World Weather Attribution  to grupa naukowców z całego świata, kierowana przez Geerta Jana van Oldenborgha i Friederike’a Otto, która w ciągu zaledwie 9 dni wytężonej pracy zdołała dostarczyć dowód na to, że wystąpienie śmiertelnej fali upałów, jaka dotknęła mieszkańców północno-zachodniego Pacyfiku, było bezpośrednio związane z globalnym ociepleniem.

Czytaj też: Gorączka w USA, Portland „cieplejsze niż 99,9% planety”

Naukowcy zestawili aktualne temperatury z maksymalnymi, dziennymi temperaturami, wynikającymi z modeli klimatycznych i doszli do wniosku, że globalny wzrost średniej temperatury o 1,2 °C od czasów przedindustrialnych sprawił, że ekstremalna fala upałów była co najmniej 150 razy bardziej prawdopodobna. Jeden z naukowców, Sjoukje Philip, klimatolog z Królewskiego Holenderskiego Instytutu Meteorologicznego (KNMI) w De Bilt, będący współautorem raportu ostrzega, że choć obecnie taka fala upałów może wciąż uchodzić za anomalię, to w miarę pogłębiania się zmian klimatycznych należy się spodziewać większej częstotliwości występowania takich zdarzeń. „Prawdopodobnie nadal było to rzadkie zdarzenie, ale jeśli globalne ocieplenie przekroczy dwa stopnie, to w przyszłości może występować co pięć do dziesięciu lat” – powiedział Philip.

Wyniki swoich badań opublikowali 7 lipca, czyli kilka dni przed wystąpieniem kolejnej fali upałów na Zachodnim Wybrzeżu. Szybkość, z jaką grupa naukowców była w stanie dostarczyć dowody na przyczyny wystąpienia zjawiska, budzi podziw – jeszcze dekadę wcześniej, przeprowadzenie tak sprawnej analizy zajęłoby miesiące. Teraz, dzięki ulepszonej metodologii, klimatolodzy są w stanie znacznie szybciej wyciągać wnioski, co ma spore znaczenie dla zwrócenia uwagi na problem pogłębiających się zmian klimatycznych.

Nauka o atrybucji zdarzeń ekstremalnych, czyli powiązaniu ich z ocieplającym się klimatem, sięga 2003 roku i śmiertelnej fali upałów, która w ciągu zaledwie kilku tygodni pochłonęła co najmniej 30 tysięcy ofiar. I choć naukowcom udało się znaleźć powiązanie między anomalią pogodową i globalnym ociepleniem, to ich wnioski zostały wraz z badaniem opublikowane ponad rok po wystąpieniu fali upałów, przez co nie przebiły się tak silnie do mediów i debaty publicznej.

W 2016 roku Amerykańska Narodowa Akademia Nauk opublikowała badanie dotyczące atrybucji zdarzeń ekstremalnych, co według naukowców zajmujących się klimatem było kluczowe w budowaniu zaufania do tej metodologii, dopiero jednak możliwość przeprowadzania sprawniejszej i szybszej analizy, dającej wiarygodne wyniki ma rzeczywiste szanse na podkreślenie problemu zachodzących zmian klimatycznych i informowanie o tym na bieżąco.

Postęp, jaki zaszedł w klimatologii w ciągu ostatnich kilku lat, jest ogromny, a jego wartość nieoceniona. Maarten van Aalst, dyrektor Centrum Klimatu Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, będący współautorem raportu z 7 lipca, wskazuje, że klimatolodzy są dzisiaj w stanie analizować sytuację znacznie szerzej, niż wcześniej: „Lata temu większość pytań wciąż dotyczyła kwestii, takich jak: „Czy klimat się zmienia, a jeśli tak, czy to ludzie są winni? Teraz naprawdę interesują nas pytania: „Jeśli klimat się zmienia, to jak się zmaterializuje? Jakimi skutkami należy się martwić? Jak szybko zajdą te zmiany? I przede wszystkim,  nie tylko jak zmienia się średnia, ale jak zmieniają się te naprawdę ekstremalne wydarzenia, które uderzają w nas o wiele mocniej?” – powiedział.

Źródło: Time