji RECAL.

– Możemy dokonać selektywnej zbiórki, mieszkańcy wrzucą puszki do pojemników. Niemniej od strony technologicznej aluminium, które trafi do sortowni, nie będzie wydzielane. Dlatego że część instalacji po prostu nie posiada automatycznych sorterów czy to wiroprądowych, czy to indukcyjnych. Także w spalarniach efektywność wydzielania frakcji aluminium wynosi raptem 30 proc. – dodał.

– Zatem wdrażając ROP, powinniśmy stworzyć przede wszystkim strategie dla poszczególnych materiałów i przygotować mapy drogowe osiągnięcia zakładanych celów. Moja branża stworzyła taką mapę. I gdybyśmy zachowali dobrze funkcjonujące punkty skupu i podnieśli efektywność w spalarniach oraz sortowniach, to moglibyśmy dojść do poziomu odzysku całego aluminium zbliżonego nawet do 90 proc. – podkreślił Jacek Wodzisławski.


Udostępnij
Zamknij
© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone Źródło: Rzeczpospolita
Zamknij