Badania wskazują, że Stany Zjednoczone znajdują się w światowej czołówce pod względem ilości spożywanego w diecie białka. Są też jednym z największych światowych konsumentów mięsa.

Przyjmuje się, że statystyczna kobieta potrzebuje dziennie ok. 46 gramów białka, a mężczyzna ok. 56, tymczasem mieszkańcy Stanów Zjednoczonych przekraczają te normy dwukrotnie. Co więcej, odnosi się to zarówno do diety bogatej w produkty odzwierzęce, jak i całkowicie roślinnej.

Zbilansowana dieta, w której znajduje się odpowiednia ilość białka, jest bardzo istotna dla zdrowia. Jego niedobór może prowadzić do szeregu problemów, takich jak zaburzenia wzrostu, utrata masy mięśniowej, obniżenie odporności oraz osłabienia serca i układu oddechowego.

Czytaj więcej

Sprawdzili 57 tys. produktów spożywczych. Te najbardziej szkodą środowisku

Problemem jest jednak również nadmiar białka w diecie, który ma wpływ nie tylko na organizm, ale również środowisko. Spożywanie zbyt dużych ilości białka sprawia, że organizm rozkłada jego nadwyżkę na mocznik, czyli związek, w skład którego wchodzi azot. Jest z organizmu usuwany za pomocą moczu i trafia do ścieków, gdzie może wywoływać szereg skutków ekologicznych, określanych jako „kaskada azotu”. W niektórych warunkach chemicznych i w obecności pewnych drobnoustrojów, mocznik może ulec rozpadowi, tworząc gazy utlenionego azotu. Te z kolei mogą dotrzeć do atmosfery, gdzie podtlenek azotu (N20) może pogłębiać ocieplanie się klimatu, a tlenki azotu mogą prowadzić do występowania kwaśnych deszczów. Azot stymuluje również wzrost glonów oraz sinic, które żywią się mocznikiem. Ich nadmierny wzrost może być groźny w zbiornikach wodnych, gdzie zajmują coraz większe powierzchnie, zatykając niezbędne zasoby wodne kwiatami, mogącymi wytwarzać toksyny, niebezpieczne dla ludzi oraz zwierząt. Problemu nie rozwiązuje wówczas śmierć glonów, ponieważ żywiące się nimi mikroorganizmy również zużywają ten w wodzie, co prowadzi do powstania „martwych stref”, w których wiele gatunków nie będzie w stanie przetrwać.

Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis postanowili zbadać zawartość azotu w kanalizacji. W badaniu opublikowanym na łamach czasopisma Frontiers in Ecology and the Environment przeanalizowali dane dotyczące populacji oraz wcześniejsze opracowania naukowe na temat spożycia białka przez społeczeństwo. Jak się okazało, od 67-100 proc. zanieczyszczeń azotowych obecnych w ściekach, stanowi produkt uboczny wysokobiałkowej diety Amerykanów. To źródło zanieczyszczenia azotem jest porównywalne z zanieczyszczeniem związanym z wypłukiwaniem nawozów z pól uprawnych, co wskazuje, jak poważny jest to problem.

Czytaj więcej

Ryzyko zachorowania na te choroby wzrasta ze zmianą klimatu

Według badania, stosowanie diety zapewniającej właściwą ilość białka, mogłoby zmniejszyć uwalnianie azotu do zbiorników wodnych w Stanach Zjednoczonych o 12 proc. a do powietrza i wody trafiałoby go mniej o 4 proc. Według badania, wskaźniki wydalania azotu w 2055 roku byłyby wówczas niższe niemal o jedną trzecią, nawet przy uwzględnieniu wzrostu populacji.

„Dużo myślimy o azocie ściekowym. Wiemy, że jest to problem. Ale nie byliśmy świadomi tego, jak ogromny wpływ na to mają wybory, które podejmujemy idąc do sklepu spożywczego, przygotowując posiłki i karmiąc nimi swoje ciała” – mówi Maya Almaraz, biogeochemiczka i główna autorka badania.

To pierwsze badanie, które określa ilościowo udział spożycia białka w nadmiarze azotu w środowisku. Wskazuje również, że największy potencjał do obniżenia wydalania azotu posiadają miasta przybrzeżne. Tam bowiem, według szacunków, populacja będzie w ciągu najbliższych dziesięcioleci wzrastać, a wraz z nią ilość składników odżywczych, które trafią do ścieków.

Jednym ze sposobów na ograniczenie przedostawania się azotu do środowiska jest modernizacja oczyszczalni ścieków, która mogłaby zredukować jego ilość o 90 proc. Jest to jednak wyjątkowo droga technologia, wykorzystywana obecnie jedynie w 1 proc. amerykańskich oczyszczalni. Jak sugeruje Almaraz, znacznie tańszą i bardziej przystępną opcją byłoby odpowiednie zbilansowanie diety.