Rzecznik organizacji Animal Rebellion skomentował menu konferencji mówiąc, że jest to "dowód całkowitego braku zrozumienia przez rząd Wielkiej Brytanii podstawowej przyczyny kryzysu klimatycznego”.

Choć wydawało się, że organizatorzy przejęli się apelami aktywistów klimatycznych, wzywających do serwowania jedynie roślinnych potraw, wegańskie dania stanowią mniej niż połowę menu.

Czytaj więcej

Szef Amazona, Jeff Bezos, przyleciał na konferencję klimatyczną swoim odrzutowcem Gulfstream.
Prywatne odrzutowce na szczycie klimatycznym COP26 . "Hipokryzja"

Zamiast całkowicie wyeliminować wysokoemisyjne potrawy z menu konferencji klimatycznej, organizatorzy postawili na oznaczenie ich śladu węglowego. W ten sposób posiłki serwowane na wydarzeniu, na którym omawiane są działania mające powstrzymać katastrofę klimatyczną, w 60 proc. składają się z mięsa i nabiału. Choć większość produktów pochodzi od lokalnych dostawców, ich ślad węglowy jest bardzo wysoki, co można zweryfikować w internetowym menu konferencji. Na stronie ARecipeForAChange.co.uk (czyli „przepis na zmianę”), widnieje oświadczenie organizatorów, dotyczące przygotowanego menu.

„Według WWF musimy zmniejszyć [ślad węglowy żywności] poniżej 0,5 kg CO2e [na posiłek], aby osiągnąć cele określone w porozumieniu paryskim. Włączając etykiety klimatyczne do naszego menu, staramy się ułatwić osiągnięcie tego celu – razem” – napisano na stronie.

Organizatorzy podkreślają również precyzję obliczonego śladu węglowego potrawy, wspominając o współpracy w tym zakresie ze szwedzkim startupem Klimato. Na stronie możemy przeczytać, że celem określenia wpływu potraw na środowisko jest „pomoc [ludziom] w wyborze potraw o najniższym śladzie węglowym”. Nie wspomina się jednak o tym, co stanie się z zakupioną żywnością wysokoemisyjną, jeśli uczestnicy konferencji nie zdecydują się na jej spożycie.

Jednym z produktów oferowanych w menu jest tradycyjna szkocka potrawa haggis, składająca się m.in. z jagnięciny oraz wołowiny, będącej produktem najbardziej szkodliwym dla środowiska.

Szacuje się, że emisje pochodzące z globalnej produkcji zwierzęcej z mięsa i nabiału stanowią 14,5 proc. emisji CO2 generowanych przez człowieka.

Joel Scott-Halkes, rzecznik grupy Animal Rebellion, podkreśla, że decyzja organizatorów o serwowaniu produktów odzwierzęcych w trakcie konferencji, świadczy o niezrozumieniu problemu globalnego ocieplenia:

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

„Całkowicie lekkomyślne włączenie mięsa, owoców morza i nabiału do menu cateringowego COP26 stanowi potępiający zarzut całkowitego braku zrozumienia przez rząd Wielkiej Brytanii podstawowej przyczyny kryzysu klimatycznego. To jak podawanie papierosów na konferencji poświęconej rakowi płuc. Dopóki podejmowane są tak nielogiczne decyzje, kryzys klimatyczny nigdy nie zostanie rozwiązany” – uważa Scott-Halkes.

Dobór potraw skrytykował również Andrew Graham-Stewart, dyrektor ds. Ochrony Łososia i Pstrąga:

„Hodowla łososia w otwartych sieciach spowodowała poważne szkody dla środowiska, a nawet ekobójstwo we wszystkich jurysdykcjach na całym świecie, w których rządy z klapkami na oczach pozwoliły na jej działanie. Według jakiegokolwiek rozsądnego zestawu kryteriów jest to niezrównoważone, a włączenie łososia hodowlanego do menu COP26 jest niewiarygodne. Można się zastanawiać, jaki poziom kontroli i należytej staranności zastosowano przed sfinalizowaniem menu”.