Jak wynika z danych Urzędu Statystyk Krajowych, obecnie co czwarty Brytyjczyk ogranicza spożycie mięsa, m.in. ze względu na jego rosnące ceny. Zgodnie z raportem naukowców z Uniwersytetu Oksfordzkiego z 2018 roku, aby uniknąć katastrofy klimatycznej, konieczne jest zmniejszenie spożycia wołowiny o 90 proc. a mleka o 60 proc.

Henry Dimbleby w wywiadzie dla The Guardian oświadczył, że w ciągu dekady konieczna jest redukcja jego spożycia o 30 proc., aby zrealizować cele klimatyczne oraz umożliwić korzystanie z brytyjskich gruntów w sposób zrównoważony.

Czytaj więcej

Z marketów znikają jednorazowe grille. Ludzie chcą krajowego zakazu sprzedaży

„Jeśli nam się to nie uda, nie uda nam się osiągnąć naszych celów w zakresie bioróżnorodności lub klimatu w tym kraju. Mamy jednocześnie ogromną okazję, aby pokazać światowe przywództwo i udowodnić innym, że można to zrobić, że możemy uprawiać ziemię w sposób zrównoważony i nadal karmić ludzi” – oświadczył Dimbleby, główny niewykonawczy członek zarządu Departamentu Środowiska, Żywności i Spraw Wiejskich (DEFRA), współzałożyciel sieci restauracji Leon oraz Stowarzyszenia Restauracji Zrównoważonych.

Wielka Brytania zadeklarowała ambitny cel klimatyczny osiągnięcia do 2050 roku zerowej emisji netto. Obecnie jednak 85 proc. gruntów rolnych w Anglii jest wykorzystywanych do hodowli zwierząt lub uprawy żywności, przeznaczonej na paszę dla nich. Ograniczenie spożycia mięsa doprowadziłoby do bardziej zrównoważonego oraz wydajnego korzystania z gruntów.

Przeciw krytyce hodowli zwierząt wystąpił brytyjski Krajowy Związek Rolników, stwierdzając, że nie dopuszczono „uczciwej rozmowy” na temat gruntów wykorzystywanych na pastwiska. Zdaniem przedstawicieli związku, ziemia ta jest bezużyteczna ze względu na niewielką ilość składników odżywczych.

Czytaj więcej

Słony rachunek za zmiany klimatu. To dopiero początek spirali strat

„Jednym z argumentów, jakie ludzie wysuwają na temat pastwisk, jest to, że ziemia nie nadaje się do niczego innego. Ale w rzeczywistości, nawet bardziej niż rzeczywista bezpośrednia emisja dwutlenku węgla przez przeżuwacze, koszt alternatywny zajmowanej przez nie ziemi jest ogromny. Tysiąc lat temu zniszczyliśmy większość naszych lasów deszczowych w tym kraju, ale większość tej ziemi ma ogromny potencjał do magazynowania dwutlenku węgla” – podkreślił Dembley w rozmowie z The Guardian.

Wcześniejsze naciski doradcy rządu w kwestii polityki redukcji mięsa, nie spotkały się z aprobatą.

W czerwcu brytyjski minister środowiska oświadczył, że rząd nie ma w planach rozpoczęcia kampanii reklamowej, mającej na celu zachęcenie ludzi do jedzenia mniejszej ilości mięsa w celu ochrony środowiska. Dembley stwierdził, że jest to „tak upolityczniony obszar, którego wszyscy na całym świecie unikają”. W wywiadzie da The Guardian podkreślił jednak, że ograniczenie spożycia mięsa to jedyna droga do osiągnięcia wyznaczonych przez rząd celów w zakresie bioróżnorodności i klimatu.