Problem ze sztuczną trawą. Brytyjczycy chcą ją zdelegalizować

Udostępnij

Nie powinniśmy bagatelizować wpływu sztucznych trawników na klimat – zarówno tych na prywatnych działkach, jak i na boiskach piłkarskich.

Sztuczna trawa wciąż cieszy się sporą popularnością – to w końcu idealnie zielona ozdoba, której niestraszne są żadne warunki pogodowe. Problem jednak w tym, że dla środowiska to wyjątkowo niekorzystne rozwiązanie. Przede wszystkim sztuczna trawa nie spełnia tej roli w przyrodzie, jaką pełnią żywe rośliny: nie wychwytuje dwutlenku węgla, nie przyciąga owadów, takich jak pszczoły, bezcennych dla ekosystemu czy robaków, które odgrywają ważną rolę w procesie użyźniania gleby. Naturalna trawa wychwytuje zanieczyszczenia z powietrza, które dzięki opadom i rosie mogą wrócić do strefy korzeniowej, a tam zostać rozłożone dzięki mikroorganizmom glebowym.

Czytaj też: Powierzchnia do upraw herbaty może zmniejszyć się o 40%

Naturalne trawniki kompensują nawet połowę ciepła słonecznego dzięki chłodzeniu poprzez parowanie. W słoneczne dni na asfalcie lub betonie utrzymuje się temperatura powietrza o nawet kilkanaście stopni Celsjusza wyższa niż temperatura trawników – w dobie podnoszącej się na świecie temperatury jest to dodatkowy argument za pielęgnacją naturalnej zieleni. Filtrują też deszczówkę, której kwasowość może się dzięki temu zmniejszyć do 10% początkowego stanu, co wpływa w szerszej perspektywie na lepszą jakość wód gruntowych i zmniejsza zanieczyszczenie rzek i jezior.

Pielęgnacja naturalnego trawnika wymaga jednak pewnego wysiłku, dlatego wiele osób stawia na łatwiejsze rozwiązanie i inwestuje w nieskazitelnie zielone, plastikowe dywany.

Sztuczne trawniki stanowią produkt pochodny paliw kopalnych, co zwiększa ślad węglowy ich produkcji. Poza tym, aby właściwie je wkomponować w glebę, konieczne jest usunięcie sporej jej ilości, żeby uzyskać odpowiednią porowatość, a także w pewnym stopniu wyjałowić. I mimo, że przez kilka lat nie trzeba się martwić o koszenie trawnika czy jego nawadnianie, to ten syntetyczny produkt stanowi później problem dla środowiska przez znacznie dłuższy czas. To ogromne ilości plastiku, które w niewielkiej części zostaną poddane recyclingowi, oraz spore ilości mikroplastiku, które przenikają do gleby, zanieczyszczając ją oraz okoliczne wody gruntowe.

Potężną część popytu na sztuczne trawniki generują boiska piłkarskie, na których króluje murawa wyprodukowana z granulatu pochodzącego ze zużytych opon. Szacuje się, że w Europie funkcjonuje łącznie 51 616 zainstalowanych boisk ze sztuczną murawą o powierzchni 112 milionów metrów kwadratowych, generujących nawet 72 tysiące ton mikroplastiku rocznie.

Problem dostrzegła m.in. Europejska Agencja Chemikaliów, która w ubiegłym roku zadecydowała o ograniczeniu stosowania mikrodrobin plastiku dodawanych do produktów – w tym sztucznej murawy – w celu uniknięcia lub zmniejszenia zanieczyszczenia środowiska.

Sztuczne trawniki niepokoją też mieszkańców Wielkiej Brytanii, którzy złożyli niedawno do rządu petycję wzywającą do wprowadzenia zakazu sprzedaży sztucznej trawy. Obecnie trwa zbieranie podpisów pod petycją i jeśli przed 17 listopada uda się zebrać 100 tysięcy, petycja zostanie przedyskutowana w Parlamencie. Byłby to z pewnością precedens, który mógłby położyć kres szkodliwej praktyce używania sztucznej trawy nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale też w innych krajach.

Źródło: Euronews


Udostępnij
Zamknij
© Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone Źródło: Rzeczpospolita
Zamknij