Rosyjska agresja na Ukrainę wywarła wpływ nie tylko na bezpieczeństwo energetyczne w regionie, ale również na europejskie bezpieczeństwo żywnościowe. Zarówno Rosja, jak i Ukraina, są jednymi z głównych producentów i eksporterów jęczmienia, pszenicy, kukurydzy, nasion słonecznika oraz rzepaku. W 2021 roku oba kraje zapewniły 64 proc. (Rosja) i 28 proc. (Ukraina) światowego eksportu oleju słonecznikowego i pszenicy. Dodatkowo Rosja jest głównym producentem i eksporterem nawozów, odpowiadając za niemal 20 proc. światowego eksportu nawozów w ubiegłym roku.

Zarówno w Europie, jak i w innych regionach świata, w ciągu ostatnich lat obawy o bezpieczeństwo żywnościowe mocno wzrosły. Wynika to m.in. z pandemii COVID-19, problemów z łańcuchem dostaw spowodowanych ekstremalnymi warunkami pogodowymi, a w ciągu ostatnich miesięcy również z trwającej w Ukrainie wojny. Dodatkowy niepokój budzi wzrost cen żywności oraz nawozów.

Jak się okazuje, istotnym czynnikiem jest również wyjątkowo wysoka konsumpcja mięsa i nabiału w Europie. Europejczycy spożywają zdecydowanie więcej produktów odzwierzęcych niż jest to zalecane z uwagi na kwestie zdrowotne oraz środowiskowe. Dodatkowo spore ilości importowanego zboża są wykorzystywane na paszę dla zwierząt hodowlanych, co stanowi nieefektywne wykorzystanie ograniczonych zasobów. Szacuje się, że ok. 60 proc. plonów zwykle eksportowanych z Ukrainy i Rosji trafia na paszę dla europejskich krów, kurczaków i świń.

Na łamach czasopisma Nature Food, naukowcy opublikowali badanie, w którym poddano analizie wpływ tzw. diety planetarnej na bezpieczeństwo żywnościowe w Europie. Jest to dieta oparta przede wszystkim na warzywach, owocach, roślinach strączkowych, produktach zbożowych i orzechach, wykluczająca lub mocno ograniczająca spożycie mięsa, produktów wysokoprzetworzonych oraz cukrów dodanych. Jak się okazuje, gdyby taki rodzaj odżywiania przyjął się w Europie, kraje byłyby w stanie uzupełnić niedobory żywności z importu we własnym zakresie.

Naukowcy oceniają, że przejście na dietę planetarną w Unii Europejskiej oraz Wielkiej Brytanii pozwoliłyby zaoszczędzić 20,2 mln ton pszenicy, co z nadwyżką zastąpiłoby 19,4 mln ton eksportu pszenicy z Ukrainy i Rosji. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku ograniczenia spożycia cukru – jego ilość w europejskiej diecie zmniejszyłaby się na tyle, że zniknęłaby konieczność jego eksportu z Ukrainy i Rosji.

Wraz ze zmianą diety, zmniejszyłoby się również zużycie nawozów. Badanie wykazuje, że w Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii na polach uprawnych ich wykorzystanie zostałoby zredukowane o 23,4 proc., co stanowi 2,1 proc. globalnego zużycia. To z kolei pomogłoby zrównoważyć niedobór wynikający z zakłóceń w ich eksporcie z Rosji, będącej jednym z głównych światowych dostawców.

Według badania, redukcja spożycia produktów odzwierzęcych pozwoliłaby na uwolnienie aż 70,7 Mha gruntów rolnych, czyli obszar odpowiadający połączonej powierzchni Francji i Wielkiej Brytanii. Naukowcy podkreślają, że przeznaczenie zaledwie 25 proc. tej powierzchni pod uprawę roślin pozwoliłoby całkowicie zastąpić produkcję roślinną Ukrainy i Rosji. Mimo, że korzyści z przyjęcia diety roślinnej jest wiele, autorzy badania przewidują opór ze strony części społeczeństwa, wynikający z szeregu czynników.

„Istnieje jednak wiele barier społecznych utrudniających powszechne przyjęcie takich diet, które mogą obejmować koszty, normy kulturowe i wiedzę na temat zdrowych diet. Nie jest jasne, czy diety bogate w rośliny są droższe czy tańsze niż ich alternatywy, ale jasne jest, że obecne dotacje sztucznie obniżają koszty diet bogatych w produkty odzwierzęce, zarówno bezpośrednio w kategoriach pieniężnych, jak i pośrednio jako efekty zewnętrzne” – czytamy w badaniu. Autorzy badania podkreślają jednak, że nawet ograniczenie spożycia mięsa i nabiału może mieć ogromne znaczenie dla zwiększenia bezpieczeństwa żywnościowego.

Gdyby mieszkańcy Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii ograniczyli spożycie mięsa o 20 proc., zaoszczędzone plony mogłyby zastąpić większość upraw eksportowanych przez Ukrainę i Rosję, z wyjątkiem słonecznika (obejmującego tylko 11 proc. eksportu z Ukrainy i Rosji), pszenicy (33 proc.) i jęczmienia (72 proc.). Podkreślają też, że redukcja spożycia produktów odzwierzęcych pomogłaby w zwalczeniu takich problemów jak utrata bioróżnorodności, antybiotykooporność, zanieczyszczenia powietrza i wody itd.