Bogactwo i nierówności szkodzą klimatowi jak CO2 i metan

Udostępnij

Naukowcy z Australii i Szwajcarii przygotowali modele, które pokazują, że cele klimatyczne można osiągnąć mniejszym nakładem sił. Wystarczy krótszy tydzień pracy, ograniczenie konsumpcji globalnej Północy i powstrzymanie pogłębiających się nierówności na różnych polach.

Nowe modelowanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Sydney oraz Politechniki Federalnej w Zurychu wykazało, że najlepsze efekty w zakresie obniżania emisji CO2 można osiągnąć, jeśli oprócz nowoczesnych technologii wdrożymy daleko idące zmiany społeczne. Bogactwo niszczy systemy podtrzymywania życia na Ziemi, a dodatkowo utrudnia niezbędną transformację w kierunku zrównoważonego rozwoju poprzez kształtowanie stosunków władzy i norm konsumpcyjnych. Obecne Międzynarodowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) w swoich szacunkach nie rozważa scenariuszy ograniczenia produkcji i konsumpcji w krajach globalnej Północy, co zdaniem autorów badania jest błędem.

Czytaj też: By szkodzić klimatowi jak Bill Gates musiałbyś żyć 1500 lat

Naukowcy zauważają, że mimo iż pięć lat po podpisaniu porozumienia paryskiego emisje CO2 nadal rosną, a terminy łagodzenia celów klimatycznych stają się coraz bardziej rygorystyczne, wciąż kładziemy ogromny nacisk na wzrost produktu krajowego brutto, uznając go za niezbędny społecznie element. Ignorujemy przy tym fakt, że wzrost PKB łączy się nierozerwalnie z kolejnymi wyzwaniami w sferze klimatu, takimi jak wzrost zużycia energii i zasobów.

Autorzy uznali, że modelowanie w kręgach głównego nurtu jest niepełne, a w swoim badaniu przebadali związki między zapotrzebowaniem na paliwo i energię oraz wiążącymi się z nimi emisjami. Łącznie stworzyli i przeanalizowali 18 modeli. Jak wynika z badania, międzynarodowe cele ograniczenia globalnego ocieplenia do górnej granicy 2°C można osiągnąć przy zerowym wzroście, przy jednoczesnym zachowaniu niskiego poziomu usuwania dwutlenku węgla (czyli np. dzięki sadzeniu drzew) oraz wzroście energii odnawialnej, a także efektywności energetycznej.

Lorenz Keyßer, główny autor badania powiedział: „Nadmierne poleganie na usuwaniu dwutlenku węgla i wzroście efektywności energetycznej oznacza, że ​​ryzykujemy katastrofalną zmianę klimatu, jeśli jedno z założeń nie spełni się; ponadto usuwanie dwutlenku węgla wykazuje duży potencjał poważnych skutków ubocznych, na przykład dla różnorodności biologicznej i bezpieczeństwa żywnościowego, zwłaszcza jeżeli odbywa się przy użyciu biomasy. W naszym badaniu przeanalizowano również inne kluczowe założenie, na którym opiera się modelowanie IPCC i innych: ciągły wzrost globalnej produkcji i konsumpcji”.

Jak wynika z szeregu innych badań, nieco ponad pół procenta najbogatszych ludzi świata, czyli około 40 mln, generuje 14% gazów cieplarnianych wynikających ze stylu życia, podczas gdy najbiedniejsza połowa, niemal 4 miliardy ludzi, emituje tylko około 10%. 10% najlepiej zarabiających na świecie odpowiada za 25%-43% wpływu ludzi na środowisko.

Sprawiedliwa, demokratyczna i uporządkowana transformacja wzrostu wymagałaby zmniejszenia przepaści między bogatymi a nieposiadającymi, z bardziej sprawiedliwą dystrybucją z krajów zamożnych do krajów, w których ludzkie potrzeby są nadal niezaspokojone– powiedział Keyßer.

W społeczeństwie wzrostu funkcjonowałby krótszy tydzień pracy, co zmniejszyłoby bezrobocie a jednocześnie doprowadziło do wzrostu wydajności i stabilności gospodarczej. W osiągnięciu celów klimatycznych przy mniejszych globalnych wyrzeczeniach pomóc miałoby też powszechne zapewnienie podstawowych usług, niezależnie od dochodów oraz ustalenie maksymalnego poziomu dochodów, aby zmniejszyć nierówności. „Nadal możemy zaspokajać potrzeby ludzi, utrzymywać zatrudnienie i zmniejszać nierówności dzięki wzrostowi, który odróżnia tę ścieżkę od recesji” –tłumaczy Keyßer.

Źródło: Sci-Tech Daily 


Udostępnij
Zamknij
© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone Źródło: Rzeczpospolita
Zamknij