Tegoroczny London Climate Action Week przyciągnął na Wyspy przedstawicieli kilkudziesięciu krajów, w znacznej mierze przywódców i przedstawicieli brytyjskiej Wspólnoty Narodów (Commonwealth). Uczestnicy myśleli już jednak o zaplanowanym na jesień szczycie klimatycznym ONZ – COP31 w tureckiej Antalyi. I o kluczowym ze swojej perspektywy problemie: zwiększającym się tempie ocieplenia oceanów.
– Czterdzieści dziewięć spośród 56 państw członkowskich Commonwealth ma morskie i oceaniczne linie brzegowe. 25 członków to duże państwa oceaniczne, dla których ocean nie jest działem gospodarki, ale fundamentem życia narodowego – podkreślała sekretarz generalna Commonwealth, polityczka z Ghany, Shirley Botchwey. – Tymczasem ocean absorbuje koszty ocieplającej się planety w tempie, które jest gospodarczo, środowiskowo i politycznie niezrównoważone. Dla Wspólnoty problem jest naglący – skwitowała.
Czytaj więcej
Światowa Organizacja Zdrowia alarmuje, że trwająca fala ekstremalnych upałów ma już tragiczne konsekwencje. Według szefa WHO Tedrosa Adhanoma Ghebr...
Nie tylko dla Wspólnoty. W ostatnich miesiącach uczeni z całego świata zaczęli podsumowywać badania nad kondycją oceanów z ostatnich lat – i ich wyniki są coraz bardziej alarmujące. Fundamentalna bariera przed klimatycznymi ekstremami, jaką są największe planetarne akweny wodne, zaczyna się szybko kruszyć. Konsekwencją jej słabnięcia – a finalnie upadku – mogą być nie tylko regularnie powracające fale upałów, jak ta, której doświadczyła w ostatnich dniach Europa, ale też fale wyjątkowych mrozów zimą.
Oceany pochłonęły większość emisji
„Oceany mają gorączkę. W 2025 r. liczba dni, podczas których wystąpiły morskie upały – czyli wydłużone okresy, kiedy woda staje się nienormalnie, niebezpiecznie ciepła – potroiła się w stosunku do początku lat 90.” – pisała niedawno na łamach brytyjskiego dziennika „The Guardian” Karina von Schuckmann, twórczyni projektu Indicators of Global Climate Change oraz ekspertka doradzającej Mercator Ocean International.
Jak podkreśla badaczka, uznawana za jeden z najważniejszych autorytetów w obszarze oceanografii, pojawianie się takich fal „wrzątku” nie tylko zabija rafy koralowe, ale też pustoszy podmorskie lasy, w których chronią się młode ryby, wyniszcza łowiska, a w rychłej perspektywie może popychać całe ekosystemy wielkich akwenów poza „punkt bez odwrotu”. Zmienia się cały model, w którym oceany gospodarowały tlenem, zakwaszeniem i absorpcją dwutlenku węgla z atmosfery.
Czytaj więcej
Europa ociepla się ponad dwa razy szybciej niż reszta świata – wynika z raportu ESOTC 2025. Samorządy podejmują działania związane z retencją wody...
Jak podkreśla von Schuckmann, to oceanom zawdzięczamy, że jeszcze planety nie upiekliśmy: akweny te pochłonęły 90 proc. nadmiarowych emisji, przeważnie wytworzonych przez ludzkość. „Ale Ziemia dosłownie magazynuje ciepło coraz szybciej. To motor, który napędza niemal wszystko, co odnotowuje się w raportach klimatycznych: rosnące temperatury, topnienie pokrywy lodowej, coraz silniejsze ekstrema pogodowe, a w końcu też morskie fale upałów. Według ostatnich danych ocieplenie sięgnęło dziś w przybliżeniu 1,37 st. C ponad poziom z czasów przedprzemysłowych. W ostatnich dekadach tempo wzrostu poziomu mórz i oceanów podwoiło się i wciąż przyspiesza” – podsumowała.
Reakcja łańcuchowa oceanicznego kryzysu
W czerwcu własny raport o stanie oceanów opublikowała też ONZ. Trzecia edycja World Ocean Assessment, opracowana przez sześciuset uczonych z 86 krajów, nie pozostawia wątpliwości, że całe środowisko oceanograficzne podziela obawy von Schuckmann: znajdziemy tu podobnie ponure wnioski dotyczące wzrostu poziomu wód na planecie (o 23 cm od początku XX wieku), zakwaszenia, zaniku raf koralowych czy kurczenia się populacji ryb. – Nadchodząca dekada ma decydujące znaczenie: bez gwałtownej, skoordynowanej na globalną skalę, odpowiedzi, kondycja oceanów będzie się dalej pogarszać, destabilizując stabilność klimatu, odporność w dziedzinie bioróżnorodności, bezpieczeństwo żywnościowe, dobrobyt miliardów ludzi – podsumowywał kierujący pracami nad raportem australijski naukowiec, Ian Butler.
A to tylko początek długiej listy prognozowanych w rozmaitych publikacjach problemów. Wzrost poziomu oceanów to zalewanie i erozja wybrzeży wielu państw (jak się łatwo domyślić, nie tylko Commonwealth), a także zwiększenie siły powodzi na nisko położonych terytoriach. Morskie fale upałów wywołują w podmorskich ekosystemach całoroczne szkody, wraz z intensyfikacją zjawiska mogące stać się permanentnymi. Zakwaszenie – a według Europejskiej Agencji Środowiska oceany są dziś o jedną trzecią bardziej zakwaszone niż w czasach przedprzemysłowych – utrudnia funkcjonowanie większości organizmów żyjących w tym środowisku.
Czytaj więcej
Mimo że Europa pozostaje jednym z najpopularniejszych kierunków wakacyjnych dla mieszkańców państw Zatoki Perskiej, to rekordowa fala upałów, która...
Ba, cieplejsza woda może np. wyhamować Atlantycką Południkową Cyrkulację Wymienną (AMOC), czyli cyrkulację prądów oceanicznych w północnej części Atlantyku, dzięki której masy ciepłego powietrza przemieszczały się w kierunku bieguna. Mieszały się tam z mroźnymi masami powietrza znad Arktyki, dzięki czemu zimy w Europie (i nie tylko) miały względnie umiarkowany charakter. Ale załamanie się tego modelu może doprowadzić do sytuacji, gdy standardem np. w Skandynawii będą 50-stopniowe mrozy, a korekta dalej na południe może wynieść 10 do 30 stopni. I już można sobie wyobrazić tych mędrców, którzy wtedy zapytają „no i gdzie to wasze ocieplenie?”