Zeroemisyjny transport w polskich miastach. Sporo do nadrobienia

Polskie miasta dobrze sobie radzą z wprowadzaniem zeroemisyjnych autobusów do miejskiego taboru, ale w pozostałych obszarach już gorzej.

Publikacja: 03.07.2023 12:10

Zeroemisyjny transport w polskich miastach. Sporo do nadrobienia

Foto: Adobe Stock

Nowy ranking Clean Cities Campaign analizuje postępy 42 europejskich miast we wdrażaniu rozwiązań takich jak: rowery i hulajnogi współdzielone, rowery elektryczne, samochody elektryczne, zeroemisyjny transport publiczny, oraz punkty ładowania pojazdów elektrycznych. Polskie miasta dobrze sobie radzą z wprowadzaniem zeroemisyjnych autobusów do miejskiego taboru, ale w pozostałych obszarach już gorzej.

Analiza Clean Cities Campaign skupia się na dwóch elementach zrównoważonej mobilności – zeroemisyjnym i współdzielonym transporcie.

Czytaj więcej

Rejsy wycieczkowe wracają. Fatalne skutki dla środowiska

Polskie miasta najwyższe wyniki odnotowały w obszarze ekologicznego transportu publicznego:

● Trójmiasto zajęło 7. miejsce w rankingu autobusów o zerowej emisji, między innymi dzięki utrzymaniu systemu trolejbusów w Gdyni (23 proc. floty Trójmiasta jest elektryczne).

● W Krakowie 12,5 proc. floty stanowią pojazdy o zerowej emisji (w tym elektryczne i wodorowe autobusy), a w Warszawie 8,9 proc..

Emisje gazów cieplarnianych z transportu nieprzerwanie rosną i w 70 proc. pochodzą z transportu drogowego, który emituje także szkodliwe dla naszego zdrowia spaliny. Ograniczenie tych emisji zarówno poprzez rozwijanie alternatyw wobec transportu kołowego, jak i wprowadzanie zeroemisyjnych pojazdów, w tym transportu zbiorowego, jest zatem bardzo istotne.

Zeroemisyjny transport ma złą prasę i najczęściej kojarzony jest z drogimi SUVami. O elektrycznych samochodach krąży też kilka mitów – choćby ten, że palą się częściej niż benzyniaki. Kiedy mówimy o elektryfikacji transportu, należy jednak patrzeć szerzej. Zeroemisyjne autobusy (na baterie lub wodór) są już elementem rzeczywistości polskich miast. To dobra wiadomość, bo są dla nas o niebo zdrowsze niż autobusy z silnikiem diesla. Przyśpiesza także elektryfikacja flot firm dostawczych. To ważne, bo wraz ze wzrostem popularności zakupów przez internet po mieście krąży coraz więcej furgonetek, które generują korki, spaliny i hałas. Natomiast prywatne samochody elektryczne za kilka lat zaczną trafiać do “zwykłych ludzi” z drugiej ręki – jeśli wprowadzimy w Polsce odpowiednie regulacje wspierające choćby leasing e-samochodów, czy premiujące elektryfikację samochodów służbowych. Wówczas osoby, które mają na dachach swoich domów panele fotowoltaiczne, będą miały dostęp do naprawdę taniego i zrównoważonego środka transportu – komentuje Nina Józefina Bąk z Clean Cities Campaign.

W rankingu o wiele słabiej wypadliśmy, jeśli chodzi o punkty ładowania pojazdów elektrycznych: Kraków ma zainstalowane 6,3 kW ładowania na 1000 mieszkańców, a Warszawa 6,4 kW, podczas gdy w Amsterdamie jest to aż 147,3 kW.

Czytaj więcej

Brytyjscy kierowcy obawiają się, że dostaną po kieszeni

To porównanie obrazuje, jak wygląda sytuacja polskich miast na tle Europy. Niskie tempo rozwoju infrastruktury do ładowania hamuje rozwój elektromobilności. Dla osób, które nie mają własnego miejsca parkingowego, korzystanie z samochodu elektrycznego na co dzień jest mniej wygodne niż w miastach Europy Zachodniej. Winne są przepisy, które sprawiają, że inwestycja w punkt ładowania jest droga i czasochłonna. Nie dziwi zatem, że rynek samochodów elektrycznych w Polsce rozwija się gorzej nie tylko niż średnia europejska, ale też wolniej niż w krajach naszego regionu, jak na przykład w Rumunii czy na Węgrzech. Dlatego konieczne jest podjęcie pilnych działań, aby zapewnić użytkowniczkom i użytkownikom samochodów elektrycznych dobre warunki do korzystania z nich oraz zachęcać do przesiadki na tą bardziej zrównoważoną formę transportu.

Jak uwolnić ładowarki? Pomocne może okazać się przemyślenie przepisów. To głównie one hamują tempo rozwoju infrastruktury. Widać jednak nadzieje na poziomie unijnym. Docelowo sytuacja będzie się poprawiać, gdyż prawo unijne, a konkretnie dyrektywa AFIR, wymusza na Polsce rozbudowę infrastruktury do ładowania. Dzięki temu już za parę lat infrastruktura do ładowania będzie powszechnie dostępna – dodaje Rafał Bajczuk z Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

Mobilność współdzielona

Transport współdzielony nie tylko samochody czy hulajnogi wypożyczane przez aplikacje. To także systemy roweru miejskiego, ale także bardziej tradycyjne formy wynajmu rowerów czy samochodów, które były z nami od dawna. I zawsze było to rozwiązanie, które przekładało się na większą elastyczność i sprawiedliwość społeczną usług transportowych. Podstawowa idea jest bardzo prosta – nie trzeba posiadać środka transportu, by czasem z niego korzystać.

Pod względem rowerów i hulajnóg elektrycznych współdzielonych polskie miasta nie wypadły najlepiej:

● W Krakowie jest tylko 213 rowerów elektrycznych współdzielonych, ale już ponad 11 tys. hulajnóg elektrycznych, co daje wynik 11,4 rowerów lub hulajnóg na 1000 mieszkańców.

● Dla porównania: Paryż ma ponad 18 tys. rowerów elektrycznych, a w Helsinkach ten wynik to 31 rowerów lub hulajnóg współdzielonych na 1000 mieszkańców.

Współdzielona mobilność jest przydatnym uzupełnieniem transportu publicznego i usług przewozu osób. Pomaga ograniczyć korki, zmniejszyć liczbę pojazdów na drogach i – co równie ważne – także liczbę pojazdów zajmujących miejską przestrzeń. Statystyczny samochód przez 95 proc. czasu stoi nieużywany. Jedno auto współdzielone może zastąpić od kilku do nawet kilkunastu prywatnych. Natomiast z punktu widzenia ograniczania emisji CO2, innych zanieczyszczeń powietrza i hałasu współdzielenie jest potrzebne, ponieważ z jednej strony nie wszyscy przesiądą się na stałe do transportu publicznego, a z drugiej zamiana wszystkich osobowych samochodów spalinowych na elektryczne 1:1 nie będzie możliwa, między innymi ze względu na ograniczenia dostępności surowców. Dlatego warto wspierać współdzieloną mobilność w miastach – wyjaśnia Urszula Stefanowicz z Polskiego Klubu Ekologicznego Okręgu Mazowieckiego.

Weronika Michalak z HEAL Polska dodaje: Każda redukcja liczby samochodów w mieście przyczyni się do lepszego stanu powietrza oraz poprawy zdrowia publicznego. Jednak dla zachowania zdrowia należy dążyć do promowania aktywnej mobilności: jazdy rowerem i spacerowania oraz – w przypadkach kiedy nie jest to możliwe – do korzystania z niskoemisyjnego transportu zbiorowego.

Transport
Porażka w sądzie linii lotniczej KLM. Oskarżenia o „greenwashing” w reklamach
Transport
Greenpeace bierze się za branżę moto. Aktywiści żądają: dość tych SUV-ów
Transport
Kaszubskie aleje pod topór? Społeczeństwo mówi „nie”
Transport
Strefa czystego transportu w Warszawie? „50 proc. mniej spalin w tej dekadzie”
Transport
OT Logistics obsługuje w portach coraz więcej towarów