Opinię tę wygłosił Bill McGuire, profesor nauk o Ziemi na University College London w trakcie odbywającego się niedawno British Science Festival. Podkreślił, że topnienie pokryw lodowych zmniejsza ciężar skorupy znajdującej się pod spodem, wyzwalając intensywną aktywność sejsmiczną.

Czytaj więcej

Huragan Ida zbiera żniwo w USA. Powodzie pustoszą ulice

Profesor McGuire uznał, że właśnie to zjawisko stanowi największe zagrożenie na północnym Atlantyku, a w ciągu najbliższych dziesięcioleci może doprowadzić do podwodnych trzęsień ziemi u wybrzeży Grenlandii. To z kolei może wywołać tsunami, szczególnie niebezpieczne dla Ameryki Północnej a także Europy.

Jako przykład precedensu można podać „wielkie tsunami Storegga”, które zniszczyło wybrzeża Skandynawii i Wysp Brytyjskich 8200 lat temu. Trzęsienie ziemi na morzu, wywołane uwolnieniem ciśnienia po stopieniu się lodowców w północnej Europie, wywołało ogromne osuwisko podmorskich osadów pod Morzem Norweskim. Dowody geologiczne pokazują, że powstała wówczas fala tsunami mogła osiągnąć nawet 20 metrów wysokości na Wyspach Szetlandzkich i 3 do 6 metrów dalej na Morzu Północnym.

Profesor McGuire zaznacza, że trudno precyzyjnie określić możliwe wydarzenia, pewne jest natomiast, że tsunami u wybrzeży Grenlandii to prawdopodobny scenariusz w ciągu najbliższych kilku dekad. Uważa również, że może mieć porównywalną siłę z tsunami z 2004 roku, które przyczyniło się do śmierci ponad 200 tysięcy osób na Oceanie Indyjskim.

Czytaj więcej

Dlaczego wioski w Japonii chcą składować odpady atomowe?

W trakcie British Science Festival, Donald Slater, glacjolog z uniwersytetu w Edynburgu, podkreślił, że jesteśmy świadkami coraz bardziej intensywnego topnienia lodowców. Przypomniał, że w ciągu minionych 20 lat Grenlandia straciła 4 ton lodu, co doprowadziło do podniesienia globalnego poziomu mórz o około 1 cm, a w tym stuleciu przyczyni się do dalszego wzrostu o kolejne 10 cm.

Po drugiej stronie Arktyki Alaska — najbardziej aktywna sejsmicznie część Ameryki Północnej — już doświadcza częstszych trzęsień ziemi. 28 lipca trzęsienie o sile 8,2 stopnia, najsilniejsze w USA od 50 lat, miało miejsce tuż u wybrzeży południowo-zachodniej Alaski.

„Kiedy globalne temperatury mogą rosnąć w najszybszym tempie w historii naszej planety, jestem dumny, że podnoszę alarm. Prawie każda dotychczasowa prognoza dotycząca zmian klimatycznych była niedoszacowana” – oświadczył profesor McGuire.