Reklama

Rusza szczyt klimatyczny w Dubaju: globalne zderzenie interesów klimatycznych

Choć szczyt w Dubaju jest raczej podsumowaniem stale toczących się negocjacji, to wśród 70 tysięcy jego uczestników jest co najmniej kilka stronnictw, które zawalczą w Emiratach o swoje cele.
Przyjeżdżający do Dubaju politycy będą pod coraz większą presją rodzimych społeczeństw, częściej dot

Przyjeżdżający do Dubaju politycy będą pod coraz większą presją rodzimych społeczeństw, częściej dotykanych katastrofami naturalnymi

Foto: Anthony Brzeski/AFP

Gdy mowa o kolejnych szczytach klimatycznych, najczęściej słyszy się pomstowania, że to kolejne – tym razem pseudoekologiczne – targowisko próżności. Politycy reprezentujący mocarstwa zwykle zachowują się tam powściągliwie, ci pomniejsi – rywalizują na patetyczne przemówienia, naukowcy snują wizje Apokalipsy, menedżerowie globalnych koncernów składają mało zobowiązujące obietnice, eksperci spierają się o poszczególne słowa w oficjalnych komunikatach – aby tylko nie było konkretów, z których państwa i firmy mogłyby zostać wkrótce rozliczone. Wszystko dla wielu z abstrakcyjną perspektywą kilkudziesięciu lat.

Z drugiej jednak strony, kolejne konferencje oznaczane akronimem COP są dobrym miernikiem nastrojów. Bo też nie konkretami należy mierzyć ich konsekwencje, choć naukowcy i ekolodzy powitaliby je z radością, lecz raczej – nomen omen – atmosferą. To tu padają deklaracje, które sygnalizują rodzące się sojusze na globalnej scenie, zwroty w polityce wewnętrznej lub ich brak, nowe trendy w gospodarce.

Oczywiście delegaci z 200 krajów będą musieli też zaraportować, co konkretnie w ciągu ostatnich 12 miesięcy zrobili na rzecz ratowania klimatu i hamowania zachodzących w nim zmian. Dokonywanie tych podsumowań może być w tym roku szczególnie trudne, gdyż mamy za sobą dramatyczny rok: padły kolejne rekordy wysokości temperatur, kilka regionów świata zostało nimi tragicznie doświadczonych, inne zaczynają odczuwać presję. Badania opinii publicznej – tam, gdzie są prowadzone – zwykle pokazują, że działania polityków są coraz baczniej obserwowane. Upały, kataklizmy i degradacja środowiska naturalnego przekładają się niemal wprost na kondycję gospodarek i społeczeństw, nadmiarowe zgony, migracje, konflikty wewnętrzne i międzypaństwowe.

Kluczowi uczestnicy COP28 wydają się zgadzać co do jednego: warto rozwijać OZE

Kluczowi uczestnicy COP28 wydają się zgadzać co do jednego: warto rozwijać OZE

Foto: Adobestock

Pytanie zatem, na ile w tym roku akcenty przesuną się z partykularnych interesów i recept formułowanych zgodnie z interesami poszczególnych państw czy ich bloków na rzecz współdziałania. Rok temu rozmowy toczyły się w cieniu rosyjskiej agresji na Ukrainę, a choć dziś wojna ta nieco spowszedniała, to przecież wciąż się toczy. A nowe linie podziałów rodzą się wokół konfliktu bliskowschodniego.

Reklama
Reklama

Za, a nawet przeciw

„Decyzja o powierzeniu organizacji szczytu klimatycznego petromonarchii, a na dodatek mianowanie Sultana al-Dżabera, szefa koncernu naftowego Abu Dhabi National Oil Co., gospodarzem konferencji, wywołało uniesienie brwi” – to jeden z delikatniejszych komentarzy odnośnie do decyzji o ulokowaniu COP28 na Półwyspie Arabskim. Do pewnego stopnia jest to zły omen dla szczytu – trudno bowiem oczekiwać, że prezes spółki ogłaszającej warte 150 mld dol. inwestycje w sektor ropy i gazu zapomni o tym, czym żyje na co dzień, oraz przeforsuje jakieś ambitne zobowiązania dotyczące paliw kopalnych. Co, paradoksalnie, nie oznacza choćby jakiegoś ambitnego planu dotyczącego OZE: naftomonarchie dynamicznie budują na swoim terenie potencjał odnawialnych źródeł, zwłaszcza fotowoltaiki – i być może chętnie poprą politykę zmierzającą w tym kierunku.

Współgrałoby to wtedy z polityką Zachodu i Chin. Jak niedawno pisaliśmy, Państwo Środka w pojedynkę odpowiada dziś za 49 proc. globalnych mocy w puli energii powstającej w morskich farmach wiatrowych, zostawiając za sobą nawet przodującą do niedawna Europę. Równie dynamicznie Pekin buduje potencjał farm wiatrowych na lądzie i farm fotowoltaicznych, znacznie przekraczając ustalony wcześniej harmonogram ich rozbudowy. Co jednak nie oznacza „zazielenienia” takiego, jakie chcielibyśmy widzieć: Chiny pozostają globalnym liderem pod względem emisji (ponad 12 gigaton w 2022 r.), co więcej – wciąż one rosną (w pierwszych trzech kwartałach br. o 4,7 proc. r./r.), choć moment przełomowy spodziewany jest przed końcem bieżącej dekady – być może nawet już w przyszłym roku.

Biedni kontra bogaci

Inna sprawa, że nie przeszkadza to Chińczykom w aspirowaniu do roli rzecznika całej grupy państw rozwijających się, od Brazylii po Malediwy (oraz mających własne ambicje Indii). Grupa ta zabiega o stworzenie funduszu, który miałby kompensować krajom biedniejszym koszty zmagania się ze skutkami zmian klimatycznych (wywołanych wszakże gwałtownym rozwojem państw bogatych i związanymi z nim emisjami), a także finansować transformację w sytuacji, gdy brak na nią własnych środków.

Waszyngton, co do zasady, już rok temu pogodził się z tym, że taki fundusz powinien powstać – obecna administracja zabiega jednak o to, by miał on charakter dobrowolny, a nie obligatoryjny. Innymi słowy, by kraje bogate uczestniczyły w nim, bo chcą, a nie – muszą. Biały Dom jest w tym roku w defensywie: o ile rok temu prezydent Joe Biden pofatygował się na szczyt klimatyczny osobiście, by ogłosić jeden z najambitniejszych programów transformacji energetycznej i gospodarczej w historii, to do Dubaju uda się tym razem jego specjalny przedstawiciel, niegdysiejszy sekretarz stanu USA, John Kerry.

Przeforsowanie odpowiedniej architektury wspomnianego funduszu \ zapewne zadanie Kerry'ego, które będzie realizowane w kuluarach. Na forum publicznym przedstawiciel Białego Domu będzie lansować pomysł na globalną strategię popularyzacji fuzji nuklearnej jako przyszłościowego źródła energii oraz postulować radykalne ograniczenie zużycia węgla – co akurat dla Amerykanów jest fraszką, bo ten surowiec odgrywa w sektorze energetycznym USA dosyć marginalną rolę (niespełna 20 proc. produkowanej energii) – a także skłonienie państw uczestniczących w COP28 do przyjrzenia się wszystkim gazom cieplarnianym. Dziś bowiem rozlicza się je tylko z redukcji emisji CO2 – a dwutlenek węgla to zaledwie połowa globalnych emisji. Kerry bardzo powściągliwie wypowiada się za to o kopalinach, co ustawia na kursie kolizyjnym z Europą – prącą do jak najszybszego wyzbycia się ich z globalnej energetyki – oraz czyni cichym sojusznikiem Rosji (która w Dubaju będzie starała się zablokować jakiekolwiek rygory dotyczące kopalin).

Dubaj daleki od Paryża

W historii szczytów klimatycznych nie brakowało momentów podniosłych i tworzących punkt odniesienia dla wszystkich późniejszych działań – jak protokół z Kioto (1997) czy porozumienie paryskie (2015). Ale też trudno oprzeć się wrażeniu, że wielu sygnatariuszy w kolejnych latach szukało sposobu na to, by nie zmieniło się zbyt wiele albo zbyt szybko.

Reklama
Reklama

Niewiele wskazuje na to, by i w tym roku było inaczej. Jednak nawet załatwienie kilku – z pozoru drugorzędnych – spraw może popchnąć świat do przodu. Już konsensus odnośnie do rozwoju OZE byłby znaczący: rozwój rynku mógłby doprowadzić do spadku cen komponentów, a finalnie cen energii z OZE. A taki impuls finansowy z kolei byłby dla „czystej” energii oczywistym impulsem rozwojowym i szybciej przyczyniłby się do wyparcia kopalin z energetyki niż chciałyby tego rządy. Podobnie fundusz rekompensat dla krajów biednych pozwoliłby uruchomić transformację tam, gdzie w innych okolicznościach nie będzie o niej mowy. Pytanie tylko, czy planeta pozostawi nam tyle czasu, by stosować metodę małych kroczków, a nie – wielkich skoków.

Walka o klimat
Małymi krokami do wielkiej równowagi
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Walka o klimat
Kaucja z automatu
Walka o klimat
Rozszerzona odpowiedzialność konsumenta
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Walka o klimat
Budowanie w czasach hamowania polityki klimatycznej na świecie
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama