Już w czasie kampanii wyborczej Donald Trump nie ukrywał, że zamierza wspierać branżę paliw kopalnych. Potwierdził też odejście USA – drugiego największego emitenta gazów cieplarnianych na świecie – od porozumienia paryskiego, uważanego przez wielu ekspertów za przełomowy krok w globalnej walce z ociepleniem.
Prezydent USA zdecydował się zrobić kolejny krok w stronę odejścia od zobowiązań klimatycznych – wycofał USA z zarządu Funduszu Strat i Szkód Klimatycznych ONZ. Fundusz ten został utworzony, by w obliczu kryzysu klimatycznego bogatsze kraje – będące znaczącymi emitentami CO2 – wspierały ubogie i najbardziej narażone na skutki zmian klimatu państwa.
Fundusz Strat i Szkód Klimatycznych bez USA
Powołanie Funduszu Strat i Szkód Klimatycznych było najważniejszym osiągnięciem konferencji COP28, która odbyła się w listopadzie 2023 roku w Dubaju. Ideą organu jest wzięcie przez państwa rozwinięte finansowej odpowiedzialności za historyczne emisje gazów cieplarnianych, które przyniosły im korzyści gospodarcze, a przyczyniły się do zmiany klimatu.
Zebrane w jego ramach środki mają trafiać do krajów Globalnego Południa, które najsilniej odczuwają skutki zmiany klimatu, a jednocześnie mają najmniejsze możliwości – przede wszystkim finansowe – radzenia sobie z nimi. Funkcjonowanie funduszu opiera się na zasadzie dobrowolności, nie roszczeń odszkodowawczych.
Czytaj więcej
Eksperci alarmują – mamy za sobą najcieplejszy rok w historii pomiarów. Tymczasem politycy wciskają hamulec i rezygnują z działań, które mogłyby po...
W liście, który przesłany został 4 marca przez Rebeccę Lawlor – przedstawicielkę USA w zarządzie funduszu – do współprzewodniczącego organu, Jean-Christophe'a Donnelliera, poinformowano, że zarówno główny przedstawiciel Stanów Zjednoczonych, jak i jego zastępca rezygnują z pełnienia swoich funkcji. „Zarówno członek zarządu reprezentujący Stany Zjednoczone, jak i jego zastępca ustępują ze stanowisk, a ich miejsce nie zostanie obsadzone przez amerykańskiego przedstawiciela” – podkreśliła Lawlor w liście, dodając, że decyzja ta „wchodzi w życie natychmiastowo”. Informacja o liście dotarła do mediów, które ją upubliczniły, jednak amerykańskie władze nie wypowiedziały się jak dotąd oficjalnie w tej sprawie.
Fundusz obecnie zarządzany jest przez Bank Światowy, którego prezes także mianowany został przez Stany Zjednoczone. Na razie nie jest jasne, czy wycofanie się z zarządu funduszu przez USA oznacza też pełną rezygnację z jego finansowania.
„USA ponoszą znaczną część odpowiedzialności za trudności klimatyczne”
Do 23 stycznia 2025 roku państwa rozwinięte zadeklarowały, że na rzecz Funduszu Strat i Szkód Klimatycznych przekażą łącznie 741 milionów dolarów – wynika z danych ONZ. Choć Stany Zjednoczone zobowiązały się do zasilenia funduszu 17,5 mln dolarów, to po ostatniej decyzji nie wiadomo, czy amerykańska administracja zrealizuje tę obietnicę. Departament Skarbu USA nie odniósł się jeszcze do sprawy.
Czytaj więcej
Prezydent Donald Trump w swoim przemówieniu inauguracyjnym potwierdził plany ekspansji projektów związanych z wydobyciem paliw kopalnych i potwierd...
Fundusz Strat i Szkód Klimatycznych ma rozpocząć finansowanie swoich projektów jeszcze w tym roku. Będzie wspierał kraje dotknięte nieodwracalnymi skutkami zmian klimatu – między innymi suszami, powodziami czy degradacją gruntów rolnych.
Eksperci krytykują decyzję USA. Jak zaznacza w rozmowie z agencją Reutera Harjeet Singh – działacz klimatyczny i dyrektor organizacji pozarządowej Satat Sampada Climate Foundation – wycofanie się z inicjatywy nie zwalnia Stanów Zjednoczonych z odpowiedzialności za szkody klimatyczne. „Jako największy historyczny emitent gazów cieplarnianych, Stany Zjednoczone ponoszą znaczną część odpowiedzialności za trudności klimatyczne, które dotykają wrażliwe populacje na całym świecie" – podkreślił.