Spalanie biomasy zabójcze dla lasów

Przez europejskie dopłaty do spalania biomasy w piecach elektrowni kończą ogromne połacie lasów. Czas z tym skończyć i zaprzestać uznawania takiej energii za odnawialną.

Publikacja: 23.03.2023 10:33

Elektrownie spalają nie tylko produkty uboczne przemysłu drzewnego, ale i gigantyczne ilości drewna

Elektrownie spalają nie tylko produkty uboczne przemysłu drzewnego, ale i gigantyczne ilości drewna pochodzącego bezpośrednio z lasów

Foto: shutterstock

Jak wynika z raportu Trinomics, w latach 2015–2020 łączna wartość unijnych dopłat do spalania biomasy wzrosła. Wśród 12 analizowanych krajów niechlubnie wyróżniła się Polska, która w badanym okresie przeznaczyła 25 proc. wszystkich dopłat do OZE na wsparcie spalania biomasy.

Czytaj więcej

Chcemy więcej dzikich i chronionych lasów

Ogromne emisje CO2

Zgodnie z obowiązującą dyrektywą RED – Renewable Energy Directive – czyli dyrektywą OZE, energia wytwarzana z biomasy drzewnej uznawana jest za odnawialną. W konsekwencji zakłady energetyczne otrzymują za jej produkcję dotacje w postaci zielonych certyfikatów. Ich sprzedaż znacząco zwiększa ich przychody – jedynie w 2021 roku spółka ENEA, zarządzająca m.in. Elektrociepłownią Białystok, zarobiła na nich niemal 50 mln złotych.

Problem w tym, że spalanie biomasy leśnej trudno uznać za bezemisyjne. W 2018 roku naukowcy apelowali do europarlamentarzystów o zmianę dyrektywy zezwalającej na wycinkę lasów w celu produkcji energii. Podkreślali, że spalanie drewna jest nieefektywne i emituje więcej dwutlenku węgla niż paliwa kopalne, aby wyprodukować jedną kilowatogodzinę energii elektrycznej.

Według ustaleń aktywistów ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot w ciągu zaledwie dwóch lat zarządzająca Elektrociepłownią Białystok i Ciepłownią Zachód spółka ENEA Ciepło spaliła ponad 300 tys. ton drewna z publicznych lasów. Oznacza to, że każdego dnia w jej zakładach płonęła równowartość 18 tirów drewna. W latach 2021–2022 zakłady energetyczne spaliły łącznie 540 tys. ton pierwotnej biomasy drzewnej, z czego 310 tys. ton pochodziło z lasów zarządzanych przez Lasy Państwowe.

– Wbrew ciągłym zapewnieniom sektora bioenergetycznego elektrownie spalają nie tylko produkty uboczne przemysłu drzewnego, ale i gigantyczne ilości drewna pochodzącego bezpośrednio z lasów – mówią aktywiści z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

– Próbuje się nas przekonać, że biomasa drzewna spalana w elektrowniach to jedynie trociny, ścinki i inne produkty uboczne przemysłu przetwórstwa drewna. Teraz mamy niezbite dowody na to, że to nieprawda. W zarządzanej przez grupę ENEA Elektrociepłowni Białystok każdego roku spalane są potężne ilości drewna, w większości trafiającego tam z Lasów Państwowych. To marnotrawstwo surowca, dewastacja lasów i pogłębianie kryzysu klimatycznego. Obawiamy się, że to standardowa praktyka także w innych elektrowniach i elektrociepłowniach, ponieważ ten proceder po prostu się opłaca – mówi Augustyn Mikos ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, współautor raportu „Lasy do spalenia. Prawdziwa cena bioenergii”.

Skuteczne zachęty do wycinki lasów

Od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej elektrownie spalają 140 razy więcej drewna. W latach 2005–2020 łączna moc instalacji na biomasę wzrosła aż siedmiokrotnie, z niecałych 190 MW do 1512 MW. Aktywiści załamują ręce, a Ministerstwo Klimatu i Środowiska planuje dalszy rozwój sektora. Resort prognozuje, że do 2030 roku krajowa produkcja biomasy wzrośnie o 56 proc. w stosunku do ilości pozyskiwanej w 2016 roku.

Tymczasem, jak wynika z badania opinii publicznej, mniej niż co piąty Polak popiera dopłaty do energii ze spalania biomasy drzewnej.

– Polacy intuicyjnie wiedzą to, czego nie wie ministerstwo: spalanie biomasy drzewnej nie jest ekologiczne. Dopłacanie do spalania lasów nie pomoże w walce z kryzysem klimatycznym i energetycznym. Efektywność energetyczna i czyste OZE już tak – mówi Augustyn Mikos.

Czytaj więcej

Aktywiści: nie można bojkotować wyroku TSUE w sprawie polskich lasów

Coraz więcej drewna do pieca

Hojne dopłaty do spalania biomasy drzewnej napędzają popyt. W ubiegłym roku Elektrownia Konin otworzyła drugi blok biomasowy, co spowodowało dwukrotny wzrost zapotrzebowania na biomasę. Z kolei Enea Elektrownia Połaniec do 2025 roku planuje zwiększyć spalanie biomasy od 47 proc. do 68 proc. w stosunku do 2015 roku. Łącznie będzie więc spalać 2,8–3,2 tony biomasy rocznie. Jak wynika z ustaleń Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, obecnie Elektrownia Połaniec spala 1,2 mln ton biomasy drzewnej, czyli równowartość 20 ha lasu dziennie. Odmawia przy tym udzielenia informacji, w jakim zakresie jest to pierwotna biomasa drzewna. Na przyznawanych w ramach wsparcia dla OZE zielonych certyfikatach elektrownia zarobiła jedynie w 2021 roku 321 mln złotych.

Lasy stanowią największy ekosystem lądowy na terenie Unii Europejskiej. Mają ogromne znaczenie dla różnorodności biologicznej Europy oraz walki z kryzysem klimatycznym. Szacuje się, że ok. 10 proc. rocznych emisji gazów cieplarnianych Unii Europejskiej jest pochłanianych i magazynowanych w glebach leśnych i biomasie. W dobie pogłębiającego się kryzysu klimatycznego oraz coraz częściej nawiedzających Europę ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak susze czy powodzie, ochrona cennych przyrodniczo terenów leśnych powinna być priorytetem.

Jak podkreślają aktywiści ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, dopłaty do spalania drewna dla elektrowni nie tylko napędzają wycinkę lasów, ale też naruszają interes polskiego przemysłu drzewnego, który nie jest w stanie konkurować o surowiec z otrzymującym sowite dotacje sektorem bioenergetycznym.

Obecnie dyrektywa OZE jest poddawana rewizji w ramach trójstronnych negocjacji między Parlamentem Europejskim, Komisją Europejską i Radą Unii Europejskiej. W trakcie wrześniowego posiedzenia plenarnego Parlamentu Europejskiego eurodeputowani poparli zmianę podejścia do traktowania drewna jako odnawialnego źródła energii. Do wejścia tych zmian w życie konieczne jest uzyskanie zgody państw członkowskich Unii Europejskiej. W trwających negocjacjach Polskę reprezentuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

– W ciągu najbliższych dwóch tygodni rozstrzygnie się, czy prawo nadal będzie zezwalać na spalanie lasów w piecach elektrowni i czy jako społeczeństwo będziemy dopłacać do tego procederu. Wspólnie z naukowcami i organizacjami pozarządowymi apelujemy do Ministerstwa Klimatu i Środowiska, by w trwających negocjacjach stanęło po stronie ludzi i przyrody, a nie wąskiego interesu lobby bioenergetycznego – mówi Augustyn Mikos.

Jak wynika z raportu Trinomics, w latach 2015–2020 łączna wartość unijnych dopłat do spalania biomasy wzrosła. Wśród 12 analizowanych krajów niechlubnie wyróżniła się Polska, która w badanym okresie przeznaczyła 25 proc. wszystkich dopłat do OZE na wsparcie spalania biomasy.

Ogromne emisje CO2

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Lasy
Wycinka „zielonych płuc Ziemi” ostro hamuje. Drwalom zostało tylko 6 lat
Lasy
Grzybowa anomalia w polskich lasach. Eksperci są zaniepokojeni
Lasy
„Złodzieje drzew”. Nowe zjawisko we Francji. Zapowiedź ekokatastrofy?
Lasy
Projekty sadzenia lasów w Afryce w ogniu krytyki. „To niszczenie ekosystemów”
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Lasy
Drzewa zaczynają „kaszleć” dwutlenkiem węgla. To skutek zmian klimatu
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą