Polska wciąż stoi węglem – i niestety, widać to po jakości naszego powietrza. Nasz kraj stanowi największy w Europie obszar zanieczyszczenia, a jego granice  można wytyczyć z kosmosu na podstawie widocznej nad nami tafli smogu.

Zimą, gdy wciąż wiele gospodarstw domowych ogrzewa się tanim węglem, poziom dla stężenia średniorocznego dla pyłu PM 2,5 przekracza normę nawet trzykrotnie.

Według Europejskiej Agencji Środowiska, polskie powietrze nie jest najbrudniejsze w Europie – pod względem niektórych wskaźników (np. utraconych lat życia na osobę), gorzej wypadają kraje bałkańskie, jak np. Serbia. Jednak na 100 najbardziej zanieczyszczonych miast europejskich, niemal 1/3 (29) stanowią polskie miasta – pisze „The Economist”, który poświęcił sytuacji w naszym kraju specjalny artykuł.

Czytaj też: Polacy nie wiedzą o obowiązku wymiany pieców

Polski smog różni się składem od smogów występujących w innych krajach – jest tzw. smogiem pyłowym, gdyż zawiera wysokie stężenie pyłów, zwłaszcza PM10 i PM2,5 oraz benzopirenu (substancji kancerogennej). W 50-60% składa się z siarczanu amonu i azotanu amonu, które powstają w wyniku reakcji dwutlenku siarki oraz tlenków azotu z emitowanym podczas spalania amoniakiem, spory udział w pyle stanowi także krzemionka – związek bardzo trwały, który ma wpływ na nasz organizm. Innymi niebezpiecznymi dla nas składnikami smogu są wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, które szczególnie długo rozkładają się w środowisku, są też bardzo szkodliwe dla naszego zdrowia.

Jesteśmy też niechlubnym liderem w zakresie ilości zużywanego do ogrzewania węgla w stosunku do jego zużycia z roku 1990 – jako jedyny kraj w Europie zużywamy go więcej dzisiaj, niż wówczas.

Jeszcze w 2016 roku, ówczesny minister obrony narodowej Antoni Macierewicz powiedział: „Polska węglem stoi i to się nie zmieni” i te słowa idealnie obrazowały powszechne podejście do węgla. Tymczasem wciąż pogarszająca się jakość polskiego powietrza bezwzględnie wymusiła przyznanie, że dekarbonizacja polskiej energetyki nie jest opcją, a koniecznością.

We wrześniu ubiegłego roku w treści porozumienia zawartego ze związkami zawodowymi znalazł się zapis o tym, że ostatnia kopalnia w Polsce zostanie zamknięta do 2049 roku. Czy jednak, biorąc pod uwagę skalę zanieczyszczenia, mamy aż tyle czasu na całkowitą dekarbonizację?

Czytaj też: Koniec węgla w 2050 r.? „Obecne plany rządu to mrzonka”