Dania ustanowiła niedawno ambitny, wiążący cel dla sektora rolnictwa, aby obniżyć emisje o 50 proc. do 2030 roku, celem walki z globalnym ociepleniem. W tym celu duński rząd postanowił zainwestować 168 mln euro w rozwój sektora żywności pochodzenia roślinnego. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Uniwersytet Oksfordzki, osiągnięcie celów klimatycznych bez odejścia od hodowli przemysłowej zwierząt jest niemożliwe. Tymczasem przejście na roślinne zamienniki mięsa i nabiału może zmniejszyć emisje klimatyczne nawet o 90 proc. w porównaniu z tradycyjną hodowlą.

Ten pionierski ruch może niebawem zostać powielony również przez inne kraje, z uwagi na konieczność wywiązania się z celów klimatycznych.

Czytaj więcej

Brytyjczycy jedzą coraz mniej mięsa, ale wciąż za dużo

Branża mięsna wydaje się być świadoma konieczności wprowadzenia zmian w produkcji żywności.

Jais Valeur, dyrektor generalny duńskiej rzeźni Danish Crown oświadczył, że wołowina nie jest produktem przyjaznym dla klimatu i jej produkcja będzie musiała ulec zmniejszeniu. Valeur uważa, że inne rodzaje mięsa mogą stać się bardziej ekologiczne, ale w przypadku wołowiny jest to nieosiągalne. W rozmowie z duńską gazetą Berlingske stwierdził, że jej podaż będzie spadać, a popyt rosnąć, co oznacza, że ceny znacznie wzrosną. „Wołowina będzie jak szampan, czyli produkt luksusowy” – stwierdził Valeur.

Globalna produkcja wołowiny wzrosła w ciągu ostatnich 60 lat o 149 proc., a największymi producentami są Stany Zjednoczone, Brazylia, Unia Europejska, Chiny i Indie. Jak donosi Common Dreams, produkcja wołowiny odpowiada za 25 proc. wszystkich emisji gazów cieplarnianych związanych z żywnością. Jest to najbardziej szkodliwy dla klimatu produkt spożywczy, za którym następnie wymienia się mleko krowie, wieprzowinę oraz drób.

Naukowcy twierdzą, że bez odpowiednich działań sama produkcja mięsa pochłonie połowę „budżetu emisyjnego”, który światowi przywódcy ograniczyli do wykorzystania, aby utrzymać wzrost temperatury poniżej 1,5°C. Już w 2019 roku w liście otwartym do czasopisma Lancet Planetary Health naukowcy ostrzegali, że produkcja zwierzęca musi osiągnąć szczyt do 2030 roku, aby świat był w stanie zapanować nad kryzysem klimatycznym.