Zielononiebieski wir na wodach Morza Bałtyckiego wygląda imponująco, stanowi jednak sygnał ostrzegawczy. To niepokojące zjawisko wywołane jest najprawdopodobniej przez cyjanobakterie i stanowi efekt zmian zachodzących w morzu. 

Olbrzymi wir na Bałtyku. Co oznacza to zjawisko?

Jak podaje serwis twojapogoda.pl, satelita Landsat-8 wykonał zdjęcia obrazujące wiry w wodach Morza Bałtyckiego, m.in. w Zatoce Gdańskiej i Zatoce Fińskiej. Źródłem tego zjawiska jest kwitnący fitoplankton, czyli mikroskopijne organizmy roślinne, w tym glony oraz sinice, żyjące w wodzie. Możliwe, że wir wydobywa na powierzchnię składniki odżywcze z głębin morskich. Na zdjęciach widać, jak zielony fitoplankton wiruje z wiatrem i prądami.

Nie jest jasne, jakiego dokładnie rodzaju są to glony, najprawdopodobniej jednak mamy do czynienia z cyjanobakteriami (sinicami). Przyczyny ich szybkiego rozprzestrzeniania się to słaby wiatr, niewielkie falowanie i podwyższone temperatury wód morskich.

Czytaj więcej

Wulkan wypluwa nie lawę, a szczere złoto. Naukowcy o tajemnicy góry Erebus

Dlaczego zjawisko jest niepokojące? Martwe strefy na Bałtyku

Jak wyjaśnia serwis twojapogoda.pl, zjawisko świadczy o degradacji bałtyckiego środowiska. Rozprzestrzenianie się glonów powoduje bowiem występowanie martwych stref pozbawionych tlenu.

„Glony rozmnażają się na taką skalę, że zużywają olbrzymie ilości tlenu, którego zaczyna brakować dla całej bałtyckiej fauny i flory” – czytamy w serwisie. 

Najnowsze badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Turku w Finlandii, wskazują, że martwa strefa na Bałtyku ma około 70 tysięcy kilometrów kwadratowych, przekracza tym samym dwukrotnie wielkość województwa mazowieckiego.

Czytaj więcej

Padł rekord temperatury oceanów. Czerwiec był najcieplejszy w historii pomiarów

Wpływ działalności człowieka na klimat. „Ciągle będzie dochodziło do utraty tlenu”

Według naukowców z Finlandii i Niemiec utrata tlenu w wodach Bałtyku jest największa od 1,5 tysiąca lat, a odpowiada za nią działalność człowieka. 

Z obserwacji wynika, że cyjanobakterie zazwyczaj zaczynają pojawiać się w tej części Morza Bałtyckiego między końcem czerwca a połową lipca. Mogą szybko rosnąć, gdy w ciepłych wodach znajduje się duża ilość składników odżywczych, takich jak fosfor i rozpuszczony w wodzie azot. Źródłem zanieczyszczeń w głównej mierze są nawozy sztuczne spływające z pól uprawnych i ścieki dostające się do rzek.

- Obecnie, i jest wielce prawdopodobne, że też w przyszłości, na badanym przez nas obszarze ciągle będzie dochodziło do utraty tlenu wskutek przenikania składników odżywczych z pól uprawnych, uwalniania się fosforu z osadów dennych i jego wędrówki w górę kolumny wody oraz wskutek globalnego ocieplenia – powiedział Sami Jokinen z Uniwersytetu w Turku cytowany przez portal twojapogoda.pl.

Zdaniem naukowców zjawisko będzie się nasilać, co może prowadzić do znacznego uszczuplenia populacji ryb w Bałtyku i wymierania morskich organizmów. Działania mające na celu ograniczenie zanieczyszczeń i ochronę morskiego ekosystemu na razie nie przynoszą znaczących efektów.