Dwa tygodnie po rozgrywkach Samuel Wright zauważył zmiany w swoim lewym oku. - Zaczęło się przymykać i zaczerwieniać - wspomina 25-letni futbolista z australijskiego Darwin. - Wyglądało, jakbym się z kimś bił - dodawał. Lekarze przepisywali kolejne środki, mające ustabilizować sytuację, ale dwa miesiące po wystąpieniu pierwszych symptomów niewiele się zmieniło. Wręcz przeciwnie, pojawiły się zaburzenia widzenia: rozmyte barwy i kształty. Wright mógł i tak mówić o tym, że miał szczęście: u innych sportowców bywało, że oczy zaczynały dotkliwie boleć.

Upłynęło jeszcze kilka kolejnych tygodni, zanim specjaliści zidentyfikowali przyczynę: było nią infekcyjne zapalenie rogówki i spojówek wywołane przez mikrosporydia - grzyby, które przez wiele lat sporadycznie spotykano w błotnistych glebach, mętnej czy brudnej wodzie, a czasem w pyłkach niosących zarodniki grzyba. Przed trafną diagnozą Wright przeżył koszmar. - Wyglądało na to, że nikt nie wie, co się dzieje. Bywają gorsze choroby, ale oczy mają wielkie znaczenie. Siedząc na zwolnieniu, przeleżałem cały ten czas w łóżku. Nawet oglądanie czegokolwiek na ekranach nie było możliwe - opowiadał.

Mikrosporydia: Coraz więcej przypadków infekcji

Przez wiele lat zagrożenie ze strony mikrosporydiów było sporadyczne i dotyczyło pojedynczych osób, ale w ostatnim czasie zaczęło przybierać formę epidemicznych wybuchów, które dotykają większych grup. W 2022 r. - a potem w kolejnym roku – kłopotów doświadczyli między innymi japońscy sportowcy. Niemal jednocześnie, na drugim końcu świata – nad Morzem Galilejskim – w latach 2022 i 2024 odnotowano kilkanaście podobnych przypadków. Ostatni atak mikrosporydiów w Darwin dotknął około stu osób.

Czytaj więcej

Eksperci poprawiają modele zmian klimatycznych. Pominięto kluczowy czynnik

- Obie fale zachorowań wydarzyły się w trakcie letnich sezonów - komentował dla magazynu „Optometry Today” Masafumi Uematsu, naukowiec z uniwersytetu w Nagasaki. - Poprzedziły je ulewne deszcze, które sprawiły, że boiska stały błotniste. Od tamtego czasu (zachorowań w 2022 i 2023 r. - red.) wystąpiły też kolejne przypadki wśród rugbystów i golfistów, co pozwala przypuszczać, że mamy do czynienia z rosnącą częstotliwością występowania mikrosporydiów - kwitował.

Podobne są wnioski izraelskich badaczy, którzy zajmowali się chorymi znad Morza Galilejskiego. - Zgodnie z dobrze udokumentowanymi badaniami, wzrasta temperatura wody. I ten wzrost temperatur wydaje się być wystarczający do tego, by zmienić mikrobiologię morza - przypuszcza Asaf Friedmann, okulista z Sheba Medical Center, do którego zaczęli w ostatnich latach trafiać chorzy zaatakowani przez mikrosporydia.

We wszystkich przypadkach, a zwłaszcza w Japonii i Australii, ofiarami grzybicznej infekcji padły osoby młode i w doskonałej kondycji fizycznej. Grupą ryzyka nie są jednak wyłącznie sportowcy czy miłośnicy kąpieli błotnych. Według stacji CNN wśród osób wracających np. z wakacji w Meksyku bardzo często diagnozuje się tę infekcję - bardzo często dotyczy to osób, które noszą szkła kontaktowe. Oprócz wspomnianych wyżej objawów doświadczały bóli o rozmaitym natężeniu, kłucia, uczucia, że „coś wpadło do oka”. Po zidentyfikowaniu przyczyny infekcji większość wracała do zdrowia w ciągu dwóch tygodni, aczkolwiek niektóre objawy - jak choćby nadwrażliwość na światło - mogły się utrzymywać dłużej.

Mikrosporydia coraz groźniejsze. Pomagają im upały i wilgoć

200 mm opadów, wilgotność na poziomie 70 proc. , temperatura przekraczająca 23 stopnie Celsjusza - to progowe warunki, których występowanie stwarza mikrosporydiom sprzyjające środowisko. Nie pojawiają się od razu po deszczu, może im to zająć nawet miesiąc. - Mechanizm nie jest jasny, ale obfite deszcze, wilgotność i wysokie temperatury mogą wspierać proliferację mikrosporydiów w glebie i wodzie powierzchniowej - zastrzega Uematsu. - Opóźniona ekspozycja, czas inkubacji, czas potrzebny na rozpoznanie przypadków mogą przyczyniać się do przeciągnięcia się okresu między wydarzeniami pogodowymi a wybuchem epidemii - kwituje.

Według japońskiego naukowca zmiany klimatu, których kluczowym elementem są wspomniane warunki atmosferyczne, mogą tworzyć środowisko, w jakim mikrosporydia będą miały możliwość rozwinięcia się do poziomów epidemiczych, a także zwiększać częstotliwość i zasięg występowania. Według CNN analogicznym przykładem mogą być ameby z rodzaju Acanthamoeba, powodujące akantamebozę - chorobę mogącą zaatakować mózg, ale też wywołać pełzakowate zapalenie rogówki. Przed laty była to rzadko spotykana choroba, ale już w 2023 r. odnotowano na świecie 23 tysiące przypadków - w miejscach tak odległych od siebie, jak Stany Zjednoczone, Brazylia, Wielka Brytania, Indie. Również w przypadku tej ameby noszenie szkieł kontaktowych podnosi ryzyko.

Krótko mówiąc, im cieplej i wilgotniej, tym lepiej mają się wszystkie pasożyty. Warto o tym pamiętać wybierając się na - zbliżające się wielkimi krokami - wakacje. Jeśli zabawa w rozmiękłym po deszczu gruncie albo kąpiel w niezbyt czystej wodzie skończy się kłopotami okulistycznymi, warto pamiętać, że poza banalnymi podrażnieniami w otoczeniu człowieka zaczynają się pojawiać znacznie trudniejsze do zidentyfikowania pasożyty.