Decyzja Rumunii o przyspieszeniu wycofywania się z węgla ma miejsce kilka tygodni po tym, jak parlament tego kraju przegłosował ustawę, zmniejszającą podatki od przyszłych dochodów z projektów gazowych na morzu. Mimo, że w Europie trwa najgorszy w historii kryzys paliw kopalnych, rynki gazu kopalnego są wyjątkowo niestabilne, rumuński rząd wciąż rozważa odwierty w celu uzyskania większej ilości gazu kopalnego na Morzu Czarnym.

Aktywiści klimatyczni liczą na to, że zamiast inwestycji gaz, rząd zdecyduje się na zwiększenie udziału energii odnawialnej. Obecnie rumuński miks energetyczny jest jednym z najbardziej zrównoważonych w Unii Europejskiej, przy czym węgiel, energia wodna, gaz kopalny, energia jądrowa i energia wiatrowa mają porównywalne udziały w mocy i wytwarzaniu energii. Zdaniem Vlada Cătuny, działacza Greenpeace Rumunia, „nawiązanie do doniosłego ogłoszenia planami zwiększenia ilości gazu kopalnego byłoby parodią”. Rumuński rząd rozważa jednak zakup systemów fotowoltaicznych o minimalnej mocy zainstalowanej 3-5 kW na każdego zwalnianego górnika.

To kolejny europejski kraj, który decyduje się przyspieszyć wycofywanie węgla. Rumunia podąża w tym zakresie za Czechami oraz Słowenią. Również Słowacja potwierdziła niedawno plan zamknięcia krajowej elektrowni węglowej Novácky o mocy 266 MW do końca 2023 roku, a Bułgaria ogłosiła, że z powodu długotrwałych naruszeń standardy jakości zawiesza eksploatację 71-letniej elektrowni Maritsa III opalanej węglem brunatnym o mocy 120 MW.

„W Rumunii od dawna znajdują się jedne z najbrudniejszych elektrowni węglowych w Europie. Niecały rok temu nie mieliśmy żadnego planu wyjścia z węgla. Teraz dzieli nas kwestia formalności od zostania siedemnastym krajem europejskim, który ma plan wycofania węgla do 2030 roku. To naprawdę pokazuje, że odejście od węgla nabiera rozpędu, gdy tylko zaczniesz grać” – powiedział Alexandru Mustață, aktywista na rzecz węgla w Europe Beyond Coal.

„Dzisiejsze ogłoszenie jest ważnym krokiem w transformacji energetycznej Rumunii. Od wielu lat prowadzimy kampanię na rzecz dobrze zarządzanego wycofywania węgla, zgodnego z celami paryskiego porozumienia klimatycznego ONZ. To duży sukces. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, społeczności węglowe liczą na to, że rząd zapewni przyzwoite plany, aby ułatwić przejście od węgla do przyszłości opartej na energii odnawialnej, wolnej od paliw kopalnych. Oznacza to szybkie inwestowanie w możliwości przekwalifikowania się, tworzenie miejsc pracy i zieloną infrastrukturę” – skomentowała decyzję rządu Ioana Ciută, prezes Bankwatch Romania.

Plany Rumunii napawają optymizmem, skłaniając równocześnie do refleksji nad postawą polskiego rządu w zakresie wycofywania się z węgla.

Czytaj więcej

Polska w 2030 roku jedynym bastionem węgla i gazu w UE?

„Informacja o przyspieszonym odejściu Rumunii od węgla, do 2030 roku, to dobra wiadomość. Należy mieć tylko nadzieję, że ten kraj podąży jednak ścieżką rozwoju OZE a nie inwestycjami w wydobycie gazu. Decyzja każdego państwa o odchodzeniu od węgla, siłą rzeczy powoduje refleksje, dlaczego Polska upiera się przy pozostawaniu węglowym zaściankiem. Odtrąbiona w zeszłym roku, jako wielki sukces, tzw. umowa społeczna przewidująca wydobywanie węgla do 2049, jest kompletnie irracjonalna i z ekonomicznego i ze społecznego punktu widzenia, nie mówiąc już o bezpieczeństwie energetycznym, polityce klimatycznej czy dekarbonizacji. Wydawałoby się, że agresja Rosji na Ukrainę i konieczność jak najszybszego zaprzestania importu paliw kopalnych, w tym węgla z Rosji, powinna podziałać na naszych decydentów jak kubeł zimnej wody i spowodować jak najszybsze rzeczywiste działania na rzecz odejścia od tego paliwa do 2030 roku i transformacji energetyki. Ale rządzący dalej zachowują się w myśl zasady nasza chata z kraja. Powinni natychmiast przyjąć m.in. ustawy zapewniające dynamiczny rozwój OZE - odblokowanie energetyki wiatrowej na lądzie, dalszy rozwój fotowoltaiki i prosumentów, a także wspieranie efektywności energetycznej. Niestety, już beztrosko stracili 3 miesiące. Zamiast niezbędnych działań rządu mamy porady, żeby zaopatrywać się w chrust na zimę. Nie wiem, czy to miał na myśli premier Morawiecki mówiąc, w kontekście akceptacji KPO przez Komisję Europejską, że chcemy żeby Europa wyrwała nas z niewoli energetycznej oraz o realizacji projektów o strategicznym zasięgu, w tym transformacji energetycznej i klimatycznej. Panie premierze, musimy jak najszybciej odejść od węgla, ale chrustem go nie zastąpimy. Potrzebne są nie słowa a prawdziwa transformacja energetyczna. Taka, która zastąpi przestarzały system i spalanie paliw kopalnych czystą zieloną energią – apeluje Krzysztof Jędrzejewski, rzecznik polityczny Koalicji Klimatycznej.