Druga kadencja Donalda Trumpa stała pod znakiem rewizji polityki klimatycznej Stanów Zjednoczonych. Prezydent po raz kolejny wycofał kraj z porozumienia paryskiego, Prezydent po raz kolejny wycofał kraj z porozumienia paryskiego, uchylił kluczowe ustalenia dotyczące zagrożeń dla środowiska i wprowadził szereg udogodnień dla branży paliw kopalnych. kluczowe ustalenia dotyczące zagrożeń dla środowiska i wprowadził szereg udogodnień dla branży paliw kopalnych.
Trump wielokrotnie też straszył energetyką wiatrową, powtarzając nieprawdziwe informacje dotyczące ich rzekomo negatywnego wpływu na zdrowie publiczne oraz środowisko, chwaląc jednocześnie „czysty” węgiel oraz inne paliwa kopalne. Wybory „połówkowe”, w których zdecydowane zwycięstwo odnieśli Demokraci, sprawiły, że wielu komentatorów zaczęło zadawać sobie pytanie: czy amerykańska polityka klimatyczna może ulec zmianie?
Jak wybory wpłyną na politykę klimatyczną USA?
W kampanii wyborczej kwestie klimatyczne nie były kluczowym tematem, ale wśród największych bolączek wyborców znalazły się wysokie ceny energii. Organizacja Pew Research Center przeprowadziła w październiku badanie, z którego wynikało, że aż 74 proc. Amerykanów jest bardzo zaniepokojonych cenami benzyny i energii – to znaczący wzrost od stycznia, gdy tak uważało 43 proc. badanych.
Kandydaci Partii Demokratycznej posłuchali głosów wyborców. W gronie senatorów-elektów znalazł się m.in. Roy Cooper, który uzyskał mandat w Karolinie Północnej, po latach promowania czystej energii i przekonywania do konieczności budowania odporności w czasach zmian klimatu. Josh Turek, pierwszy od 18 lat zwycięski kandydat Demokratów w stanie Iowa, w kampanii wprost wskazywał na związek między ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi a wzrostem kosztów ubezpieczeń.
Czytaj więcej
W nowej strategii dotyczącej budowania odporności na zmiany klimatu Komisja Europejska uznała, że świat znajduje się na ścieżce, która może doprowa...
O związku klimatu z cenami energii mówił również Sherrod Brown, który uzyskał mandat w stanie Ohio i Troy Jackson z Maine. Senator-elekt ze stanu Michigan, Abdul El-Sayed, mówił w swojej kampanii o konieczności pociągnięcia do odpowiedzialności zanieczyszczających środowisko i proponował całkowitą dekarbonizację energetyki. W Teksasie, gdzie wydobywa się ponad 40 proc. krajowej ropy i gazu, James Talarico proponuje strategię „wszystkie źródła”, w ramach której chronione byłyby miejsca pracy w sektorze paliw kopalnych, przy jednoczesnym rozwoju OZE.
Zmiany w podejściu do klimatu i energetyki pojawią się również w amerykańskiej Izbie Reprezentantów. Kongresmenka Kathy Castor z Florydy to zwolenniczka czystej energii i sprawiedliwości klimatycznej, Will Lawrence jest współzałożycielem organizacji klimatycznej Sunrise Movement, zaangażowanym w działania przeciwko budowie centrów danych, Rebecca Bennett z New Jersey w swojej kampanii otwarcie mówiła o „rozwiązywaniu kryzysu klimatycznego”.
Polityka klimatyczna i weto Trumpa
Eksperci szacują, że zmiana układu sił w Senacie i Izbie Reprezentantów może doprowadzić do przywrócenia części funduszy na programy związane z energią i odpornością na zmiany klimatu, które Republikanie próbowali ograniczać w ostatnich dwóch latach. Demokratyczni senatorowie i członkowie Kongresu mają też inne narzędzia – mogą np. sądownie wezwać urzędników administracji do składania zeznań przed Kongresem, a także postawić w stan oskarżenia przedstawicieli administracji Trumpa za zmniejszanie funduszy, które uznają za bezprawne. Chellie Pingree, czołowa przedstawicielka Demokratów we wpływowej komisji budżetowej Izby Reprezentantów, szykuje się do wezwania urzędników administracji Trumpa, w tym szefa Agencji Ochrony Środowiska (EPA) Lee Zeldina oraz zwiększenia wydatków na cele klimatyczne.
W Pensylwanii Demokraci z izby stanowej zapowiedzieli prace nad ustawami, które ułatwią rozwój lokalnych instalacji fotowoltaicznych, systemów solarnych przy obiektach magazynowych oraz magazynów energii, uniemożliwiając jednocześnie władzom lokalnym wprowadzanie zakazów dotyczących odnawialnych źródeł energii. Z kolei w Georgii Demokratom udało się zdobyć urząd gubernatora oraz przejąć kontrolę nad komisją ds. usług publicznych, regulującą działalność przedsiębiorstw energetycznych.
Problem w tym, że prezydent Donald Trump może w wielu kwestiach skorzystać z przysługującego mu prawa weta, co zablokuje działania kongresmenów. Trudno więc oczekiwać, aby amerykańska polityka klimatyczna zmieniła swój kurs z dnia na dzień. Ambicje w tym zakresie będą jednak rosły, czego jednym z sygnałów może być fakt, że na nadchodzącym szczycie klimatycznym COP31 pojawi się delegacja kongresowa Stanów Zjednoczonych, choć kraj ten oficjalnie nie bierze udziału w negocjacjach. Delegacji przewodzi bezpartyjny think tank Sustainable Energy and Environment Coalition (SEEC) Institute, a jej członkowie chcą „zbadać możliwości ponownego zaangażowania USA w politykę klimatyczną, energetyczną i gospodarczą”. W Antalyi, gdzie odbędzie się szczyt COP31, pojawią się również przedstawiciele władz stanowych i lokalnych, zrzeszeni w koalicji „America is All In”.