Pod koniec stycznia Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawiło do konsultacji publicznych długo oczekiwany projekt ustawy dotyczący systemu kaucyjnego. Jak oceniają go eksperci? Jakie są rekomendacje, które pomogą w tym, by był on efektywny, a jednocześnie nakierowany na przyszłe rozwiązania – a zatem nie tylko spełniający obecne wymagania (określone w dyrektywie SUP – Single-Use Plastics – poziomy zbiórki i recyklingu), ale taki, który będzie mógł również w sposób łatwy i niezbyt kosztowny zaadaptować kolejne regulacje. O tym mowa była podczas debaty „System kaucyjny – dlaczego potrzebne są rozwiązania z wizją”, zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą”.

Dobry punkt wyjścia

Paneliści dyskutowali o takich zagadnieniach, jak: kaucja dziś i kaucja jutro – do jakich wyzwań związanych z gospodarką odpadami (w tym regulacji planowanych czy rozważanych obecnie w Komisji Europejskiej) powinien być przygotowany system kaucyjny? Czy i co jest największą słabością obecnego projektu ustawy? Jak go można poprawić? Jakie mogą być koszty projektowanego systemu, ale i korzyści z jego wprowadzenia? Jakie niezbędne warunki powinny zostać spełnione, by polski system kaucyjny był efektywny kosztowo i skuteczny? Kogo warto naśladować, a na czyich błędach powinniśmy się uczyć?

Konrad Nowakowski, prezes Polskiej Izby Odzysku i Recyklingu Opakowań (PIOiRO), ocenił, że projekt ustawy jest dobrym punktem wyjścia do dyskusji i dalszych prac.

– Determinuje on dwa aspekty. Pierwszy to wdrożenie wymagań dyrektywy SUP, bo jej zapisy dotyczącą jednorazowych opakowań z tworzyw sztucznych, ale też w pojęciu szerokim – opakowań na napoje. A zatem to nie tylko woda, ale też napoje mleczne. A drugi to sygnalizacja tego, że sam system kaucyjny nie musi odnosić się tylko do opakowań jednorazowych, ale także do szklanych opakowań wielokrotnego użycia – zwrócił uwagę prezes PIOiRO.

Dodał, że zdaniem branży gospodarki odpadami system kaucyjny umożliwi w przewidywalny sposób osiągnięcie zakładanego wysokiego, bo aż 90-proc. poziomu zbiórki opakowań z tworzyw sztucznych. – Także jako zalążek do pracy jest bardzo dobry, gdyż mówimy o wdrożeniu wymagań unijnych, a jednocześnie wskazujemy, że system może być szerszy. I tu zaczynamy dyskusję nad głównym celem systemu kaucyjnego, a pamiętajmy, że na dziesiątki lat unormuje on system gospodarki odpadami, w szczególności odpadami opakowaniowymi. Zdeterminuje to zasięg jego działania: czy ma się odnosić wyłącznie do tych opakowań, czy też ma być platforma, do której sukcesywnie dodawane będą kolejne elementy – podkreślił Konrad Nowakowski.

Zdaniem Andrzeja Gantnera, prezesa Polskiej Federacji Producentów Żywności (PFPŻ), ważne, że projekt ustawy jest. – Bo system kaucyjny nie jest obowiązkowy. Każdy kraj wdraża go dobrowolnie, głównie w celach prośrodowiskowych. Ma on spowodować, że objęte nim opakowanie będzie miało wartość dla konsumenta, który zamiast je wyrzucać, odniesie je do punktu detalicznego, w którym odzyska kaucję. I to opakowanie będzie tworzyło strumień surowca, który trafi do recyklingu. System kaucyjny nie ma na celu dać komuś zarobić, nie jest też po to, by ktoś odpadami opakowaniowymi po napojach finansował zbiórkę innych rodzajów odpadów – wyjaśnił ekspert.

– Chodzi o to, by spełnić wyśrubowane poziomy recyklingu, które będą rosnąć. Z naszych analiz wynika, że bez systemu kaucyjnego nie będziemy w stanie jako wprowadzający spełnić tych wymagań. Za finansowanie zbiórki i osiągnięcie wymaganych poziomów odpowiedzialni jesteśmy my jako wprowadzający. I jeśli nie zostaną one osiągnięte, to kary zapłacimy właśnie my – zaznaczył.

Dodał, że dlatego producentom żywności zależy, by opakowania po ich produktach były w jak największym stopniu zbierane i przetwarzane. – Obawiamy się i mówimy nie systemowi, w którym ktoś inny nasze opakowania zbierze i sprzeda, a potem jeszcze my będziemy musieli na świecie szukać recyklatu. System powinien zagwarantować polskim przedsiębiorcom, że jeżeli go stworzą i zbiorą opakowania, to także recyklat będzie zapewniony każdemu producentowi napojów proporcjonalnie do ilości zebranych należących do niego opakowań – podkreślił Andrzej Gantner.

Jego zdaniem, operatorem systemu powinien być podmiot utworzony przez wprowadzających. Skrytykował też wymóg, że wdrożenie systemu ma się odbyć od sklepów powyżej 100 mkw. – Wtedy 80 proc. jednostek handlu detalicznego znajdzie się poza systemem. Skorzystają na tym duże sieci handlowe, które w ten sposób zabiorą część obrotów tradycyjnemu polskiemu handlowi – mówił Andrzej Gantner.

Diabeł w szczegółach

Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD), zrzeszającej największe sieci, takie jak Auchan, Carrefour, E.Leclerc, Biedronka, Kaufland, Lidl czy Żabka, zaznaczyła, że także członkowie POHiD opowiadają się za ochroną środowiska, choćby przez pryzmat niemarnowania żywności. – Dbamy i o to, by system kaucyjny był jak najbardziej prośrodowiskowy i przyjazny dla naszych konsumentów – powiedziała Renata Juszkiewicz.

A jak handel ocenia projekt ustawy? – Nie mogę się zgodzić z wypowiedzią przedmówcy, bo przedstawiciele małych sklepów optują za tym, by limit wielkości sklepu był jeszcze wyższy – nawet powyżej 500 mkw. Dlaczego? Bo te sklepy nie są przygotowane pod względem infrastruktury, nie mają zaplecza, magazynów – uważa prezes POHiD. – To, co stanowi największe wyzwanie, to koszty, które musimy ponieść, w związku z powiększeniem sklepów w celu zbierania opakowań PET i innych. I tego się obawiają małe sklepy. A widocznie nie obawiają się spadku obrotów, skoro głośno mówią, że chcą, by ten system był dobrowolny – mówiła Renata Juszkiewicz. – Więc jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach. Jesteśmy za tym, by uporządkować tę kwestię, natomiast nie wylać dziecka z kąpielą. Gdyż jako handel też jesteśmy wprowadzającym, mamy własną markę, nasza rola nie ogranicza się tylko do dystrybucji. I jeżeli można by znaleźć kompromis, np. na zasadzie, że tworzymy wspólny system kaucyjny z wprowadzającym, handlem i operatorem, to możemy zadbać o to, żeby wszystkie strony były zadowolone, w tym konsumenci – proponowała.

Bartłomiej Morzycki, dyrektor Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie, podziela z kolei stanowisko prezesa PFPZ. – Też opowiadamy się za tym, żeby nowy system miał charakter niedyskryminujący wobec małych placówek i aby był powszechny, żeby konsument mógł oddać opakowanie zarówno do dużego, jak i do małego sklepu i nie musiał szukać tego punktu zbyt daleko od swojego miejsca zamieszkania – wskazał.

Odniósł się także do propozycji zakresu systemu kaucyjnego. – Kluczowe dla naszej branży jest niewłączanie do systemu butelek wielorazowych, które nie są odpadem, oraz uzupełnienie systemu kaucyjnego dla opakowań jednorazowych o puszki metalowe po napojach. Puszki – nie tylko aluminiowe, bo są też stalowe – stanowią ok. 1/3 wszystkich opakowań na napoje w Polsce. W sektorze piwowarskim jest to nawet ponad 40 proc. Zatem mówimy o ok. 4 mld puszek, które rocznie są sprzedawane i też powinny być objęte systemem zbiórki, dzięki czemu udałoby się ich zebrać aż o 400 mln sztuk więcej niż obecnie – podkreślił Bartłomiej Morzycki.

– Oczywiście zapatrywania różnych grup interesariuszy mogą być rozbieżne. Natomiast pamiętajmy o tym celu podstawowym, jakim jest cel środowiskowy, czyli zwiększenie poziomu zbiórki i recyklingu, domknięcie obiegu, który powinien być obiegiem w pełni zamkniętym nie tylko dla butelek PET, ale także dla puszek aluminiowych – mówił Bartłomiej Morzycki.

Zdaniem Andrzeja Grzymały, dyrektora zarządzającego i wiceprezesa RLG Polska, w Europie są bardzo różne systemy kaucyjne. Jednak w Polsce ze względu na strukturę handlu oraz zamieszkania, doświadczenia innych krajów nie mogą być skopiowane wprost. Musimy stworzyć własny system, dopasowany do naszych potrzeb.

– Oczywiście kluczowy jest efekt środowiskowy. Chcemy zebrać zużyte opakowania z rynku, by z powrotem mogły stać się produktem. Jaki więc powinien być ten system? Przede wszystkim transparentny i niedyskryminujący, a także prosty i przyjazny dla konsumentów, żeby mogli bez problemu oddać opakowania – wskazał przedstawiciel RLG Polska.

Z kolei cały proces logistyczny odbierania opakowań, przekazywania ich do recyklingu i zawracania na rynek, powinien być dobrze skoordynowany i oparty na danych. – W jaki sposób to osiągnąć? Można to zrobić na kilka sposobów. Jeżeli byłby jeden operator, to jest to o tyle proste, że w rękach jednego podmiotu są wszystkie elementy i można wszystko połączyć w całość. Z kolei jeżeli miało by być wielu operatorów, to kluczem jest, żeby był podmiot, który wszystko spina i ustala reguły efektywnego działania systemu – wskazywał Andrzej Grzymała. Według niego, kluczowe jest oparcie systemu na technologii, która pozwoli zarządzać i optymalizować procesy systemu kaucyjnego, a także otworzyć go na przyszłość.

Myśleć do przodu

Anna Larsson, dyrektor ds. ekonomii cyrkularnej w Reloop Europe, zwróciła uwagę, że europejskie przepisy nie stoją w miejscu, będą zmiany w dyrektywach, które zaostrzą wymagania dotyczące poziomów zbiórki, recyklingu i ponownego użytkowania.

– 80 proc. odpadów zaśmiecających naturę to opakowania po napojach i żywności na wynos – i to nie tylko opakowania z tworzyw sztucznych. Oczywiście UE właśnie te wzięła na celownik jako pierwsze, ale niektóre kraje już zrównały poziomy dla różnych typów opakowań, np. Słowacja zrobiła to dla tworzyw sztucznych i puszek metalowych. Można się spodziewać, że Unia przychyli się do tych głosów, które postulują równość traktowania wszelkich materiałów. W efekcie poziomy, które dla butelek z tworzyw sztucznych są bardzo wysokie: 77 proc. w 2025 r. i 90 proc. w 2029 r., mogą dotyczyć też innych frakcji opakowań po napojach – zauważyła przedstawicielka Reloop Europe.

Podkreśliła, że w Polsce system kaucyjny ma szansę wejść w życie najszybciej z początkiem 2025 r. – Planując system przyszłościowo, warto się zastanowić nad tym, jakie frakcje powinny się w nim znaleźć, popatrzeć na trendy w krajach europejskich. A we wszystkich państwach, które wdrożyły i planują system kaucyjny, obejmuje on butelki plastikowe i puszki metalowe. W większości systemów jest również szkło jednorazowe. Warto się nad tym zastanowić z punktu widzenia korzyści dla rozwoju gospodarki oraz dla środowiska – podsumowała Anna Larsson.

Opinia partnera Cyklu „Rzeczpospolitej”: Walka o klimat

Andrzej Grzymała, dyrektor zarządzający i wiceprezes RLG Polska

Zaczynając każdą dyskusję o systemie kaucyjnym, podkreślam nadrzędny cel stojący za jego wprowadzeniem. Mamy do osiągnięcia efekt środowiskowy, czyli ograniczenie popularnych niestety w Polsce zjawisk, jakimi są m.in. spalanie butelek PET w domowych piecach czy zaśmiecanie lasów. System kaucyjny ma zatem na celu zbieranie jak najwięcej zużytych opakowań z rynku, aby odzyskać z nich wartościowy surowiec, który potem znowu wróci do obrotu.

Aby zrealizować ten cel trzeba stworzyć nie jakikolwiek system kaucyjny, ale taki, który będzie efektywny, przejrzysty, niedyskryminujący, stworzony dla Polski i będzie odpowiadał specyfice naszego rynku. Taki, który będzie dostępny i przyjazny dla konsumenta, aby bez problemu móc oddać w nim opakowania. To perspektywa konsumenta, natomiast kluczowa jest również efektywność wewnętrzna systemu, bo ona przekłada się na całość. Sprawnej koordynacji wymagają liczne procesy składające się na logistykę odbierania opakowań, przekazywania ich do recyklingu i zawracania do obiegu. Można to osiągnąć na kilka sposobów. Jeżeli myślimy o jednym operatorze, to jest to stosunkowo proste rozwiązanie, bo wszystko leży w rękach jednego podmiotu i ładnie można procesy systemu połączyć. Jeżeli jednak będzie wielu operatorów, kluczem jest, aby ustanowić jeden podmiot, który tę wielkość zepnie, ustali reguły wskazujące, jak taki system kaucyjny powinien spójnie działać.

Dzisiaj systemy kaucyjne w całej Europie są różne i działają w tych krajach, w których są dopasowane do kontekstu, w których funkcjonują. Podobnie w Polsce nie możemy kopiować rozwiązań, a musimy krytycznie podejść do tego, co za granicą i dopasować system kaucyjny do naszej struktury handlu i zamieszkania, a nawet mentalności. Podczas debaty podnoszona była kwestia rzekomego oporu ze strony mniejszych sklepów względem planu objęcia ich systemem kaucyjnym i ich obaw związanych z brakiem miejsca na przechowywanie oddanych opakowań. Zamiast utwierdzać właścicieli takich punktów handlowych w ich strachu i przesuwać limit powierzchni w górę, wspierajmy mały handel, szukając mało inwazyjnych rozwiązań. A system kaucyjny będzie mało inwazyjny wtedy, gdy operator czy operatorzy będą potrafili efektywnie, czyli ekonomicznie nim zarządzać.

Biorąc pod uwagę kryzys gospodarczy, którego spodziewamy się w kolejnych latach, efektywność zarządzania systemem wydaje się jeszcze ważniejsza niż zwykle. Spójrzmy na system kaucyjny, który dzisiaj budowany jest w Szkocji i będzie oparty na systemie IT, który jest otwarty na pojawiające się nowe technologie, opakowania czy produkty. My też musimy zbudować system, który będzie mógł się rozbudowywać, do którego będzie można dokładać nowe elementy. Nie chcemy przecież sytuacji, gdy wejdą nowe regulacje lub my uznamy, że coś warto dołożyć do systemu, ale optymalnie kosztowo rozbudowa nie będzie możliwa, bo system jest rozpędzony. System, który zostanie dobrze zdefiniowany – wykorzystana w nim będzie możliwość użycia technologii oraz wykorzystana zostanie część istniejącej infrastruktury – będzie tańszy dla producentów, co w konsekwencji oznacza mniejsze obciążenie konsumentów.

Kluczem dzisiaj jest zebranie danych i wykorzystanie infrastruktury, którą mamy. Prowadzimy dyskusje, co zrobić z infrastrukturą, z sortowniami. Jeżeli wiemy, że w danym miejscu mamy dany rodzaj odpadu, jesteśmy w stanie przygotować odpowiednią logistykę. Czyli, jeżeli mówię, że system ma być efektywny, mam na myśli, że powinien bazować na wiedzy. Żyjemy w czasie, gdy big data odgrywa coraz większą rolę, jesteśmy połączeni systemem informatycznym. Zbudujmy więc system wpisujący się w technologiczne trendy. System, który może się rozwijać, ale też taki z mapą drogową swojego rozwoju. Dziś koncentrujemy się na tworzywach sztucznych, ale co z metalem, szkłem oraz z kartonami po płynnej żywności? Jeżeli nie dziś, to kiedy? Z punktu widzenia optymalizacji stawianego systemu i jego zarządzania dobrze mieć zarysowany plan rozwoju systemu, aby potem nie musieć budować pod przyszłe modyfikacje specjalnej nowej infrastruktury, która jest bardzo kosztowna.

Na koniec podkreślam: system efektywny, to system kompleksowy, którym możemy w kontrolowany sposób zarządzać. Taki, który pozwala na to, aby koszty pokrywane przez wprowadzającego były kosztami netto, a dla konsumenta oznacza, że te koszty są najniższe, bo znamy cały proces i bardzo dokładnie go śledzimy. Mając dane, jesteśmy w stanie go poprawiać i zwiększać efekty ekologiczne, które są przecież nadrzędne.

Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji

Wdrożenie systemu kaucyjnego w Polsce ma służyć przede wszystkim osiągnięciu wysokich – określonych w dyrektywie Single-Use Plastics (SUP) – poziomów selektywnej zbiórki butelek jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych po napojach w celu recyklingu tych opakowań: 77 proc. do 2025 r. i 90 proc. do 2029 r. Jednocześnie dyrektywa nakłada na przedsiębiorców wprowadzających napoje na rynek obowiązek, aby od 2025 r. wszystkie butelki z tworzyw sztucznych były wykonane w minimum 25 proc. z materiału pochodzącego z recyklingu, a od 2030 r. w 30 proc. Osiągnięcie tych poziomów i wypełnienie obowiązków jest możliwe dzięki systemowi kaucyjnemu, którego założenia przygotowało Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

Należy podkreślić trzy kluczowe rozwiązania zawarte w konsultowanym projekcie ustawy, które branża ocenia pozytywnie. Po pierwsze, operatorem systemu kaucyjnego będzie podmiot utworzony przez przedsiębiorców, na których dyrektywa nakłada obowiązki w zakresie selektywnej zbiórki jednorazowych opakowań z tworzyw sztucznych. Sam system ma być finansowany z opłat dokonywanych przez przedsiębiorców do niego należących, jak również kaucji i dochodów ze sprzedaży zebranych opakowań. W tym miejscu postulujemy, aby operator systemu kaucyjnego działał na zasadach not-for-profit – jako podmiot zaufania publicznego na rzecz ochrony środowiska – i jako taki na etapie ubiegania się o zezwolenie był rzetelnie weryfikowany.

Po drugie, w projekcie ustawy przewidziano możliwość powstania wielu operatorów w ramach powstającego systemu kaucyjnego. Uważamy to rozwiązanie za słuszne. Zwiększenie liczby operatorów zapobiegnie ewentualnemu monopolowi i wpłynie pozytywnie na efektywność systemu oraz jakość usług oferowanych przez operatorów, którzy będą konkurować o przedsiębiorców. Ze swojej strony proponujemy następujące rozwiązania mające na celu wzmocnienie tego rozwiązania pod kątem efektywności poprzez: a)wprowadzenie jednolitej kaucji ustalanej na poziomie rozporządzenia do projektowanej ustawy, co uprości znacznie system z perspektywy konsumentów, ale także zapobiegnie tworzeniu nieuczciwej konkurencji pomiędzy operatorami na rynku; b) stworzenie wspólnej bazy opakowań kaucyjnych dla wszystkich operatorów. Bazy tego typu tworzone są we wszystkich systemach kaucyjnych na świecie, ponieważ pozwalają na przyjmowanie butelek dowolnego wprowadzającego w dowolnym systemie kaucyjnym. Umożliwiają one kontrolę nad ilością opakowań w systemie, weryfikacje rozliczeń poszczególnych operatorów oraz sprawozdawczość.

I po trzecie, projekt ustawy uwzględnia również kwestię dobrowolności odbioru opakowań z tworzyw zwracanych przez konsumentów przez mniejsze placówki handlowe, określając ich wielkość do 100 mkw. Postulujemy rozszerzenie dobrowolności odbioru na placówki handlowe o powierzchni poniżej 500 mkw. Kluczową usługą tego typu placówek są tzw. zakupy w biegu. W naszej opinii, konieczność odbioru opakowań kaucyjnych przez małe placówki handlowe – ze względu na ich specyfikę i niewielką liczbę osób w nich pracujących – zakłóci codzienną płynność obsługi klientów oraz negatywnie wpłynie na sprzedaż. Ponadto takie placówki nie dysponują odpowiednimi rozwiązaniami logistycznymi czy choćby powierzchnią do magazynowania odpadów. Równocześnie uważamy, iż małe sklepy powinny mieć prawo do przystąpienia do systemu na zasadzie dobrowolności, o ile mają możliwość wprowadzenia tej usługi dla swoich klientów.

Jednocześnie, pragniemy podkreślić, iż ze względu na trwającą od dwóch lat pandemię oraz obecny kryzys humanitarny kluczowe wydaje wydłużenie czasu na wdrożenie systemu kaucyjnego do 2025 r., aby rozłożyć duże koszty jego wdrożenia. Ponadto proponujemy, aby ograniczyć opakowania objęte systemem wyłącznie do tych ujętych w dyrektywie SUP i ze względów logistycznych i bezpieczeństwa nie obejmować systemem opakowań szklanych oraz ze względów sanitarnych zrezygnować z objęcia systemem opakowań po napojach mlecznych i jogurtach. Przy zachowaniu tych warunków i swobody w wyborze przez placówki handlowe sposobu organizacji zbiórki (ręczna czy automatyczna) istnieje szansa na zbudowanie systemu kaucyjnego przyjaznego dla konsumentów, równo traktującego wszystkich przedsiębiorców (handel i producentów napojów) i zapewniającego wykonanie obowiązków wprowadzających z korzyścią dla naszego środowiska.

Bartłomiej Morzycki, dyrektor Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie

Producenci piwa jako jedyni na tak szeroką skalę wykorzystują butelki zwrotne. Systemy kaucyjne przez nich utworzone i działające od wielu lat są dobrowolne. Opierają się na współpracy pomiędzy producentami piwa, dystrybutorami oraz placówkami handlowymi. Szacuje się, że szklane butelki zwrotne stanowią ok. 40 proc. całego rynku piwa, co oznacza, że w ciągu roku sprzedaje się ich ok. 3 mld sztuk. Gdyby zostały one zastąpione butelką bezzwrotną, otrzymalibyśmy dodatkowo ponad 1 mln ton szklanej stłuczki, czyli podwojenie obecnie zbieranego i recyklowanego szkła w naszym kraju. Nie ma wątpliwości, że butelka wielorazowego użytku jest najmniej obciążająca dla środowiska i najlepiej wpisuje się w strategię środowiskową, gdyż w ten sposób zapobiega się powstawaniu odpadów oraz zmniejsza się zużycie surowców niezbędnych do wytworzenia nowych opakowań.

Przedstawiony projekt ustawy ustanawiający system kaucyjny błędnie próbuje w jednym systemie połączyć odpady po opakowaniach jednorazowych z opakowaniem wielorazowym czyli szklaną butelką zwrotną. Taka butelka nie jest odpadem, ponieważ jest używana wielokrotnie, stanowi pełnowartościowe opakowanie będące własnością wprowadzającego. Dla odpadów jednorazowych konieczne jest stworzenie nowego systemu, dzięki któremu wzrosną poziomy selektywnej zbiórki i recyklingu. Z kolei dla szklanych butelek zwrotnych potrzebne jest jedynie zmodyfikowanie istniejących przepisów tak, aby spopularyzować tego rodzaju opakowania wśród wprowadzających. Służyć temu może m.in. zniesienie wymogu okazywania paragonów oraz zmiana w sposobie rozliczenia VAT od kaucji tak, by nie obciążała punktów handlowych. Jednak bez nadmiernej regulacji rynku, gdyż może to przynieść skutki całkowicie odmienne do zamierzonych.

Założone w projekcie ustawy, wymuszone pod sankcją wysokiej opłaty produktowej przystąpienie do podmiotu reprezentującego zniszczy dzisiejsze dobrze funkcjonujące systemy tworzone przez wprowadzających opakowania zwrotne. Włączenie butelek wielorazowych w obieg przygotowany przez podmiot reprezentujący wydłuża niepotrzebnie drogę opakowań. To oznacza wyższe koszty działania systemów butelek zwrotnych, zwiększenie śladu węglowego poprzez niepotrzebny transport i dodatkowe czynności logistyczne oraz zmniejszenie liczby cykli wykorzystania. Pomimo braku szczegółowych regulacji, a nawet na przekór pewnym barierom, obecne systemy szklanych butelek zwrotnych tworzone przez wprowadzających cechuje wysoka efektywność, przekraczająca w przypadku butelek do piwa 90 proc. (tyle pustych butelek wraca do browarów z rynku do ponownego napełnienia w ciągu roku). Wyjątkowość butelki zwrotnej i kluczowa różnica pomiędzy nią a opakowaniem jednorazowym polega na tym, że butelka zwrotna zachowuje swoją pełną wartość i po wykorzystaniu przez konsumenta wraca do producenta. Po umyciu nadaje się do ponownego napełnienia i wprowadzenia do sprzedaży. W przypadku szklanych butelek zwrotnych, najważniejsze jest, by takie opakowanie jak najkrótszą drogą i jak najszybciej wróciło do swojego właściciela, który ponownie wprowadzi je na rynek. Czyli tak, jak ma to miejsce obecnie. Wskazane jest zatem, by producenci wprowadzający butelki zwrotne wielorazowe mogli nadal samodzielnie prowadzić swoje systemy kaucyjne przy zachowaniu wymogów dotyczących raportowania.

Opinia partnera Cyklu „Rzeczpospolitej”: Walka o klimat