Czego jest więcej  w deklaracjach różnych korporacji dotyczących ochrony środowiska i klimatu  – mody, dbania o wizerunek czy realnego biznesu?

W przypadku Orange Polska i osobiście moim wzięło się to z przekonania oraz motywacji, że będąc mieszkańcami tej planety powinniśmy zdawać sobie sprawę, że mamy problem i musimy się nim zająć. W biznesie, domu, rodzinie. Kiedy dodatkowo jest się prezesem i ma więcej możliwości niż zwykły obywatel, trzeba umieć to przełożyć na firmę.

To jak pan przekłada to na firmę?

Chcemy osiągnąć neutralność klimatyczną o dziesięć lat wcześniej niż cel ustanowiony przez Unię Europejską, bo do 2040 roku. To ambitne zadanie, które zostało wyznaczone przez naszą grupę i wszyscy się z nim identyfikujemy. W Polsce właśnie wyznaczyliśmy sobie też cząstkowe cele do osiągnięcia w krótszym okresie, do 2025 roku.

To raptem cztery lata. Co można osiągnąć?

Zadeklarowaliśmy, że do tego czasu zredukujemy o 65 proc. emisje CO2 przez Orange Polska w stosunku do poziomu z 2015 r. oraz zdecydowanie zwiększymy wykorzystanie energii ze źródeł odnawialnych,  do co najmniej 60 proc. Jesteśmy energochłonnym biznesem,  a niestety Polska należy do krajów, w których w miksie energetycznym przeważa energia z węgla i siłą rzeczy również z niej korzystamy. Mamy znaczący udział w strukturze emisji gazów cieplarnianych Grupy Orange, znacznie większy, niż wynikałoby to z naszego udziału przychodowego. Musimy się z tym uporać i to zmienić.

Czytaj też: Duda na szczycie klimatycznym: nie wracajmy na stare tory

Co może być trudne w sytuacji wzmożonego ruchu w sieci podczas pandemii.

To prawda, ruch w sieci wzrósł o 50 proc., a wraz z nim zużycie energii. Sieć jest jak samochód – im więcej jeździmy, tym więcej spala paliwa. Nie jest to linearna korelacja, ale występuje. Niedługo będziemy mieć sieć 5G i zapotrzebowanie na energię może znów wzrosnąć.

Czyli trochę kwadratura koła. Co zamierzacie z tym zrobić?

Dzięki modernizacji technologii chcemy być bardziej energooszczędni. Światłowód jest znacznie mniej energochłonny niż miedź. Dlatego inwestujemy w światłowody i będziemy szybciej zastępować nimi kable miedziane. Jeśli chodzi o 5G, ta sieć z definicji jest bardziej „inteligentna”. Sama będzie np. widziała, kiedy może zwolnić pracę, bo jest mniej użytkowników. Problem jednak pozostaje, ponieważ to, co zaoszczędzimy na wydajności, może zostać skonsumowane przez rosnący ruch.

A dlaczego po prostu nie zapewnicie zielonej energii do obsługi tego ruchu?

Chcemy i to robimy. Podpisaliśmy pierwszą długoterminową umowę zakupową na czystą energię, tzw. PPA, która zabezpiecza ok. 9 proc. naszego zapotrzebowania na energię. Kolejne, podobne projekty przed nami. To jest szansa, ponieważ sami nie jesteśmy w stanie produkować większej ilości energii na nasze potrzeby, np. z paneli słonecznych. Prócz kwestii energii chcemy też oferować klientom bardziej przyjazne środowisku produkty i urządzenia.

Przyjazne, czyli jakie?

Takie, które są wykonane z poszanowaniem środowiska, można je recyklingować i odzyskiwać z nich surowce. Uważam, że powinniśmy umożliwić klientom wpisywanie się w gospodarkę obiegu zamkniętego i radzimy sobie z tym coraz lepiej. Dobrym przykładem są modemy i dekodery, które wracają do nas od klientów. Odnawiamy je i są ponownie wykorzystywane. Ostatnio wprowadziliśmy do oferty dekodery, które w całości są zrobione z plastiku z recyklingu.

To dotyczy przede wszystkim klientów indywidualnych. A co proponujecie partnerom biznesowym?

Pomagamy firmom w zielonej transformacji. Świetnie sprawdzają się też rozwiązania dla inteligentnych miast. Chodzi o wiele aspektów – systemy oszczędzające wodę, ekologiczne oświetlenie czy inteligentne zarządzanie miejscami parkingowymi. Rozwijanie alternatywnych środków transportu to dla wielu miast kluczowa sprawa.

Czy pracownicy Orange Polska podzielają ten „zielony” entuzjazm?

Kiedy przyjechałem do Polski we wrześniu 2020 roku, w pracy pojawił się też oficer klimatyczny. Pewnie jeden z pierwszych w Polsce. Dobrze mieć kogoś, kto koordynuje oraz spina wszystkie wysiłki firmy na rzecz ochrony środowiska. Bycie zielonym nie może być odrębnym tematem. Musi wpisywać się w całą strategię i wyrażać w działaniu wszystkich części firmy oraz każdego pracownika. Widzę, że rośnie świadomość i potrzeba działania na rzecz środowiska. Jestem też przekonany, że w dłuższym okresie nasze zielone działania pomogą rekrutować młodych ludzi, którzy są bardziej zainteresowani ekologią niż moje pokolenie. Nie możemy zapominać, że definiując naszą strategię, musimy się też zastanowić, co możemy zaproponować klientowi, aby był z nami po zielonej stronie mocy.

I co proponujecie?

Dla mnie cenne są synergie. Zapewniamy klientowi światłowód, ale jednocześnie możemy mu dostarczyć panele słoneczne. Przywiezie je i zamontuje nasza spółka. Budujemy także stacje ładowania pojazdów, które można zainstalować przy domu.

Jednak rozwiązania ekologiczne są drogie, a wy musicie robić biznes. Jak to pogodzić?

Uważam, że to mit. Zielone wcale nie musi znaczyć drogie. Jest wiele działań, które nic nie kosztują albo nie wymagają dużych nakładów. Chodzi bardziej o zmianę przekonań i postaw. Na przykład korzystanie z plastiku: używanie go w mniejszej skali nic nie kosztuje. Wystarczy odrobina wysiłku. Trzeba myśleć racjonalnie, patrząc w przyszłość. Jeśli nie zrobimy czegoś dziś, jutro będzie nas to kosztowało dużo więcej. Wspomniane panele słoneczne nie muszą być drogie, jeśli skorzystamy z dotacji. A pieniędzy na takie działania powinno być sporo, choćby z Europejskiego Planu Odbudowy. To samo pytanie zadajemy sobie w firmie: czy mamy dbać o finanse, czy być ekologiczni za wszelką cenę? Oczywiście nie za wszelką cenę, ale trzeba szukać zrównoważonego rozwoju. Największym wyzwaniem dla Orange są ceny energii i zmiana miksu. Ale jeśli się temu przyjrzymy w perspektywie dwudziestoletniej, to model finansowy wychodzi na plus, chociaż teraz kosztuje nas więcej.

20 lat to jednak kawał czasu, a zyski są potrzebne teraz.

Nasi udziałowcy coraz bardziej zwracają uwagę na kwestie ekologiczne, zwłaszcza fundusze emerytalne. Będą inwestować w firmy, które są zielone. Oznacza to, że musimy wywiązać się z kwestii finansowych, ale jednocześnie spełniać oczekiwania akcjonariuszy w aspektach dbania o środowisko. Patrzenie tylko przez pryzmat zysków moim zdaniem jest w tym przypadku spojrzeniem krótkookresowym.

Wróćmy do kwestii klientów. Czy dla nich to, o czy pan mówi, nie jest abstrakcją? Jaką korzyść będą mieli z waszych celów klimatycznych?

Nie zgadzam się, że to abstrakcja. Społeczeństwo i świadomość kwestii środowiskowych zmieniają się. Ostatnio mieliśmy akcję, w której użytkownicy jednej  z ofert mogli nam zwracać niewykorzystane gigabajty. W zamian za 300 tys. GB zobowiązaliśmy się posadzić hektar lasu własnymi rękoma, wspólnie z Fundacją Las Na Zawsze. Odzew był fantastyczny. Wystarczyło kilkanaście tygodni i las już rośnie na Kaszubach. Nie wiązało się to z żadną konkretną korzyścią dla klientów, ale odpowiadało na ich potrzeby.

Ważnym tematem, którym musimy się poważnie zająć, jest sprzedaż smartfonów. Ich wyprodukowanie wymaga mnóstwa energii i rzadkich metali. A ludzie mają olbrzymi apetyt na coraz nowsze urządzenia. Sprzedaż smartfonów nie jest naszą główną działalnością, ale chcemy znaleźć mechanizm, żeby wprowadzać więcej telefonów do obiegu zamkniętego. Powinniśmy jako użytkownicy dłużej korzystać ze swoich urządzeń. Tutaj jeszcze nie radzimy sobie dobrze i czeka nas sporo pracy.

Jestem przekonany, że postęp technologiczny jest potrzebny, ale tylko zrównoważony. A w kwestiach klimatycznych doszliśmy już do ściany.