Tureckie Ministerstwo Rolnictwa i Leśnictwa dokonało nowelizacji Kodeksu Żywnościowego, w którym umieszczono zapis, mówiący o tym, że „produkty przypominające ser, nie mogą być wytwarzane przy użyciu oleju roślinnego lub innych składników żywności”. Zgodnie z nowym prawem zakazana jest produkcja oraz sprzedaż roślinnych zamienników sera. Według ministerstwa, konsumentów w błąd wprowadzają nie tylko roślinne alternatywy, których nazwa zawiera „ser”, ale również sposób w jaki są pakowane. Sankcjami mogą zostać objęte również produkty pochodzenia roślinnego, które zostaną uznane za podobne do sera, nawet jeśli ich nazwa nie sugeruje podobieństwa.

Przeciwko zmianom protestuje Tureckie Stowarzyszenie Wegan (Vegan Derneği Türkiye), którego przedstawiciele podkreślają, że choć zakazy oficjalnie uzasadniono troską o konsumentów, to w rzeczywistości są wymierzone w ich prawa, blokują im bowiem dostęp do produktów roślinnych.

Czytaj więcej

Roślinna parówka i szynka we Francji będą nielegalne

Tureckie Stowarzyszenie Wegan twierdzi, że decyzja godzi również w prawa producentów roślinnych zamienników sera, którzy za swoją działalność są obecnie karani wysokimi grzywnami. W związku z tym stowarzyszenie złożyło przeciwko ministerstwu pozew, którym zamierza położyć kres cenzurze wegańskiego sera w kraju.

„Stowarzyszenie podjęło kroki prawne jako ostatni krok, ponieważ pomimo [naszych] wcześniejszych wezwań i spotkań, ministerstwo [Rolnictwa i Leśnictwa] nie podjęło żadnych konstruktywnych działań w celu zmiany przepisów i doprowadziło do pojawienia się nowych naruszeń zarówno po stronie producentów, jak i konsumentów ” – oświadczyli przedstawiciele organizacji w oficjalnym stanowisku.

Pokreślono również, że wprowadzony zakaz produkcji i sprzedaży sera roślinnego stoi na drodze rozwoju gospodarczego w kraju:

„Obecny zakaz wegańskiego sera utrudnia ważne działania komercyjne, takie jak wzrost produkcji, zatrudnienia i możliwości eksportowe w Turcji, a także konkurencyjność firm na arenie międzynarodowej oraz rozwój nowych technologii. Oznacza to arbitralne i nieproporcjonalne ograniczanie podstawowych praw i wolności przez administrację oraz ingerencję w styl życia jednostek” – czytamy w oświadczeniu.

Decyzja jest dość zaskakująca z uwagi na fakt, że w ciągu ostatnich kilku lat, zainteresowanie dietą roślinną w Turcji znacząco wzrosło. Widać to wyraźnie na rynku lokalnym, na którym pojawiło się wiele rodzimych marek roślinnych produktów mięsnych oraz nabiału. Zdaniem ekspertów, obecnie co najmniej 100 tys. osób w Turcji stosuje dietę wegańską.

Czytaj więcej

Wasabi i ryby do sushi się kończą. Zostanie chrzan i łosoś
Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Öykü Yağcı z Tureckiego Stowarzyszenia Wegan wyjaśnia, że rosnąca świadomość konsumentów i konkurencja w postaci roślinnych zamienników mięsa i nabiału powodują wzburzenie przedstawicieli przemysłu mleczarskiego i mięsnego. To z kolei stanowi przyczynę wprowadzenia kontrowersyjnych regulacji.

„Zamiast regulować produkcję i sprzedaż produktów pochodzenia roślinnego pozytywnym, konstruktywnym i postępowym wysiłkiem legislacyjnym, Ministerstwo poszło na skróty i całkowicie go zabroniło bez wiarygodnej podstawy. Zgodnie z artykułem rozporządzenia, każdy produkt, który jest uważany za podobny do sera [nabiałowego], ale nie zawiera nawet słowa ser w nazwie, może być teraz bezwarunkowo zabroniony. Nie zawarto nawet niezbędnych wyjaśnień na temat „kryteriów podobieństwa”, co pozwala na stosowanie [przepisów] jako nieograniczonego narzędzia przymusu i interwencji państwa. Dziś zakazano sera wegańskiego, a jutro podobny los może spotkać każdy inny produkt (roślinny), na mocy bezprawnego i nieetycznego ustawodawstwa uchwalonego przez Ministerstwo. Tak więc zakaz ten powinien zostać zniesiony natychmiast, zanim wpłynie na inne produkty, konsumentów i producentów” – powiedziała nam Yağcı, podkreślając, że nowe przepisy stoją w sprzeczności z zagwarantowanym w tureckiej konstytucji prawem do zdrowego życia i odżywiania.

„Brak laktozy i glutenu w wielu zakazanych wegańskich produktach serowych sprawia, że są atrakcyjne nie tylko dla osób, które są na diecie roślinnej ze względów etycznych lub środowiskowych, ale także osób, które sięgają po produkty bez glutenu i laktozy z powodów zdrowotnych. W efekcie szkodliwej regulacji prawnej dostęp do produktów wegańskich tracą również ci drudzy” – zauważa Yağcı.

Jak podkreśla Camille Perrin, starsza specjalistka ds. Polityki żywnościowej w Europejskim Centrum Konsumenckim, nie jest prawdą, że stosowanie określeń odnoszących się kiedyś jedynie do produktów odzwierzęcych, wprowadza konsumentów w błąd.

„Konsumenci w żaden sposób nie są zdezorientowani przez stek sojowy lub kiełbasę na bazie ciecierzycy, o ile jest ona wyraźnie oznaczona jako wegetariańska lub wegańska. Terminy takie jak „burger” lub „stek” na produktach roślinnych po prostu znacznie ułatwiają konsumentom zrozumienie, jak zintegrować te produkty z posiłkiem” – uważa Perrin.

W krajach Unii Europejskiej zakazane jest stosowanie określenia „mleko” czy „ser” w odniesieniu do produktów pochodzenia roślinnego, ale w ubiegłym roku Parlament Europejski odrzucił poprawkę nr 171, która zakazywałaby m.in. określeń takich, jak „alternatywa dla sera” czy „w stylu jogurtu”.

Czytaj więcej

Papież Franciszek apeluje o ograniczenie spożycia mięsa