Jezioro Brenets leży na rzece Doubs, która na tym odcinku wyznacza naturalną granicę pomiędzy Szwajcarią a Francją. Malowniczy, kręty zbiornik powstał około 12 tys. lat temu, ma blisko 4 kilometry długości i jest otoczony stromymi, zalesionymi zboczami. W sezonie letnim okolica przyciąga tłumy turystów, kajakarzy, pływaków oraz pasażerów statków wycieczkowych. Obecnie jezioro wygląda jednak zupełnie inaczej. Zamiast rozległej tafli wody widać spękany, błotnisty teren, na którym utknęły dziesiątki łodzi.

Czytaj więcej

Zbliża się zaćmienie Słońca. W Polsce będzie niemal całkowite

Poziom wody spada każdego dnia

Jak donosi Interia, przyczyną dramatycznej sytuacji są długotrwały brak większych opadów oraz kolejne fale upałów. W efekcie gwałtownie spadł poziom wody w rzece Doubs, która zasila jezioro. Przewoźnicy obsługujący rejsy turystyczne podkreślają, że nie są w stanie przeciwdziałać skutkom suszy. Pozostaje im czekać na opady. Na ten moment poziom wody w zbiorniku jest o ponad 9 metrów niższy od średniej i obniża się o około 22 centymetry dziennie.

Szwajcarska agencja MeteoSuisse przyznała, że obecne lato należy do wyjątkowo suchych. Warunki porównywane są z najpoważniejszymi okresami suszy odnotowanymi w Szwajcarii w latach 1976, 2003 i 2018. Prognozy wskazują, że opady poniżej normy mogą utrzymać się do połowy sierpnia.

Czytaj więcej

Zmiany w BLIK od 1 września. System będzie blokować część przelewów

Susze powtarzają się coraz częściej

Nie jest to pierwszy raz, gdy jezioro Brenets niemal całkowicie wyschło. Bardzo niski poziom wody odnotowano także w latach 2018, 2022 i 2023. Najgorsza sytuacja miała miejsce w 2022 roku, gdy zbiornik praktycznie całkowicie zniknął.

Skutki suszy odczuwa nie tylko lokalna branża turystyczna. Pogarszają się również warunki życia organizmów wodnych. Niemal całkowicie zanikł też pobliski wodospad Saut du Doubs, który jest jedną z największych okolicznych atrakcji turystycznych.