Przyjęcie 45 mln euro odszkodowania od polskiego rządu w zamian za umorzenie postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, formalnie zakończyło ciągnący się od miesięcy spór z Czechami.

Jednak mimo, że działalność kopalni Turów nie będzie już generować 500 tysięcy euro dziennie kary, to nadal będzie przyczyniać się do zanieczyszczania środowiska oraz prowadzić do dalszego ocieplania się klimatu.

Czytaj więcej

Chiny deklarują stopniową rezygnację z węgla. Kolejne obietnice niepewne

Sceptycznie do „sukcesu” Polski w kwestii Turowa podchodzą również przedstawiciele środowisk aktywistycznych.

Polski oddział Greenpeace podkreślił, że porozumienie między Polską a Czechami może sugerować, że kopalnia Turów będzie funkcjonować tak długo, jak zezwala na to koncesja. Na swoim profilu na Twitterze napisał: „Konflikt wokół Turowa to wynik arogancji i nieodpowiedzialności polskiego rządu i Grupy PGE. Porozumienie nie rozwiązuje problem braku planu odejścia od węgla a podtrzymuje mrzonki, że spalanie węgla w Turowie potrwa do 2044 roku. To oszukiwanie społeczeństwa #Turów”.

Na szereg nieścisłości wskazuje również Koalicja Klimatyczna, przypominając, że ogromne odszkodowanie dla Czechów mogłoby wesprzeć polską sprawiedliwą transformację energetyczną. Problem w tym, że rząd nadal nie ma na nią pomysłu:

„Sedno sporu, czyli działalność Turowa, pozostaje. Premier się cieszy, a my powinniśmy smucić, że rząd dalej nie rozumie konieczności odejścia od spalania węgla do 2030 roku. Dobrze, że zabezpieczymy mieszkańców czeskiego regionu przed hałasem, pyłami i zanieczyszczeniem powietrza oraz zbudujemy barierę chroniącą przed odpływem wód podziemnych. Jednak my, Polacy dalej będziemy płacić naszym zdrowiem za to, że ten rząd chce tkwić w epoce węgla, elektrownia dalej będzie emitować miliony ton CO2, a Polska może pustynnieć. Rachunki za prąd z węgla z roku na rok będą coraz wyższe, a winą za to rząd będzie dalej obwiniać złą unię, nie wspominając jednak o swoich wieloletnich zaniedbaniach: braku planu transformacji i jej rozpoczęcia.” – podkreśla Krzysztof Jędrzejewski, rzecznik polityczny Koalicji Klimatycznej.

„Zamiast korzystać ze wszelkich możliwych środków, w tym milionów wracających do polskiego budżetu z EU ETS, do przeprowadzenia jak najszybciej sprawiedliwej transformacji energetycznej, zwiększania efektywności energetycznej, rozwoju OZE, w tym energetyki prosumenckiej, środki nadal będą marnotrawione na robienie z Polski dymiącego skansenu. Wolałbym, żeby Premier Morawiecki zamiast otwierać szampana, wyznaczył mapę drogową zamykania kopalń i elektrowni węglowych, tak aby przestały działać do końca dekady. Wbrew nieustannej retoryce rządu, że się nie da, owszem da się. Tylko środki, które na to powinniśmy przeznaczać, nie wolno topić na łatanie dziur w budżecie powstałych z beztroskiego rozdawnictwa czy dotowania nierentownego górnictwa” – podsumowuje Jędrzejewski.