– Inwestowanie w edukację to znacznie więcej niż remonty budynków – oceniał niedawno dla „Rzeczpospolitej” wiceprezydent Wrocławia Ryszard Kessler. – To tworzenie przestrzeni, w których dzieci i młodzież mogą rozwijać swoje pasje, zdobywać wiedzę i czuć się bezpiecznie. Każda wyremontowana sala, nowoczesne boisko czy odnowiony plac zabaw przekładają się na komfort codziennej nauki i pracy – podkreślał.
Można z powodzeniem przyjąć, że te słowa powtórzyłby każdy dyrektor placówki edukacyjnej. Nic zatem dziwnego, że budżety, jakie przeznaczono w tym roku na prace remontowe i modernizacyjne w szkołach, wahają się między wielkimi a olbrzymimi. Rekordzistą pewnie będzie Warszawa, gdzie na prace budowlane wysupłano z miejskiej kasy blisko 200 mln zł. Ale we wspomnianym Wrocławiu było to aż 162 mln zł, w Krakowie – 44,8 mln zł, w Poznaniu – 26 mln zł, w Łodzi – 14,6 mln zł, w Toruniu – 5,3 mln zł, a w Lublinie – 3 mln zł. W skali całego kraju kwota ta zapewne urasta do poziomu gdzieś pomiędzy pół miliarda a miliardem złotych.
Zaplanowane na mijające lato – a w niektórych przypadkach i pierwsze tygodnie zajęć szkolnych – prace odbywały się, analogicznie do wspomnianych kwot, w setkach placówek: w Krakowie były to 164 szkoły podstawowe i ponadpodstawowe, we Wrocławiu – 140 szkół, przedszkoli i żłobków, w Poznaniu – 120 szkół, w Lublinie – 50 placówek, w tym 20 szkół podstawowych, w Łodzi – w 34 szkołach. Toruń informował, że prace odbędą się właściwie we wszystkich miejskich obiektach edukacyjnych.
Miliardy złotych, tysiące placówek
Remont szkoły w tradycyjnym wymiarze zakładał niegdyś odmalowanie pobrudzonych, pomazanych czy podrapanych ścian, czasem odświeżenie lub wymianę podłóg, przearanżowanie użytkowanych przestrzeni. Później szkoły zabrały się rozbudowywanie i przebudowywanie kompleksów. Dziś – jak można wnioskować z komunikatów i strumieni środków pieniężnych – kluczowym frontem robót jest modernizacja i adaptacja energetyczna szkół.
Kołem zamachowym są fundusze europejskie, a ostatnio – Krajowy Plan Odbudowy. To właśnie z KPO finansowano pierwszy etap programu „Wymiana źródeł ciepła i poprawa efektywności energetycznej szkół”, który był realizowany wiosną i wczesnym latem br. Na tym etapie początkowy budżet zwiększono z 1,3 do 1,78 mld zł, a ostatecznie prace prowadzono w 500 placówkach. Ministerstwo Klimatu i Środowiska w sierpniu zapowiedziało, że to nie koniec: na realizację kolejnych takich inwestycji pozyskano z Funduszu Modernizacyjnego kolejne 2 mld zł, co pozwoli podwoić liczbę zmodernizowanych placówek.
Fundamentem tych prac będzie poprawa efektywności energetycznej w placówkach oświatowych. Począwszy od możliwości zapewnienia optymalnej temperatury w pomieszczeniach szkolnych, przez ograniczanie strat energii, po niższe rachunki za ciepło i prąd: w zakresie prac znalazła się instalacja fotowoltaiki i pomp ciepła, wymiana stolarki okiennej i ocieplenie ścian, modernizacja istniejących instalacji grzewczych i wentylacyjnych. Prace poprzedza audyt, dzięki któremu zużycie energii pierwotnej ma spaść o 30 proc., a energii końcowej – o 25 proc.
Ale zanim uznamy, że problemy polskiej szkoły są rozwiązane, a uczniowie i nauczyciele zyskują miejsce, do którego wracają z przyjemnością, musimy przyznać, że zielone źródła energii oraz niskie rachunki nie przesądzają jeszcze o komforcie użytkowania szkolnych pomieszczeń. Tu lista koniecznych adaptacji wciąż pozostaje długa.
Źródła frustracji nauczycieli
Dobitnym przykładem może być hałas. Według wyników badania „Co widać, słychać i czuć w polskiej szkole?”, realizowanego w ramach kampanii „Dzwonek na zmiany”, to chyba najpowszechniejsza przyczyna dyskomfortu – przede wszystkim dla nauczycieli, ale też dla uczniów. Mniej więcej czterech na pięciu pedagogów wskazuje tu szkolne korytarze, sale gimnastyczne i świetlice jako miejsca najgłośniejsze, a 84,3 proc. – na uczniów jako największe źródło hałasu. Mało tego: wszechobecny hałas sprawia, że uczniowie są pobudzeni i agresywni, mają kłopoty z koncentracją, szybciej się męczą, łatwiej stresują. Ale poziom decybeli dałoby się obniżyć: wnętrza placówek są wykańczane tynkiem, szkłem i wykładziną PCV, które hałas amplifikują. Adaptacja za pomocą dźwiękochłonnych paneli mogłaby tę uciążliwość zredukować.
Innym źródłem jest, być może niezbyt udana, termomodernizacja: choć w chłodniejszych miesiącach budynki zatrzymują ciepło, pozwalając oszczędzać energię, to w tych cieplejszych klasy stają się miejscami przegrzanymi. Problem dostrzega ponad 70 proc. nauczycieli – i tu dopatrując się przyczyn obniżonej koncentracji i niższej efektywności nauki. I jak łatwo się domyślić, otwieranie okien nie rozwiązuje problemu: od późnej wiosny mamy do czynienia z wysokimi temperaturami na zewnątrz budynku, a na dodatek dochodzi hałas ulicy. Można się spodziewać, że kolejne lata będą popychać władze szkół w kierunku instalowania wentylacji mechanicznej i klimatyzacji.
Do tego wreszcie należałoby dodać oświetlenie. Owszem, wiele placówek, inwestując w modernizację, wymienia np. żarówki na LED. Wiele szeroko zakrojonych remontów uwzględnia też instalację większych – ale lepiej izolowanych – okien, dzięki którym w pomieszczeniach jest więcej naturalnego światła bez utraty energii. Ale jednocześnie co trzeci nauczyciel utyskuje, że tego naturalnego światła jest zbyt mało, a inni dorzucają, że jeśli jest, to rozłożone nierównomiernie, a czasem jest go wręcz zbyt dużo, co nie pozwala korzystać z komputerów czy rzutników.
Oświata zrównoważona
– Jeżeli chcemy budować nowoczesną edukację odpowiadającą wyzwaniom XXI wieku, musimy myśleć o szkole kompleksowo – komentowała wyniki badania Urszula Woźniak, wiceprezeska zarządu Głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego. – Potrzebujemy dobrych nauczycieli, mądrych programów nauczania, skutecznego wsparcia psychologiczno-pedagogicznego, ale także budynków, które wspierają proces uczenia się. Edukacja dzieje się nie tylko dzięki ludziom i programom. Dzieje się również dzięki przestrzeni, która może ten proces wzmacniać albo utrudniać – dodawała.
Innymi słowy, zrównoważenie budynków szkolnych ma nie mniejsze znaczenie niż w budownictwie mieszkaniowym czy biurowym – od źródeł zielonej energii, przez odpowiednią termoizolację, po systemy wentylacji, rekuperacji czy klimatyzacji. O ile w mieszkaniach chodzi przede wszystkim o komfort bytowania, a w biurach – o komfort i efektywność pracy, placówki edukacyjne łączą te aspekty. Dzieci nie tylko w nich pracują, ucząc się, ale też spędzają znaczną część swojego – mniej lub bardziej wolnego – czasu. Mamy już niemało przykładów zrównoważonych budynków z mieszkaniówki czy budownictwa biurowego, wcześniej czy później ich śladem pójdą placówki edukacyjne.
Opinia partnera cyklu: Saint-Gobain
Joanna Czynsz-Piechowiak, prezes Grupy Saint-Gobain w Polsce i Ukrainie
Z danych zawartych w badaniu „Co widać, słychać i czuć w polskiej szkole? Fizyczne środowisko pracy i nauki w szkołach”, zrealizowanym przez Grupę Saint-Gobain w 2026 r., wynika, że około 95 proc. nauczycieli pracuje w budynkach szkolnych mających więcej niż dziesięć lat, z tego ok. 60 proc. w obiektach zbudowanych w okresie PRL.
Obiekty te były projektowane zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami i normami budowlanymi, przy wykorzystaniu dostępnych w tamtym czasie technologii i materiałów. Z tego względu, mimo że wiele z nich trzeba uznać za udane projekty, dziś nie spełniają współczesnych wymagań technicznych w zakresie akustyki, efektywności energetycznej czy jakości środowiska wewnętrznego. Tym samym oferują znacznie niższy standard użytkowania niż obecnie budowane szkoły. Trzeba przy tym pamiętać, że budynki te będą wykorzystywane przez kolejne dziesięciolecia, ponieważ zastępowanie ich nowymi obiektami może być nieopłacalne zarówno ze względów ekonomicznych, jak i środowiskowych.
Warto zatem poszukać odpowiedzi na pytania, jakie działania mogą realnie poprawić warunki pracy i nauki w budynkach szkolnych i jakie zmiany wprowadzać, aby poza ograniczeniem kosztów utrzymania obiektów wpływały one również na zdrowie, komfort i codzienne funkcjonowanie uczniów oraz nauczycieli, w tym osób ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Rozwiązaniem może być odpowiednio zaprojektowana i właściwie przeprowadzona modernizacja, która pozwoli dostosować istniejącą infrastrukturę do współczesnych potrzeb. Ważne jednak, by była ona postrzegana nie jako koszt,
ale inwestycja, która powinna wykraczać poza poprawę parametrów technicznych obiektów. Tymczasem w Polsce na modernizację budynków edukacyjnych wciąż patrzymy przede wszystkim przez pryzmat estetyki czy zaostrzających się przepisów budowlanych, zapominając, że budynek szkolny to miejsce, w którym uczniowie i nauczyciele spędzają znaczną część dnia, a jego jakość bezpośrednio wpływa na ich zdrowie (w tym dobrostan psychofizyczny), zdolność do efektywnej pracy oraz poczucie bezpieczeństwa.
Wychodząc z przekonania, że powodzenie realizowanych modernizacji budynków szkolnych zależy od współpracy samorządów, projektantów, wykonawców, producentów materiałów budowlanych, a także zaangażowania użytkowników szkół, Grupa Saint-Gobain w Polsce zainicjowała ogólnopolską kampanię informacyjno-społeczną „Dzwonek na zmiany”, o której więcej można dowiedzieć się ze strony dzwoneknazmiany.pl. Jej celem jest zwrócenie uwagi opinii publicznej i powyższych podmiotów na kwestię jakości przestrzeni edukacyjnych w Polsce oraz wpływ budynków szkolnych na codzienne funkcjonowanie uczniów i nauczycieli. W ramach projektu realizowany jest szereg działań, które mają popularyzować wiedzę oraz promować dobre praktyki związane z tworzeniem nowoczesnych, zdrowych i przyjaznych szkół. Oprócz raportu z badania „Co widać, słychać i czuć w polskiej szkole” w 2026 r. ukaże się także kompendium eksperckie prezentujące najbardziej uciążliwe wady budynków polskich szkół i kierunki ich modernizacji. Partnerami kampanii są Fundacja Polska Bez Barier oraz Stowarzyszenie Komfort Ciszy.
ZOBACZ RAPORT: https://dzwoneknazmiany.pl/#raport