ARTYKUŁ PRZYGOTOWANY PRZEZ ORGANIZACJĘ ODZYSKU OPAKOWAŃ REKOPOL

System Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta ma być filarem przyszłej gospodarki obiegu zamkniętego. Czekamy na niego od dobrych kilku lat, z czego ostatnie dwa lata z okładem to już odliczanie od momentu, kiedy ROP powinien był wejść w życie.

Przez wiele miesięcy 2024 roku trwały w Ministerstwie prace nad wdrożeniem nowego modelu ROP w obszarze opakowań w Polsce. Zmierzały one w kierunku zgodnym z doświadczeniami większości krajów UE, a zatem także oczekiwaniami przedsiębiorców.

Jednak w ostatnich miesiącach projektowane rozwiązania przybrały postać popieranego przez rząd, samorządy i część branży odpadowej tzw. sprawiedliwego ROP. System ten miałby być oparty na administratorze publicznym (np. w postaci Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska), uwzględniać opłaty nakładane na producentów oraz korzystać z działających już systemów odpadowych w gminach. Za tymi – brzmiącymi neutralnie dla postronnych obserwatorów – hasłami kryje się jednak zdemolowanie branży recyklingowej w jej dotychczasowym kształcie.

Wywracanie systemu

Nacjonalizacja systemu opartego na organizacjach odzysku, czyli w praktyce ich likwidacja, wprowadzenie w miejsce rynkowych mechanizmów organu administracji państwowej, ustalanie rozporządzeniem wysokości opłat, brak wpływu przedsiębiorców na działanie i powodzenie systemu, brak gwarancji realizacji celów środowiskowych – tak można streścić najważniejsze założenia zaproponowane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska, na których miałby opierać się system Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta w obszarze odpadów opakowaniowych.

– Jako Rekopol Organizacja Odzysku Opakowań z niepokojem śledzimy pochodzące m.in. z Ministerstwa Klimatu i Środowiska informacje dotyczące kształtu przyszłego systemu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta w obszarze odpadów opakowaniowych. Plany te uległy zasadniczej zmianie w stosunku do wcześniej prezentowanych – mówi Jakub Tyczkowski, prezes Organizacji Odzysku Opakowań Rekopol.

– Niespodziewanie i bez podania racjonalnych przyczyn resort środowiska przekazał informację o zmianie kursu. Przedstawiono nam rozwiązania idące wbrew wcześniejszym zapowiedziom, odsyłając w niebyt ponad 20 lat doświadczeń systemu w Polsce. Co najważniejsze – ignorując oczekiwania ponad 80 tysięcy polskich przedsiębiorców, którzy mają działać w nowej rzeczywistości. Być może już od przyszłego roku – dodaje Jakub Tyczkowski.

Termin ten jest tym bardziej prawdopodobny, że obok ustawy o Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta na swój moment czeka też ustawa wprowadzająca system kaucyjny – która bez szerokiej ramy tworzonej przez ROP nie miałaby większego sensu. Zgodnie z przewidywaniami ekspertów i uczestników prac nad obiema legislacjami miałyby one zacząć obowiązywać od początku 2026 r., zapewne jednocześnie.

Tłumaczy to przyspieszenie, którego świadkami byliśmy w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Na rozmaitych forach i na rozmaitych poziomach założenia tzw. sprawiedliwego ROP są konsultowane z rozmaitymi grupami interesariuszy – zwykle w dosyć ogólnikowej formie i przy pominięciu głosów krytycznych wobec nich.

Przykładowo, symbolicznie – 18 marca, w dniu obchodzonym jako Dzień Recyklingu – odbyło się posiedzenie sejmowej podkomisji ds. monitorowania gospodarki odpadami. Przedstawiciele resortu, po raz pierwszy publicznie, zaprezentowali opis założeń nowego systemu ROP. Wśród nich znalazły się m.in.:

* Nacjonalizacja systemu opartego na organizacjach odzysku, czyli w praktyce ich likwidacja;

* Wprowadzenie organu administracji państwowej (NFOŚiGW) w miejsce rynkowych mechanizmów;

* Ustalanie rozporządzeniem wysokości opłat;

* Brak wpływu przedsiębiorców na powodzenie systemu;

* Brak gwarancji realizacji celów środowiskowych;

* Ryzykowny, autorski kształt systemu abstrahujący od efektywnych europejskich rozwiązań. Nawiązanie do fiskalnych i parafiskalnych rozwiązań z dwóch państw (Węgry i Chorwacja),

* Niezgodność z dyrektywą odpadową oraz przepisami dotyczącymi opakowań, czyli PPWR.

Niestety, takie ramy dla systemu ROP są sprzeczne z rozwiązaniami i doświadczeniami (dobrymi praktykami) z innych krajów UE. Wstrzymują promowanie rozwoju przedsiębiorczości.

Węgierska nauczka

Gdybyśmy przyjrzeli się temu, co działo się na Węgrzech w ubiegłym roku, zobaczylibyśmy obrazek pełen chaosu. Przesypujące się pojemniki na puszki, długie kolejki poirytowanych konsumentów, wszechobecne narzekania – taka atmosfera towarzyszyła wprowadzeniu ROP nad Dunajem. Okazało się, że do automatów służących do zbiórki opakowań trafia codziennie 3,5 mln butelek, znacznie więcej, niż zaplanowano. Skutkowało to szybkim napełnieniem pojemników, konsumentami zawracającymi z pełnymi pustych opakowań siatkami do domu i wędrówkami w poszukiwaniu pustego automatu. Inna sprawa, że nie wszystkie automaty radziły sobie z rozpoznawaniem oddawanych opakowań. A przecież za każdą należy się tam 13 centów zwrotu. Latem można było już mówić o zadławieniu się całego systemu.

Tak właśnie debiutował ROP na Węgrzech. Ten przykład jest o tyle uderzający, że państwo to jest jedynym w Europie, w którym za nadzór nad systemem odpowiada administracja państwowa. We wzmiankowanej również wyżej Chorwacji istnieje także inne „państwowe” rozwiązanie: podatek. W pozostałych 25 krajach istnieje albo jedna organizacja odzysku (rozwiązanie nieco mniej popularne, zastosowane w dziesięciu krajach), albo też rywalizacja kilku organizacji (do tej piętnastki miała też należeć Polska, zgodnie z wcześniejszymi projektami systemu).

Analizując dane z państw Unii Europejskiej, opisujące efektywność tamtejszych systemów zbiórki i recyklingu odpadów, możemy zauważyć, że dominujące w Europie modele oparte na jednym lub wielu operatorach niepaństwowych są mniej więcej równie skuteczne. Najwyższy wskaźnik recyklingu odpadów (jako procent całości) ma Belgia: 80 proc., gdzie funkcjonuje jedna organizacja ROP. Drugie miejsce zajmują ex aequo Niderlandy i Estonia (w obu przypadkach 73 proc.), gdzie odpowiednio funkcjonuje jedna organizacja oraz konkurencja wielu operatorów systemu. Jeśli spojrzymy na statystyki recyklingu w kilogramach per capita, zauważymy znowu, że europejscy rekordziści pod tym względem – Włosi – zbierają ponad 159 kg odpadów na osobę (przy jednej organizacji ROP), a niewiele im ustępujący Niemcy – 155 kg na osobę (w systemie opierającym się na konkurencji różnych organizacji ROP). Raczej wątpliwe jest, by Polsce udało się dogonić europejskich liderów, stosując rozwiązania, które nie cieszą się popularnością w Europie i niosą niewielką szansę na skuteczne rozwiązanie problemu, jaki mamy ze zbiórką i recyklingiem odpadów.

Dwie stracone dekady

Dla wielu ekspertów branży to nie tyle krok w tył, ile podróż w czasie. – Implementacja wspomnianych założeń cofnie nas do gospodarki centralnie sterowanej sprzed wielu lat. Podobnie jak na Węgrzech w 2012, polski rząd ma plan dokonać nacjonalizacji strumienia pieniądza płaconego przez przedsiębiorców wprowadzających opakowania na rynek. Chce zastąpić go płatnością jednorazową na bazie stawki z rozporządzenia, czyli klasycznym obciążeniem fiskalnym. Jednocześnie ten sam rząd ogłasza plany deregulacyjne, chce wspierać przedsiębiorców i szanować ich prawa. Dlatego jako Rekopol, firma założona przez przedsiębiorców dla przedsiębiorców wprowadzających opakowania na rynek, sprzeciwiamy się im – podkreśla Jakub Tyczkowski.

– Nie podważamy kompetencji i zaangażowania pracowników administracji rządowej i samorządowej. Nie zgadzamy się jednak na oddanie im aktywnego operowania w środowisku, gdzie konieczne jest biznesowe rozumienie potrzeb różnych interesariuszy, a nie relacja czysto urzędnicza. Nie ma naszej zgody wobec zaproponowanego przez MKiŚ teoretycznego braku odpowiedzialności kogokolwiek za cały system, połączonego z brakiem kontroli nad kosztami, jakie zostaną w drodze rozporządzenia zakomunikowane przedsiębiorcom. Chcemy wspólnie być świadomym i zaangażowanym uczestnikiem, a nie biernym płatnikiem. Kiedy okaże się, tak jak miało to miejsce na Węgrzech, że system nie realizuje wymogów, stawka ogłaszana rozporządzeniem wzrośnie. Za wszystko zapłaci wówczas konsument, gdyż cena artykułu na półce będzie wyższa – mówi Tyczkowski.

Nie pomijajmy tu również faktu, że wraz z likwidacją organizacji odzysku opakowań stracimy też zebrane przez nie w ciągu dwóch dekad know-how i relacje z setkami firm gospodarujących odpadami. Rekopol jako jedyna tego typu organizacja działająca nieprzerwanie od 2001 r. posiada w akcjonariacie przedsiębiorców wprowadzających produkty w opakowaniach, producentów opakowań, jak i firmy gospodarki odpadami. Realizuje obowiązki ponad 3000 firm, które wprowadzają ok. 30 proc. opakowań na rynek. Współpracuje z ponad 500 firmami gospodarki odpadami operującymi na terenie większości gmin w Polsce. Jako jedyna organizacja odzysku opakowań działa w oparciu o zasadę non-for-profit.

– Stanowczo sprzeciwiamy się takiej reformie systemu ROP. Współdziałamy z szeroką reprezentacją przemysłu, prowadzimy działania bezpośrednio. Zobowiązujemy się do intensyfikacji prac nad zmianą podejścia resortu do nowego systemu, wskazując realne (oparte na liczbach z innych państw) zagrożenia środowiskowe i ekonomiczne proponowanych rozwiązań – konkluduje prezes Tyczkowski.

ARTYKUŁ PRZYGOTOWANY PRZEZ ORGANIZACJĘ ODZYSKU OPAKOWAŃ REKOPOL